POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Galileo 2020
Galileo 2020
Autor Wiadomość
impresje

Dołączył: 10 Lip 2020
Posty: 36
Wysłany: 2020-10-26, 20:20   Galileo 2020

Galileo 2020 był moim z jednych kolejnych kosmicznych doświadczeń. W tej wyprawie miałem rolę obserwatora PI-0-MKO-#8 z nieograniczoną pamięcią. Byłem praktycznie wszędzie, zainstalowany w skafandrach kosmonautów. Pilnie przekazywałem wiadomości na Ziemię nie oczekując na odpowiedź.

Na stacji panowała nerwowa atmosfera powodująca depresję u większości załogi. Czas spędzony w przestrzeni międzyplanetarnej robił swoje, odbijając się zmęczeniem fizycznym i niestabilnością psychiczną. Brak apetytu połączony z niechęcią do rozmów i do tego przerwana łączność z Ziemią od miesięcy. Ekran bezpośrednio zainstalowany w rakietę samoczynnie aktywizowany w czasie przekazu informacji, od dawna straszył pustką.

Alarm wyrwał ludzi z letargu. Wszyscy podążali na najwyższy poziom stacji w kierunku centralnej kabiny. Jedynie roboty pozostały na swoich stanowiskach pilnując aby nie zboczyć z kursu. Ku zdumieniu załogi olbrzymi ekran od dawna milczący dzisiaj wszystkich zakoczył pornografią przekazywaną na żywo z Ziemi. Przekazywany obraz wywołał niesmak wprowadzając chaos w załodze. Każdy oczekiwał na wiadomości. Lecąc z misją w imię przedsięwzięć naukowych astronauci zostawili rodziny i przyjaciół w domach. W zamian połączenia z nimi okno na Ziemię (tak miedzy sobą nazywali ekran) zalewała pornografia. Fakt ten wywołał ogólną wściekłość. Połączenia na ekranie kontrolowanego przez Ziemię nie można było przerwać. Wszyscy chodzili jak struci szukając spokojnego miejsca na pokładzie. Odgłosy ekranu z centralnej kabiny rozbrzmiewały po całej stacji prześladując załogę. Pomimo warunków zbliżonych do ziemskich stres spowodował problemy z oddychaniem i ludzie musieli korzystać z wentylatorów tlenowych. Nie było nikogo kto czułby się dobrze w swojej kabinie wypełnionej pod sufit transmitowanymi dźwiękami z ekranu. Sytuacji na stacji nie można było dłużej nadzorować. Wyważano drzwi kabin, żeby nie czuć się odizolowanym, podpierały one teraz ściany na korytarzach i nikogo to nie dziwiło. Niektórzy wynosili na zewnątrz materace aby gdziekolwiek spokojnie zasnąć. W grupie załoga łatwiej znosiła napięcie. Byli tacy, którzy grali w karty.

Kapitan wraz z inżynierami zachodzili w głowę, jak nawiązać kontakt z Ziemią.
-Halo, halo, ekspedycja Galileo 2020 wzywa Ziemię, odbiór!
Wskaźniki na pulpicie informacyjnym wirowały w bezładzie nie dając pożądanego rezultatu.
-To niemożliwe- krzyczał Artur - żadne z połączeń nie działa.
-Marek czy ty myślisz że to robota hakerów, przejęli kontrolę nad informacją?
-myślałem już o tym, Odezwał się kapitan – ale trudno mi w to uwierzyć. Chociaż biorąc pod uwagę sytuację, wszystko jest możliwe.
Pogrążeni w zapisach programowych próbowali odnaleźć błąd
-mam, zawołała Michalina z drugiej strony kabiny - hakerstwo jak na dłoni.
-Jest możliwość włamania się w ich system? Zapytał Marek niespokojnie,
-właśnie sprawdzam. Zapadło milczenie wszyscy skupili się wokół Michaliny.

Zygi wpadł do kabiny i oznajmił że Janusz z Andrzejem zamknęli się w magazynie żywności grożąc że nie wyjdą stamtąd i nikogo nie wpuszczą do momentu połączenia się z Ziemią.
-Jeszcze tego brakowało żeby zapanował otwarty bunt w załodze. Ryczał z wściekłością Marek.

