POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Marcel ("Marionetka w psychiatryku" fragment)
Marcel ("Marionetka w psychiatryku" fragment)
Autor Wiadomość
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 294
Wysłany: 2020-05-11, 00:08   Marcel ("Marionetka w psychiatryku" fragment)

Kasia była tak zaaferowana, że w pierwszej chwili, idąc ze wzrokiem utkwionym w podłodze, nie zauważyła, gdy na korytarzu ktoś ją zaczepił.
- Hej, poukładamy puzzle? – Usłyszała. Uświadomiwszy sobie, że przed sobą nikogo nie dostrzega, odwróciła się.
Marcel patrzył na nią błagalnie. Przez chwilę milczała, zastanawiając się.
Wygląda na spokojnego, ale z nim nigdy nic nie wiadomo…
- A co mi tam… – Machnęła ręką. – Poukładajmy.
Ruszyła z nim na świetlicę. Usiadła przy stoliku, a Marcel wziął pudełko z puzzlami z półki, położył je na stole, po czym wysypał jego zawartość.
- Układaj – powiedział.
- A ty?
- Ja popatrzę – stwierdził.
Kasia zaczęła więc układać puzzle. Obrazek - wzór przedstawiał tym razem górską panoramę: były to zalesione szczyty sięgające chmur.
Czuła się dziwnie, chłopak cały czas ją obserwował. – Z wierzchołka góry jest bliżej do nieba – nagle stwierdził. - Ptaki mają najbliżej do nieba – dodał.
Kasia nie bardzo wiedziała, co ma mu odpowiedzieć.
- A co takiego jest w niebie? – w końcu jednak spytała przekornie. Czuła, że na wszelkie odpowiedzi o zabarwieniu religijnym jej polemika przybierze wojowniczy wydźwięk, a ona sama na to nic nie poradzi: jest zgorzkniałą depresantką, która poniekąd zazdrości innym wiary, a właściwie niezachwianego przekonania, że są chronieni i kochani przez Byt Wyższy.
- Błękit, głęboki błękit.
Kasia nieco odetchnęła na tę odpowiedź, ale i tak zamierzała kontynuować dyskusję.
- A jak na niebie są chmury?
- Chmury są pod niebem. Są prześcieradłem dla nieba.
- No tak, tak… - powiedziała, próbując ukryć pojawiające się znużenie.
- Już nie jesteś syreną, teraz sprawiłem, że stałaś się sokołem i krążysz nad górami.
- Hm… - Kasia mruknęła.
No tak, ostatnio układałam przy nim morski pejzaż i dobrze się to nie skończyło…
- A ty kim jesteś? – spytała podchwytliwie.
Marcel nic nie odpowiedział, lecz podszedł do regału i wziął z niego czystą kartkę oraz ołówek i zaczął rysować. Po chwili Kasia dostrzegła jakieś pudełko, lecz potem zauważyła, że to klatka, w środku niej chłopak zaznaczał jakieś elementy. Kasia próbowała wyczytać ze szkicu jakiś sens, choć podejrzewała, że to może się nie udać.
- To stos puzzli zamknięty w klatce – oznajmił. – Jestem nim.
- Jesteś puzzlami w klatce? – spytała, ledwie powstrzymując ironiczny grymas.
- Nie będę nigdy ułożony, ani wolny – dodał.
Kasia ciężko westchnęła, jej wyraz twarzy wskazywał na zdumienie. Takiej odpowiedzi nie spodziewała się od fatalnie rokującego wariata.
- Lubisz rysować, prawda? – nagle spytała.
- Lubię.
- To rób to. Nawet w klatce rób to, co lubisz. To taka namiastka wolności – uśmiechnęła się sama do siebie.
Marcel przez chwilę nie odzywał się, spuścił wzrok i zaczął coś nucić, zupełnie jakby się wyłączył. Kasia przyglądała mu się z ciekawości. Po minucie ocknął się i spojrzał na nią.
- Idź już, jestem zmęczony – stwierdził bezceremonialnie.
- Już? No dobrze – odparła, chcąc posprzątać ułożone puzzle.
- Zostaw je! Nie waż się burzyć tego świata! – krzyknął zdenerwowany.
- W porządku, nie ma sprawy – Kasia, przestraszona, powiedziała i ostrożnie wstała od stolika.
Marcel znowu zaczął coś nucić pod nosem, oraz kołysząc się na boki, wpatrywać w ułożony obrazek. Po chwili, przejechawszy dłonią po puzzlach melodyjnie zaintonował do siebie:
„Dziewczyna-sokół kąpie się w niebiańskim oceanie. Dziewczynie - sokół pióra wyrastają z ramion. Zabiera mnie właśnie tam, a wszystko w dole jest takie malutkie i bezzębne. Szybujemy.”
Potem znowu wrócił do nucenia bezsłownej melodii i przestał się poruszać, przypominał teraz zaklęty głaz. Kasia cały czas przyglądała mu się z rogu sali.
Już wiem, co będzie, bo już widywałam go w takim stanie, zastygnie tak na kilka godzin, może nawet do wieczora…
Przynajmniej tym razem nie rzucał krzesłami w ludzi, a ja z rykoszetu nie wylądowałam w izolatce za rzekome podjudzanie go.
Eh… On chyba przy całej tej swojej schizofrenii ma świadomość, że to ciężka postać choroby, że mu się nie poprawia i zostanie tu do końca życia. Dzieciak ma tylko dziewiętnaście lat… Zdążył zadać maturę i siekło go.
To miejsce jest koszmarem, a ja tkwię w tej psychodeli na własne życzenie, nie zamierzając wracać do świata normalnych. Jebać normalnych, z nich to normalne, tyle że skurwysyny są. Tu, mimo wszystko jest lepiej.
Tak, pozytywne myślenie to ja mam na wysokim poziomie w tej swojej depresji, A jak! I chyba ciśnienie i zgorzkniałość mi rośnie jak świeżo wstawione ciasto. Może sama zacznę napierdalać krzesłami w innych, no niech będzie, że w personel, w tą oschłą pielęgniarkę najlepiej, przecież jestem tylko wariatką, albo aż!
Ech, jednak nie zacznę, to nie w moim stylu.
Nigdzie, kurwa, nie pasuję. Do normalnych nie, i do wariatów też nie. A do samobójców?

Kasia uśmiechnęła się gorzko do swoich myśli.
Po chwili spojrzała jeszcze raz na zastygłego Marcela. Wyglądał jak żywy manekin, a w dodatku bardzo piękny: miał bladą, oprószoną piegami twarz o andorgyczninej urodzie. Jego migdałowe oczy nieruchomo spoglądały na jakiś punkt na obrazku. Na ramiona opadały mu niedbale rozpuszczone, długie włosy w miedzianym odcieniu.
Dzieciak, z buzi, odrobinę przypomina Adama, mojego ślicznego Adasia… A może wcale nie? Może tylko bardzo chcę, żeby tak było? Tyle czasu już go nie widziałam…
Podeszła bliżej, lecz zaraz uprzedziła ją Aleksandra.
- Nie wolno tego pacjenta zaczepiać, gdy na dobre wpadnie w odrętwienie, chyba już wie pani, jak agresywny wtedy bywa?
- Przepraszam, że naraziłam wtedy siebie i panią – powiedziała, po czym nie czekając na odpowiedź pielęgniarki, wyszła ze świetlicy.
_________________
Wrażliwa milionerka. Posiada miliony słów do rozdania.

Pisząc, ubieram różne problemy i przywary ludzkie w słowa, pisząc, komunikuję się.
 
 
Rita 
Małgorzata B.

Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 862
Wysłany: 2020-05-13, 12:34   

Znakomity fragment prozy. Twoje pisanie jest dojrzałe. Bardzo przekonująco pokazujesz swoich bohaterów.

Pozdrawiam serdecznie. :)
_________________
poruszona próżnia potoczyła się falą, która nas teraz porywa, pociesza, wspiera
Rainer Maria Rilke
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 294
Wysłany: 2020-05-13, 22:20   

Rita napisał/a:
Znakomity fragment prozy. Twoje pisanie jest dojrzałe. Bardzo przekonująco pokazujesz swoich bohaterów.


Bardzo chciałam tutaj przedstawić pewną specyfikę funkcjonowania schizofreników z ciężką postacią tej choroby czyli takiej która jest odporna na działanie leków. U nich życie jakby rozgrywa się w środku i postrzeganie świata też wypływa ze środka: z ich fantazji, urojeń, a nie z tego co na zewnątrz. Może na zewnątrz wyglądają na maksymalnie zubożonych psychicznie, ale to ich życie wewnętrzne żyje własnym życiem i jest bogate, czasami aż za bardzo - wykańczają ich te własne myśli, urojenia, obsesje itd. Choć mogą się nie poruszać, nie mówić, po prostu oni są od wewnątrz przebodźcowani, sami jakby sobie wytwarzają te bodźce.


Dzięki wielkie za wizytę :) :) :)

Również pozdrawiam.
_________________
Wrażliwa milionerka. Posiada miliony słów do rozdania.

Pisząc, ubieram różne problemy i przywary ludzkie w słowa, pisząc, komunikuję się.
 
 
Rita 
Małgorzata B.

Dołączyła: 15 Sie 2009
Posty: 862
Wysłany: 2020-05-13, 22:59   

Nigdy nie spotkałam tak pełnego zrozumienia i wrażliwości na innych opisu funkcjonowania schizofreników. Jesteś niezwykła.

Pozdrawiam Cię serdecznie. :)
_________________
poruszona próżnia potoczyła się falą, która nas teraz porywa, pociesza, wspiera
Rainer Maria Rilke
 
 
amandalea 
Lidia Kowalczyk


Wiek: 58
Dołączyła: 17 Paź 2007
Posty: 21193
Wysłany: 2020-05-15, 11:42   

Twoje teksty są niesamowite, wracam do nich, jak do niewielu.
Pozdrawiam ciepło :)
_________________
a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 294
Wysłany: 2020-05-16, 19:03   

Rita napisał/a:
Nigdy nie spotkałam tak pełnego zrozumienia i wrażliwości na innych opisu funkcjonowania schizofreników. Jesteś niezwykła.

Pozdrawiam Cię serdecznie.

Dziękuję :)
Trochę się o nich uczyłam, a poza tym sama lubię bujać w obłokach, nieco odlatywać do wewnętrznego świata, ale w sposób kontrolowany, więc potrafię ich zrozumieć.

Pozdrawiam

amandalea napisał/a:
Twoje teksty są niesamowite, wracam do nich, jak do niewielu.
Pozdrawiam ciepło


Bardzo się cieszę że przypadły Ci do gustu, pozdrawiam cieplutko :)
_________________
Wrażliwa milionerka. Posiada miliony słów do rozdania.

Pisząc, ubieram różne problemy i przywary ludzkie w słowa, pisząc, komunikuję się.
 
 
Witold Kiejrys 
witek


Wiek: 76
Dołączył: 13 Gru 2010
Posty: 2980
Skąd: Bartoszyce
Wysłany: 2020-05-20, 09:42   

Z wielkim zaciekawieniem i przyjemnością czytam Twoje opowiadanie.
Masz bardzo ciekawą i niezwykle bliską mi wrażliwość. Może właśnie dlatego jestem Wolontariuszem, tym od popapranych serc.

Ludzie 'inni' interesowali mnie od zawsze. Od zawsze stawałem w ich obronie. Na tyle uparcie, że inaczej też zaczynało postrzegać ich otoczenie. - Na ich inności przez lata budowałem swoją cierpliwość, także tolerancję. Do dziś pośród nich mam kilkoro wiernych Przyjaciół.

Twoje teksty godne są poza portalowej prezentacji.
:padam:
Pozdrawiam serdecznie, witekk
_________________
człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk

Konfucjusz
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 294
Wysłany: 2020-05-24, 17:51   

Witold Kiejrys napisał/a:
Z wielkim zaciekawieniem i przyjemnością czytam Twoje opowiadanie.
Masz bardzo ciekawą i niezwykle bliską mi wrażliwość. Może właśnie dlatego jestem Wolontariuszem, tym od popapranych serc.

Ludzie 'inni' interesowali mnie od zawsze. Od zawsze stawałem w ich obronie. Na tyle uparcie, że inaczej też zaczynało postrzegać ich otoczenie. - Na ich inności przez lata budowałem swoją cierpliwość, także tolerancję. Do dziś pośród nich mam kilkoro wiernych Przyjaciół.

Twoje teksty godne są poza portalowej prezentacji.
:padam:
Pozdrawiam serdecznie, witekk


Dziękuję, Witku za wizytę, jesteś przemiły facet i bardzo szczery. I co najbardziej mi się podoba - bezinteresownie obdarzasz dobrym słowem, a to bardzo potrzebne i motywujące.
Mnie też zawsze ciekawili "inni", sama też uważam się za "inną".

Pozdrawiam cieplutko :)
_________________
Wrażliwa milionerka. Posiada miliony słów do rozdania.

Pisząc, ubieram różne problemy i przywary ludzkie w słowa, pisząc, komunikuję się.
 
 
fiołek

Dołączył: 13 Mar 2017
Posty: 2662
Wysłany: 2020-05-24, 19:08   

Wracam do Twojego tekstu kolejny raz i nadal działa.

Pozdrawiam :-)
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 294
Wysłany: 2020-05-27, 22:25   

Cytat:
Wracam do Twojego tekstu kolejny raz i nadal działa.

Pozdrawiam :-)


Dziękuję fiołku

:) :) :)
_________________
Wrażliwa milionerka. Posiada miliony słów do rozdania.

Pisząc, ubieram różne problemy i przywary ludzkie w słowa, pisząc, komunikuję się.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Marcel ("Marionetka w psychiatryku" fragment)


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo