POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Publicystyka » Artyzm urządzania zapyziałych chałup
Artyzm urządzania zapyziałych chałup
Autor Wiadomość
fiołkowa
b. befana_di_campi

Dołączył: 24 Kwi 2017
Posty: 1220
Wysłany: 2019-07-19, 20:12   Artyzm urządzania zapyziałych chałup

Można być poet(k)ą nie pisząc żadnych wierszy, albo:

Książka Andrew Jupitera: "Wabi Sabi. Japońska sztuka dostrzegania piękna w przemijaniu" / Tłum. Wojciech Usarzewicz. Gliwice 2018, Sensus. - s.165

ma tu wprawdzie bardzo wiele do powiedzenia, jakkolwiek - nie wszystko.

Koheletowa uroda przemijania nie jest zjawiskiem odosobnionym. Moim skromnym zdaniem, owa świadomość tęsknoty za tęsknotą właściwą była oraz będzie wszystkim, którzy w miejsce pompy ssąco-tłoczącej posiadają organ nazywany sercem. Wszak jedno należy przyznać Japończykom: oni tę sztukę wchłaniania w siebie impresji opanowali do granicy perfekcji. Zapewne i z uwagi na specyfikę wyspiarskiej ojczyzny.

Gdyby przyszło mi porównać Wabi Sabi do jakiegoś przypisanego temu zjawisku, zapachu, to subiektywnie a równocześnie z całym przekonaniem wskazałabym na toaletową wodę o nazwie "L'Eau Kenzo", która spokojnie płynąc smugą swej świeżej woni wychwytuje aromaty hojnej natury: kwiatów, owoców, liści. Kenzo bowiem kreuje zapach pełen olfaktorycznych barw a jego zmysłowa kompozycja w musującej "nucie głowy" z mrożoną miętą, różowym pieprzem i mandarynką poprzez przeźroczystą "nutę serca" (kwiat lotosu, lilię wodną, trzciny, brzoskwinię) otula "nutą głębi" z cedrowego drzewa oraz białego piżma.

Wabi Sabi - analizowana sztuka w trakcie przemiany jest przede wszystkim utożsamiana z intuicyjnym docenianiem nietrwałego piękna fizycznego świata odzwierciedlającego nieodwracalny przepływ życia w jego duchowym świecie ustawicznych zmian. W Wabi Sabi sytuuje się również japońska osobowość, w której poza zamiłowaniem do niejasności wypowiedzi, dochodzi jeszcze mistrzowska umiejętność skrywania własnych emocji, chociażby w osławionym "japońskim", maskowatym uśmiechu: uprzejmie pustym.

Kunszt Wabi Sabi dąży do odnajdywania urody w prawdach naturalnego środowiska, szukając między innymi inspiracji w naturze; w przyrodzie ukształtowanej ręką człowieka w jej zminiaturyzowanych ogrodach, później w ogrodach herbacianych. W poezji natomiast do zminimalizowania wersów niemalże ich przysłowiowej kropki.

Wabi Sabi wywodzi się z ukształtowanej w wieku XIII [licząc od narodzin Chrystusa] filozofii Zen, nie tyle religii, ponieważ Zen religią nie jest, ile stylu ludzkiego życia, jego prawdziwej egzystencji, dlatego Zen kładzie szczególny nacisk na teraźniejszość. Dowodem tego trwania, niejako w zawieszeniu, są właśnie strofy haiku, a te natomiast kołyszą się z odlatującym śpiewem wiatru albo

por. : http://www.poezja-polska....rticle_id=49093 :

***

chłodny poranek
drży w koronkach pajęczyn
zapach jesieni

***

las przed zachodem
cienie rudych wiewiórek
z jasności w ciemność

***

złociste snopy
na brzemiennych łodygach
konopne sznury

***

po nawałnicy
wśród liści drobne krople
udają tęczę

gdzie długość wierszy jest odwrotnie proporcjonalna do wielości znaczeń, jakie te mogą przekazać. I ta właśnie treściwość haiku daje ów dogłębny efekt.