Jurek próbował dostać się do małej rakiety przeznaczonej na obiegi satelitarne. Wydawało mu się że stamtąd będzie w stanie przerwać połączenie. Przy bezowocnych usiłowaniach skręcił sobie nogę i rozciął łuk brwiowy. Roboty - medycy wiozły go już na wózku do kliniki, gdzie miały zająć się nim roboty-sanitariusze. Niecodzienne poruszenie na statku było wynikiem neurotycznej atmosfery w załodze co nie uszło uwadze maszynom, które otworzyły linię porozumienia miedzy sobą zaprogramowaną wcześniej w razie nieprzewidzianej sytuacji. Galaktyka pozostawała niewzruszona w momencie kiedy sztuczna inteligencja przejmowała aktywną rolę na placówce międzyplanetarnej.

Roboty z systemu bezpieczeństwa ruszyły szturmem na magazyn żywności wejściem alternatywnym. Janusz i Andrzej zostali siłą wyprowadzeni z magazynu trafiając do izolatki w klinice, dla dobra reszty załogi. Jurek był już tam pacjentem nieizolowanym z urazem nogi i łuku brwiowego, dzięki czemu odzyskał zdrowy rozsądek i uważał aby nie dostać się do izolatki. Załoga rozpoznała bezkompromisowość roboto-partnerów i wszyscy mieli się na baczności. Nikt nie chciał trafić do izolatki z której daremne krzyki kolegów nie rokowały łatwej rekonwalescencji. Owe krzyki i nawoływania po jakimś czasie milkły i nikt już nie wspominał głośno losu kolegów, którzy nie mieli łatwej drogi powrotu do zdrowia. Roboty podobnie jak ludzie doświadczały swoich problemów. Jeden z nich, sanitariusz wydzielał zbyt dużą ilość oleju, który był niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania. Owy robot sanitariusz miał obowiązek opieki nad Andrzejem w izolatce. Któregoś dnia podając Andrzejowi lekarstwo, być może zaciął się jego mechanizm, bądź doświadczył problemu z pamięcią, niemniej nie podważając jego skrupulatności w wykonywaniu obowiązków zmusił Andrzeja do wzięcia wszystkich pigułek z plastykowego kontenera. Trudno było określić ilość zażytego lekarstwa. Andrzej dostał halucynacji i stracił przytomność. Robot dyżurny odczytał diagnozę z pola magnetycznego i poddał pacjenta płukaniu żołądka. Po tych zabiegach Andrzej długo dochodził do siebie mając uzasadnioną awersję do sanitariusza. Widział że tamten zachowuje się nieracjonalnie na podobieństwo człowieka. Nie wiedział jak się przed nim bronić, bo w końcu to był robot. Któregoś dnia sanitariusz nie pojawił się na dyżurze, przy czym Andrzej odetchnął z ulgą.

Stało się oczywistym faktem, że pamięć robota szwankowała bardziej niż można było przypuszczać. Próbował on włamać się do głównego komputera kontrolującego rakietę. Służba porządkowa znalazła uciekiniera w kabinie Marka pod łóżkiem obezwładniając go. Robot był przebiegły, wcześniej wymieszał przeznaczony olej dla robotów ze środkami halucynogennymi, które ukrył poprzednio pod hełmem na głowie. Po użyciu tego oleju większość robotów nie zgłosiła się na drugi dzień do pracy. Głównie w tym dniu obsiadywały one korytarze bądź leżały w kabinach astronautów na łózkach wyjąc co w połączeniu z odgłosami z ekranu nie miało żadnego sensu. To był najlepszy kamuflaż na dźwięki z ekranu. Robot ten w konsekwencji dostał się do małej rakiety oblotowej. Wystartował nią i był teraz widoczny przez okno z głównej rakiety jak krążył na orbicie. Stracił na popularności, nie był już zagrożeniem i nie przeszkadzał w dalszych działaniach.

Ja osobiście też nie obyłem się bez problemów. Bezpośrednio po użyciu oleju przekaz moich informacji ślizgał się zacierając ścieżkę z pamięcią. Pomimo tego że starałem się nie zwracać na siebie uwagi to i tak wzbudziłem podejrzenie jednego z szefów. Wyglądało na to że planował wciągnąć mnie na listę pomocników do obierania ziemniaków. Robot uciekinier, biorąc mnie za zakładnika wyzwolił z ewentualnych zajęć w kuchni. Razem trafiliśmy na orbitę w oblatywaczu, który okazał się wygodną rakietą i nic nie stało na przeszkodzie aby kontynuować dotychczasową obserwację z przekaźników wcześniej zainstalowanych w skafandrach astronautów.
Stąd wiem, że działalność robotów efektywnie przywróciła porządek na statku. Marek nadal przeprowadzał badania międzyplanetarne na zewnątrz i na pokładzie z załogą. Ludzie nie okazując emocji byli kooperatywni. Okno na Ziemię zamilkło i nikt nie liczył na kontakt z nią. Za wyjątkiem grupy inżynierów na czele z Michaliną, która nie ustawała w staraniach nawiązania kontaktu z Ziemią. W wyniku tej działalności na stację dotarła muzyka eksperymentalna Williama Engelena, berlińskiego artysty. Jej nostalgiczny nastrój przypominał odległe tony, sygnalizującego statku powrót do portu, imitowane dźwiękiem organów. Muzyka Engelena miała uspakajający wpływ na załogę.
Michalina również miała pozytywny wpływ na roboty jak i na ludzi. Wszyscy o nią dbali. Jeden z robotów szczególnie zabiegał o jej względy przez co załoga zaczęła snuć żartobliwe podejrzenia że jest w niej zakochany. Była potrzebna w roboto – ludzkiej załodze. To właśnie ona, kiedy nic już nie pomagało, umiała utrzymać równowagę psychiczną ludzi i robotów. Jeden z robotów chodził w pantoflach na wysokich obcasach i wdawał się w rozmowy z Michaliną, o ile czas na to pozwalał. Robot ten był szefem sztabu. Posiadał możliwość dowolnej zmiany obrazu nóg w pantofelkach na obcasach, w zależności od elektronicznego układu promieni. Obraz ten był wyrazem jego nastroju, najczęściej przedstawiał dwie prawe nogi, rzadko dwie lewe, często atletyczne, a bywało że nieziemskie i te budziły największe zainteresowanie. Nikt z ostatniego obrazu nie był w stanie odczytać jego nastroju. Obraz ten najczęściej powtarzał się po rozmowie z Michaliną.

- Dlaczego u was proces tworzenia nowych osobników jest tak długotrwały i mało efektywny? zastanawiał się - my jesteśmy w stanie skonstruować robota w przeciągu dwudziestu minut. Osiąga on od razu pełną dojrzałość do przeznaczonych mu funkcji, w przeciwieństwie do was gdzie nawet dorosłe osobniki są wybrakowane i do tego puszczone w obieg. Zupełnie tego nie rozumiem.
- Nasze emocje działają inaczej od waszych- tłumaczyła Michalina.
- Jesteście w stanie pracować nad rasą psów, więc dlaczego siebie nie doskonalicie?
- To jest wynikiem naszych moralnych przekonań - starała się wyjaśniać.
- Może gdyby skrzyżować jednego z waszych osobników z robotem... z pewnością bylibyście bardziej odporni i produktywni.
- Ludzie nie podejmą się takiego eksperymentu. Odpowiedziała Michalina zafrasowana, bo nie bardzo wiedziała jak wyjaśnić robotowi, że to właśnie one mają lukę w wrażliwości podejścia do życia.
- I właśnie tego nie rozumiem, dlaczego działacie przeciwko sobie. Kontynuował robot
- Bo to tylko można zrozumieć będąc jednym z nas. Uśmiechnęła się Michalina. Robot zapalił wszystkie światła na głowie, zmienił układ nóg i zniknął na zakręcie.

Z boku mogłoby się wydawać że wszystko jest tak jak powinno być i właśnie ten pozorny porządek najbardziej niepokoił. Wszyscy oczekiwali szczególnego wydarzenia które zmieni wszystko. Roboty działały w zgodzie z celem zakończenia wyprawy i doprowadzenia załogi na Ziemię. Dom jakim ludzie go pamiętali budził teraz wątpliwości. Informatycy podejmując starania nad kontaktem z Ziemią w końcu uzyskali połączenie z przypadkowym ziemianinem. Było to zaskoczeniem dla obydwu stron. Z rozmowy dowiedzieli się o wycieku substancji radioaktywnych do środowiska, rozprzestrzenianiu COVID-19, wirusa podobnego do Sars, rozległych pożarów i aktywności wulkanicznej, trzęsieniach ziemi, oraz rozłamie w systemach politycznych. Hakerzy podjęli akcję terrorystyczną czego wynikiem był niekontrolowany przypadkowy kontakt z Ziemią. Chaos i desperacja łączyły ludzi w grupy prowadzące walkę z innymi ugrupowaniami. Nikt nie był bezpieczny. Wiadomości te nie były oficjalnie przekazane załodze, a jednak wszyscy orientowali się o co chodzi i jedynie roboty manipulowane przez załogę nie wyczuwały niebezpieczeństwa - albo załodze tak się wydawało. Wszyscy wyczekiwali dnia powrotu na Ziemię nie mając pewności reali które w obecnej sytuacji zastaną ich na miejscu. A jednak jednakowo pragnęli powrotu. Łączące załogę pozaziemskie doświadczenia dawały przekonanie że będą w stanie ogarnąć problemy które dotknęły ludzkość i działać w jej w imieniu na lepszą przyszłość planety. Pozytywność energii była godna podziwu.

Przyszedł oczekiwany moment. Zakończone badania zwiastowały powrót do domu. Ludzi rozpierała radość. Byli najbardziej pozytywnymi ziemianami, być może dlatego że znajdowali się poza jej zasięgiem. Nasuwało się pytanie czy owa energia będzie w stanie zaiskrzyć na większą skalę.

Roboty miały kontakt ze stacją z Ziemi kierowaną przez komputery i siłą rzeczy dążyły na wyznaczone im miejsce lądowania.


Miejscem docelowym okazały się Chiny, gdzie na rakietę czekał sztab ziemskich robotów. Po wylądowaniu pod ścisłym nadzorem załoga w całości była skierowana na kwarantannę nie mając możliwości postawienia stopy na ziemi. Nikt nie przypuszczał takiego powitania. Tłumaczyli tą sytuację jako środki ostrożności. Znaleźli się w budynku gdzie byli umieszczeni na sali z osobnym łóżkiem dla każdego. Zakratowane okna pomieszczenia wychodziły na przestrzeń której horyzont dotykał czerwonego nieba. Byli na Ziemi. Dobrze im znana grawitacja wywołała łzy radości w oczach.

Ameryka współpracowała w koalicji z Chinami. Trump był ostatnim prezydentem. Komputery, naukowcy i roboty podjęli akcję ratowniczą planety.

Ja wraz z robotem schizofrenikiem pozostaliśmy w kosmosie w poszukiwaniu planety która będzie gotowa nas przyjąć na azyl gospodarczo – polityczny. Szczęściem dla nas oblatywacz jest dobrze wyposażony w olej i dodatkowe używki ułatwiające przetrwanie.
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-10-27, 21:55   

Tekst dość długi, a u mnie z czasem średnio, ale fajnie, że mamy nowego "prozaka" Zajrzę tu w najbliższych dniach, przeczytam i się wypowiem, obiecuję.

Pozdr
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
impresje

Dołączył: 10 Lip 2020
Posty: 36
Wysłany: 2020-10-28, 05:11   

Fajnie że chcesz przeczytać, ciekawa jestem Twojej opinii.
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:23   

Dobra, jedziem z tym koksem, będę komentować na bieżąco podczas czytania, będzie to nieco chaotyczne i z literówkami, ale i tak dużo czasu poświęcę.

Mamy jakąś misję kosmiczną, na razie nie jest powiedziane, gdzie ci ludzie zostali wysłani.

Kwestia ekranu, który wyświetlił porno, (akurat porno?, może cośkomicznego lub absurdalnego, ale nie... porno, bo raczej chyba chodziło Ci o wykreowanie sytuacji beznadziejności - że ci ludzie są dcięci itd, a to pono wprowadza komizm, który tu niepasuje, nawet jeśli to czarny humor miał być, to no nie w ten sposób; no dobra czytam dalej
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:26   

impresje napisał/a:
-mam, zawołała Michalina z drugiej strony kabiny - hakerstwo jak na dłoni.
-Jest możliwość włamania się w ich system? Zapytał Marek niespokojnie,
-właśnie sprawdzam. Zapadło milczenie wszyscy skupili się wokół Michaliny


zaraz, hakerstwo to chodzi o tę pornografię, co jest? w czyj system chcą się włamać? w ten co przekazuje te transmisje z Ziemi? Czy te stwierdzją, że ktoś im zahakował? Jest to niejasne - piszesz skrótami myślowymi
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:32   

impresje napisał/a:
Jurek próbował dostać się do małej rakiety przeznaczonej na obiegi satelitarne. Wydawało mu się że stamtąd będzie w stanie przerwać połączenie. Przy bezowocnych usiłowaniach skręcił sobie nogę i rozciął łuk brwiowy.


więcej szczegółów, opisz to - rzucił się na tę rakietę, a ona mu uciekła?
kolejna rzecz, co to rakieta przeznaczona na obiegi satelitarne - czy to rakieta transportowa do satelity? No bo chyba ie akieta, by rozwalic tę satelitę?
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:33   

impresje napisał/a:
i wejściem alternatywnym


/dodatkowym/ ewakuacyjnym/technicznym/
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:39   

impresje napisał/a:
Jeden z nich, sanitariusz wydzielał zbyt dużą ilość oleju, który był niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania.


toporne zdanie, coś tu jest źle

może cuś wtym stylu, ten olej też nie do końca, roboty raczej nie na olej, może fluid?
Jeden z androidów, na skutek zaistniałej usterki, tracił duże ilości fluidu, w efekcie czego, w niedługiej przyszłości należało spodziewać się komplikacji w funkcjonowaniu maszyny.

A, teraz skojarzyło mi się, że pewnie ten system sterujący robotami chcą zahakować..., pewnie zgadłam
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:42   

impresje napisał/a:
Nie wiedział jak się przed nim bronić, bo w końcu to był robot.


druga część zdania po przecinku nie jest konieczna, a dodaje jakiegoś niezamierzonego komizmu.
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:49   

impresje napisał/a:
To był najlepszy kamuflaż na dźwięki z ekranu. Robot ten w konsekwencji dostał się do małej rakiety oblotowej. Wystartował nią i był teraz widoczny przez okno z głównej rakiety jak krążył na orbicie. Stracił na popularności, nie był już zagrożeniem i nie przeszkadzał w dalszych działaniach.


Tekst ma dużo słabych stylistycznie i składniowo zdań, które wywołują ten nieszczęsny niezamierzony komizm.

robot ten, w konsekwencji swojej usterki, opuścił statek, by już na stałe osiąść w jednej z rakiet satelitarnych. Przynajmniej nie był już zagrożeniem dla załogi, ponieważ nie przeszkadzał w dalszych działaniach na pokładzie.
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 05:58   

impresje napisał/a:
]Robot ten był szefem sztabu. Posiadał możliwość dowolnej zmiany obrazu nóg w pantofelkach na obcasach, w zależności od elektronicznego układu promieni. Obraz ten był wyrazem jego nastroju, najczęściej przedstawiał dwie prawe nogi, rzadko dwie lewe, często atletyczne, a bywało że nieziemskie i te budziły największe zainteresowanie.


Masz fantazję...
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 06:02   

impresje napisał/a:
Obraz ten był wyrazem jego nastroju, najczęściej przedstawiał dwie prawe nogi, rzadko dwie lewe, często atletyczne, a bywało że nieziemskie i te budziły największe zainteresowanie. Nikt z ostatniego obrazu nie był w stanie odczytać jego nastroju. Obraz ten najczęściej powtarzał się po rozmowie z Michaliną.

- Dlaczego u was proces tworzenia nowych osobników jest tak długotrwały i mało efektywny? zastanawiał się - my jesteśmy w stanie skonstruować robota w przeciągu dwudziestu minut. Osiąga on od razu pełną dojrzałość do przeznaczonych mu funkcji, w przeciwieństwie do was gdzie nawet dorosłe osobniki są wybrakowane i do tego puszczone w obieg. Zupełnie tego nie rozumiem.
- Nasze emocje działają inaczej od waszych- tłumaczyła Michalina.


musiałam odgadnąć, że to robot się do niej zwraca
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 06:04   

impresje napisał/a:
A jednak jednakowo pragnęli powrotu.


Powtórzeń jest bardzo dużo w tekście, ale to jest wyjątkowo niezgrabne.
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 06:06   

impresje napisał/a:
Łączące załogę pozaziemskie doświadczenia dawały przekonanie że będą w stanie ogarnąć problemy które dotknęły ludzkość i działać w jej w imieniu na lepszą przyszłość planety. Pozytywność energii była godna podziwu.


Musisz poćwiczyć konstruowanie zdań, bo jest bardzo topornie.

Pozytywność energii była godna podziwu - Ich entuzjazm był godny podziwu
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 456
Wysłany: 2020-11-04, 06:11   

impresje napisał/a:
Ludzi rozpierała radość. Byli najbardziej pozytywnymi ziemianami, być może dlatego że znajdowali się poza jej zasięgiem. Nasuwało się pytanie czy owa energia będzie w stanie zaiskrzyć na większą skalę.


Poza czyim zasięgiem się znajdowali? dopełnienia brak, bo wychodzi jakby znajdowali się poza zasięgiem radości i ich taka energia pozytywna rozpierała...

zaiskrzyć na większą skalę - rozprzestrzenić się na większą skalę, ale masz już za dużo "się" w jednym miejscu
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Galileo 2020


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo