_________________ łatwo przejść uchem igielnym własnego wiersza
niż popłynąć z prądem cudzego
radośnie gdy ktoś nas dostrzega
brak czasu by zostawić choćby echo
poszukiwania, nieraz bardzo owocne, niekoniecznie muszą kończyć się szczęście,....Największa zabawa jest wtedy, gdy czytelnik tłumaczy sobie po swojemu słowa autora czy autorki i niekoniecznie tak, jakby sobie tego życzyli.ja bym słowa zrozumiała na dwa sposoby
Wiek: 99 Dołączyła: 28 Lis 2007 Posty: 5879 Skąd: warszawa
Wysłany: 2010-03-11, 14:26
Cytat:
poszukiwania, nieraz bardzo owocne, niekoniecznie muszą kończyć się szczęście,....Największa zabawa jest wtedy, gdy czytelnik tłumaczy sobie po swojemu słowa autora czy autorki i niekoniecznie tak, jakby sobie tego życzyli.ja bym słowa zrozumiała na dwa sposoby
poszukiwania, nieraz bardzo owocne, niekoniecznie muszą kończyć się szczęście,....Największa zabawa jest wtedy, gdy czytelnik tłumaczy sobie po swojemu słowa autora czy autorki i niekoniecznie tak, jakby sobie tego życzyli.ja bym słowa zrozumiała na dwa sposoby
zdradzisz mi?
Ewo ale bym narobiła.Przed chwila przeczytałam " zazdrościsz mi " zamiast " zdradzisz mi", i już pisałam w nerwach koment uffff....juz Ci tłumaczę, jak ja zrozumiałam.
wersja pierwsza: tatuś zniknął wiele lat temu, peelka szuka go i znajduje po latach, ale już nie żyje , a dowiaduje się, że nie dość że był uciekającym ojcem, to jeszcze miał " trudne" życie i w sumie dobrze, że nie zdążyła go poznać.
II wersja
peelka odnajduje swą wielka miłość, ale to już nie to.Za życia umarł.To inny człowiek.Nie ten , którego kochała.No i w tej wersji mam problem.Bo jeżeli odnalazła go " umarłego" powinna w/g jej słów wierzyć w szczęście- taka jakaś czarna ta uciecha
gdy cię już odnalazłam
okazało się
że nie żyjesz
i jak tu nie wierzyć w szczęście
W sumie mogę dalej konfabulować Pozdrawiam ciepło z przeprosinami, że cos nie zrozumiałam
ps.zaznaczam, że w bólu rozumuję, kręg coś tam się nie tak