Nie trzeba akcentować, iż Wabi Sabi jest do najodleglejszych granic posuniętym indywidualizmem, przy czym - wywnioskowałam z lektury publikacji - nie każdy nadaje się do tego, aby być tzw. wabizumai. Buntuje się już nawet japońska młodzież, niemniej Zachód znalazł sobie - w 2018 roku - nowe modne wariactwo typu: jak urządzić swoją chałupę, aby sprawiała wrażenie użartej czasem?

I tu z niekłamanym entuzjazmem spieszą z merkantylną pomocą rozmaici projektanci, z autorem książki włącznie, prezentując swój cały katalog rad oraz wskazówek o nazwie kryteria: DESIGN, gdzie:

- zabronią wszelkich błyszczących, jednolitych materiałów, zaś na ich miejsce wskażą szorstkie o chropowatej powierzchni tkaniny, które
- podkreślą naturalny destrukt i zaakcentują
- swobodę formy eksponowanych przedmiotów z ich przypadkowością, teksturą itp. "pięknem w brzydocie" o naturalnych - nigdy jaskrawych - kolorach ziemi, skał, nieba przy przytłumionym świetle oraz w zrównoważonej pod względem kubatury, przestrzeni...

Komuś może się podobać, a jeżeli nawet się nie (s)podoba, to podobać musi, ponieważ akurat są takie "trendy" Roku Pańskiego 2018. Inni, w tym autorka niniejszego tekstu, od samego początku własnego życia - bezwiednie i ku rozpaczy swoich Bliskich - została ową "wabizumai", znaczy dziwadłem, zupełnie wówczas nieświadoma, że gdzieś na Dalekim Wschodzie żyją doń podobni Skośnoocy, dla których, choć w odmiennym kontekście oraz scenerii śpiewa wierszem Włodzimierz Słobodnik (1900-1991):

A może być tak pięknie jak namalowana
Róża na kształtnym brzuchu glinianego dzbana.
Może być jeszcze piękniej jak aniołów siedem,
Dla których stare krzesła i łóżka to Eden.
Może być jeszcze piękniej jak morze wzburzone,
Przez małe twoje ręce nagle uciszone.
Może być jeszcze piękniej: niezmierzone światy
I pocałunek śmierci i jej czarne kwiaty.
_________________
Sobą jestem :)
 
 
fiołkowa
b. befana_di_campi

Dołączył: 24 Kwi 2017
Posty: 1220
Wysłany: 2019-10-03, 11:31   

Wczoraj, na portalu PubliXo, doczytałam się bardzo mądrego komentarza, który tu przedrukowuję:

"branimir, 16 godz. temu (20:07)
W Polsce ślad tej mody widziałem już wcześniej - głównie w knajpach - jako: tu kładziemy tynk, a tu zostawiamy odsłonięte cegły i kamienie, że niby tu tynk odpadł. Tak kojarzę te dwa zjawiska, może mylnie.
Nietrwale piękno... Czasem to słoneczne światło wyciąga, podkreśla urok, by gdy nadciągnie chmura piękno pierzchało przed brzydotą, która też się tu czai.I zależnie od światła jedno dominowało nad drugim."

Warto zatem być sobą: i w osobistym życiu, i poprzez typowo prywatne otoczenie / środowisko / upodobania... :)
_________________
Sobą jestem :)
 
 
jaga 
Jadwiga


Wiek: 42
Dołączyła: 31 Mar 2011
Posty: 3377
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2019-10-04, 08:17   

Koheletowa uroda przemijania - księga należąca do pism dydaktycznych Starego Testamentu

ciekawy felieton,
_________________
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.

— Wisława Szymborska
 
 
fiołkowa
b. befana_di_campi

Dołączył: 24 Kwi 2017
Posty: 1220
Wysłany: 2019-10-04, 20:08   

jaga napisał/a:
Koheletowa uroda przemijania - księga należąca do pism dydaktycznych Starego Testamentu

ciekawy felieton,


Raczej spostrzeżenie, kiedy my sami coraz szybciej staczamy się po zboczu ocienionym smugą mroku :niepewny:
_________________
Sobą jestem :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Publicystyka » Artyzm urządzania zapyziałych chałup


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo