POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » Pajęczarka i zdziadziałe robale
Pajęczarka i zdziadziałe robale
Autor Wiadomość
PoparzonaKawą 

Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 343
Wysłany: 2020-06-10, 11:59   Pajęczarka i zdziadziałe robale

Motyl wrócił z pracy podekscytowany. Pogwizdywał wesoło. Ucałował Pajęczarkę na powitanie, ale ona nie wykazywała podobnego entuzjazmu, była pochmurna i zamyślona.
- Moja śliczna, wiesz jakich zdobyłem znajomych, teraz moja potęga jest nieograniczona. Gang Szerszeni pracuje dla mnie! – wykrzyknął podekscytowany.
Pajęczarka jednak wydała się niewzruszona tym niezwykłym sukcesem wybranka.
- A guzik mnie obchodzą te twoje ciemne interesy, wszyscy razem jesteście dla siebie nawzajem panami i niewolnikami, podlizywaczami, przyjaciółmi i wrogami jednocześnie, a przede wszystkim pionkami. Banda głupców.
- Coś nie jesteś w humorze, kochanie… - zauważył.
- Siadaj na odwłoku i żryj obiad! Nie po to gotowałam, żebyś mi tu od bredzenia zaczynał.
- Ale…
- Siadaj! W domu rządzę ja, a co robisz gdzie indziej to mnie już nie obchodzi.
- Poza domem rządzę ja – motyl odparł dumnie.
- A co na obiadek?
- Komarze kłujki w sosie warzywnym. Urywałam im je na żywca i polewałam pokrzywą.
- Brzmi smakowicie! – stwierdził. – Ale powiedz mi, moja najdroższa, co cię wyprowadziło z równowagi?
- A tam…
- No proszę, powiedz. Bo nie pozwolę ci się zakłóć w kajdanki i zdominować dzisiaj wieczorem, a wiem, że tego baaardzo pragniesz.
- Twoje pozwolenie to wiesz, gdzie mi…
- Kochanie, jako młode owadomałżeństwo, musimy być ze sobą szczerzy i pielęgnować wzajemną komunikację, tak mówi trener insektalny – Pan Ważka.
- Jasna cholera! Kłujki ci już wystygły! Co ja z tobą mam?! Dobra, powiem ci, bo i tak muszę po raz drugi podgrzać obiad. No więc, w czasie wolnym, jak wiesz, poszukuję znajomych, jestem nawet…
- A ten łeb modliszki, stojący na telewizorze wreszcie wyrzuciłaś?
- Nie, to pamiątka.
- Ależ kochanie, on już zgnił i w całym domu śmierdzi…
- Coś ty taki nagle wrażliwy na zapachy się zrobił?! A poza tym, jak ktoś mówi, to niekulturalnie mu przerywać. Wracając do rzeczy, jestem na takim portalu dla owadów zamiłowanych w literaturze i poezji…
- No i?
- Jeden z tych owadów, pewien żuk, był bardzo miły, chwalił moje pisadła, no to mu podziękowałam, pisząc, że takie komentarze bardzo motywują do pracy, i byłam zadowolona.
- No i?
- Napisał do mnie wiadomość prywatną, w której spytał, czy mieszkam na łące, czy poza jej granicami, więc odpisałam, że na łące w województwie pokrzywowym, no i dodałam jeszcze, (żeby wiadomość nie była taka skąpa), że cieszę się z bycia na tym forum, bo są tu miłe i sympatyczne owady, a on na to, że jest ze stokrotkowego, ale chciałby mi coś ofiarować…
- Ta historia przestaje mi się podobać.
- Jeszcze raz przerwij, to pożałujesz! No więc chciałby mi wysłać swoją książkę, bo zostało mu kilka egzemplarzy, ponieważ nie ma czasu na spotkania autorskie. I jeśli obiecuję przeczytać, to wyślę mi tę książkę z dedykacją, prosi tylko o mój, adres, ale jak to określił jest dyskretnym insektem.
- Co?! Zaraz go każę ukatrupić!
- Spokojnie, ja sobie poradzę po swojemu, gdybym wszystkie takie żuki kazała uśmiercać, to miałabym limfę dziesiątek, a może i setek zdziadziałych robaków na rękach.
- Chyba nie podałaś mu adresu, co?!
- Jasne, że nie, ale napisałam, że może mi wysłać tę książkę na adres email, to z chęcią przeczytam, przecież tak lepiej, bez żadnych opłat za przesyłkę i w ogóle… A on na to, że nie ma jej, bo komputer mu się zepsuł. Wiele rzeczy zapisuje na pendrakach, ale akurat tej książki tam nie ma, no i do wydawnictwa to mu nie wypada pisać, żeby mu przysłali w formie świetliko -elektronicznej, oczywiście zaufanie ważniejsze od książki…
- Zapie* sku* hu*!
- Kochanie, przypominam, w domu nie przeklinamy.
- Przepraszam, ale…
- Żadnych ale!
- Tak jest, najdroższa.
- Tak więc odpowiedziałam mu, że kompromis ważniejszy od zaufania, więc już mu podziękuję.
- A odpisał coś?
- Tak, że nie rozumie skąd te dąsy, on przecież mówi prawdę.
- Motyla noga, żabia pięta, kaczy kuper, flaki węża!
- Co?
- Kazałaś nie bluźnić, więc wymyśliłem zamienniki.
- No dobra, jak już wszystko wiesz, to zjedz kochanie te komarze kłujki. Trzeci raz podgrzewać nie będę. No jedz, mój kochany, śliczny motylku…
- Nie nazywaj mnie motylkiem!
- Jedz moja kochana, najśliczniejsza ohydna kreaturo.
- O, tak zdecydowanie lepiej. Mmmm… Pycha te kłujki!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » Pajęczarka i zdziadziałe robale


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo