POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Desant na kurzych łapkach
Desant na kurzych łapkach
Autor Wiadomość
Alchemik 


Wiek: 65
Dołączył: 30 Wrz 2019
Posty: 655
Skąd: Trójmiasto i światy
Wysłany: 2020-06-29, 23:56   Desant na kurzych łapkach

Postanowiłem napisać powieść fantasy. Właściwie hiperreal fantasy. Określenie jest moje własne, bo czerpie z realności współczesnej i mojej durnej wyobraźni.
Póki co wstawię Wam prolog. Proszę, bądźcie uczciwi w ocenianiu, bo jeśli zacznę pisać powieść to chciałbym na niej zarobić.


Desant na kurzych łapkach (fragmenty powieści)




Kolejne eksplozje wstrząsnęły wiekowymi murami piwnicznych lochów pod bazyliką mariacką.
- Spokojnie, to nie nalot. Pędzą na zachód. Pierdolone, supersoniczne koryta. - Długowłosy, brodaty kuternoga nie wydawał się być zaniepokojony. - Chatki będą gorsze. Ruskie zawsze liczyli na zmasowane natarcie tanków. Pomijając atomówki. Ale to wojna konwencjonalna
- Konwencjonalna...?! - Towarzysz od łańcucha wydawał się poruszony. - Konwencjonalne świńskie koryta osiągające ponad trzy machy? Strąciłem jedno, to i strącę więcej!.
- A więc masz moc?
- Dostałem magicznym rykoszetem. To był oddział likwidacyjny na miotłach. Nieudany desant.
Zostałem przebity styliskiem. I od tej pory zamiast zemrzeć, mogłem animować grabie, miotły, widły. Saganem doleciałem do stratosfery. Rozwaliłem dwa wiedźmie koryta.

Konwencjonalna wydawała się tylko rozmowa pomiędzy dwojgiem przykutych łańcuchami, wycieńczonych więźniów. Bowiem lochy, jak za dawnych lat, na swój sposób tuliły do wilgotnych ścian odstępców, heretyków i zbrodniarzy.
- Pierdolone średniowiecze – westchnął kuternoga, szarpiąc łańcuchem przytwierdzonym do ściany. - Nisko upadliśmy.
- Feudalizm, to środowisko i natura baśni. Że też dożyłem czasów, kiedy nauka ustąpiła gusłom i zabobonom.
- Nauka ma się całkiem dobrze. Znasz może, kolego, aforyzm Artura C. Clarka? Powiedział kiedyś, że odpowiednio zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii. Zawsze wierzyłem w magię, ale traktowałem ją jednak jako nieodkryte prawa fizyki. Tylko jeden facet może poradzić sobie z tym wywróceniem Świata na nice. Niestety, mieszka w USA, a my jesteśmy przykuci do ściany.
Nie mogłem mu zdradzić, że jestem odpowiedzialny za rządy Złej Czarownicy ze Wschodu. Kalinowej Carewny.

Trzy metry litego betonu i ołowianych płyt dalej, w jasnym świetle, igła gramofonu natrafiła na niedoskonałość starej, winylowej płyty.
Sprzedaj mnie wiatrowi, chcę..., Sprzedaj mnie wiatrowi, chcę..., sprzedaj mnie wiatrowi, chcę...

Schron z czasów zimnej wojny, zmodyfikowany na rzecz tej przyszłej, bardziej ciepłej, Trzeciej w kolejności, dostarczał „minimum” wygód dla naczalstwa Вольного Города Гданьска.

- Osrali Gdynię dywanowym atakiem, panie burmistrzu. Przepraszam. Panie prezydencie. Teraz tam tylko pustka i puszcza.
- Ale przecież Sopot ma wciąż czyste plaże. Przestrzegają umowy i dawnych granic Freie Stadt Danzig.
- Wiem, panie burmistrzu, to znaczy, panie prezydencie, że to było pańskie marzenie. Wolne Miasto Gdańsk i pan negocjujący z Europą. Ale, kurwa mać, na plaży w Sopocie gromadzą się tylko foki i samobójcze walenie. Te które zdechły, nieco śmierdzą. Chyba uciekają od czegoś groźniejszego. Plażowicze nie dopisali, chyba z musu zalegli w Lasach Oliwskich, co jak rozumiem predestynuje ich do miana terrorystów i przeciwników Poriadka.. Przypuszczam, że i tak porośli już kurzajkami i wrośli w grzybnię. A teraz Ruski upomnieli się o Europę. A jak to Ruskie, to i o wszystko. Niby zawsze byli jej częścią, tylko po niewłaściwej stronie, w ogonie mając Wielkich Mongołów. A pan, panie prezydencie, negocjuje z Carem, a właściwie Carycą Kaliną Putinową.
- W ogonie?
- W takim mongolskim ogonku DNA dziedziczonych chromosomów, o ile pan rozumie. Choć w obecnych czasach to może być wątpliwe jako nauka. Pamięta pan moje CV? Jestem, a właściwie byłem, biochemikiem i genetykiem.
A' propos, wie pan o zatrzymanych, których zmiękczam w lochu? Ruskie nie mogą się o nich dowiedzieć. Sądzę, że to nasza ostatnia karta przetargowa.
- Dziwiłem się, że jeszcze nie poszli pd pluton. Jeden z nich jakimś cudem zestrzelił koryto i posłał do piachu wiedźmę. O drugim nie mam pojęcia. Czy to też terrorysta?
- Jest kimś znacznie ważniejszym. Wygrzebaliśmy informacje, że znał Carycę Putinową osobiście. A najważniejsze, że ma chyba niejakie pojęcie o źródle magii. Teraz, kiedy wszystko jest porąbane, jak w niewydarzonej baśni. Stoimy tu na straży wątpliwej enklawy otoczonej dzikim borem, porośniętym kurkami, borowikami i koźlakami wielometrowej wysokości. W zależności od użytych przez Amerykanów bomb jądrowych, zamienionych jednym gestem z grzybów atomowych w grzybki jadalne. Wiem, że chciał pan uratować Gdańsk. Ale i tak mają pana za zdrajcę narodu. Nazywają Ruskim Kislingiem. A to raczej brzydkie słowo. Spokojnie, jest nas tu tylko dwóch w tym gabinecie. A tych dwóch więźniów, których skułem w lochu, może mieć wielkie znaczenie. Sądzi, pan, że dlaczego obu trzymam razem w celi? Rozpoznałem ich, a właściwie wyczułem intuicyjnie chociaż Google nie działa, a ja muszę posługiwać się czarodziejskim zwierciadełkiem. Całkiem możliwe, że to właśnie oni wyciągną nas z tych tarapatów. Ale tylko dopóki Ameryka się trzyma. To nie nasza rzeczywistość. Ale jednak. Jesteśmy w jakiejś popieprzonej baśni. Baśni, którą ktoś kieruje. Ten długowłosy coś o tym wie. Na pewno będzie jednak dużo lepiej, gdy przeżyje i podzieli się wiedzą? A docelowo, chciałbym ich wysłać na misję do Stanów.
- Nie może pan, nie posiada odpowiednich uprawnień. A granice są zamknięte. To ja jestem prezydentem i to ja uratowałem Gdańsk. Powinienem pana aresztować za takie słowa. Mamy układ z Cesarstwem. Ratujemy tu chociaż kawałek cywilizacji.
- Doprawdy, panie prezydencie? Wynegocjował Pan więzienie na modłę dotychczasowego świata. Ale Gdynię pan sprzedał. Nawet nie jest wioską rybacką jak niegdyś. Nie zagrzybili jej, ale stała się gułagiem doświadczalnym. Trwają prace nad magiczną hybrydyzacją ludzko - zwierzęcą. To magiczne lusterko nie jest takie złe. Nie takie dobre jak wujaszek Google, ale jednak. Trzymają tam ziemnowodnych niewolników. Matuszka Rossija chce opanować również morze, a potem ocean.
- Wzywam ochronę!
- Hola! Proszę się wstrzymać chociaż chwile, bo kto ochroni pana? Zresztą to ja trzymam pistolet. Proszę mnie wysłuchać. Niedługo już. Okazało się, że ten kuternoga ma doprawdy zadziwiające znajomości. Tuż przed wojną korespondował z pewnym doktorantem z MIT - Massachusetts Institute of Technology. Tym, który ponoć stworzył nieosłoniętą osobliwość w cyklotronie, a właściwie w zderzaczu hadronów i twierdził, że może pozbyć się fizyki za pomocą fizyki. Odszedł skompromitowany i w niesławie. Objawił się ponownie na Moskiewskim Uniwersytecie im. Łomonosowa, gdzie poszedł w profesory. Tylko brukowce o nim pisały. I co dziwniejsze było w tej pisaninie sporo prawdy.
Po Cudzie Kremlowskim, kiedy Putin ogłosił się Carem Wszechrosji u boku kolejnej małżonki, nieznanej dotąd nikomu Kalinowej Carewny, Szwajcarsko Francuski CERN natychmiast spróbował odtworzyć doświadczenie w Cyklotronie nad Jeziorem Genewskim. Wszyscy fizycy jądrowi, głównie spece od mechaniki kwantowej zaczęli być pilnie poszukiwani. Niestety, w Alpach już zagnieździły się smoki.
- Zadziwia mnie pan swoją wiedzą, panie sekretarzu. Zaczynam mieć podejrzenia, że nie jest pan tym za kogo się podaje.
- I dobrze pan podejrzewa, Prezydencie. Nazywam się Bond, James Bond. Proszę polać wstrząśniętym, nie zmieszanym. Przepraszam nie mogłem się powstrzymać od tego żartu. Prawda jest nieco bardziej nieprawdopodobna, co w naszych czasach straciło swój sens.
Jestem jednym z najlepiej uśpionych agentów na Wschód i Europę środkową. Całkiem możliwe, że jedynym jaki się ostał. ( powiedzmy, że CIA), chociaż nasz wydział daleko wybiegał w przewidywanie możliwych zagrożeń. Sam pan rozumie. Hipotetyczni kosmici, nadludzkie moce itp. Magia została nieco zaniedbana, ale też figurowała jako zagrożenie. Niesamowite, że akurat to nas dopadło, choć akurat dla mnie było do przewidzenia. No i odsłoniłem się, ale będę potrzebował pańskiego wsparcia. Jeżeli mamy ocalić świat, hmmm, panie prezydencie... Lochy to nie tylko prewencja ale i zachęta do współpracy. Myślę, że ta dwójka na razie tam wystarczy, żeby nie było tłoku. Pana wolę na oficjalnym fotelu. Pozwoli pan, że się przedstawię. Kościej Nieśmiertelny – do usług. Obywatelstwo amerykańskie. Wieki temu i na nieco innym planie, ścigany przez Bogatyrów z powodu odmiennych przekonań.
- Przez kogo?
- Ano tak, pan zawsze był nerdem i nie czytał bajek. Bogatyrowie, to tacy ruscy herosi. Tępili zło. A ja naprawdę jestem nieśmiertelny i takim złem do tępienia...
_________________
Jerzy Edmund Alchemik
 
 
elka 

Dołączyła: 05 Cze 2020
Posty: 128
Skąd: Lublin
Wysłany: 2020-06-30, 00:31   

Jeżeli to prolog, to chyba powinny być nakreślone charakterystyki postaci, z drugiej strony, moim zdaniem, za dużo gaworzenia, a za mało akcji. Wpada facet, z bronią w ręku i zachowuje się jak u cioci na imieninach. Coś jest nie tak.

Wydaje mi się, że najważniejszy jest prolog, bo kiedy wyślesz do wydawnictwa, musi ich to wkręcić na tyle, że będą chcieli przeczytać całość. Dlatego to musi być mocne, ciekawe.

Gdy się wydaje własnym sumptem, wtedy nieważne dla wydawnictwa, co jest w środku, ale jeśli oni chcą na tym zarobić, wtedy na każdy detal zwrócą uwagę. Na razie jest to nieco sztuczne. Brak lekkości. Spróbuj napisać jakbyś tym się bawił. Zapomnij o kasie, pokaż, że pisanie sprawia Ci przyjemność.

To tylko moje zdanie, niemniej przeczytałam w życiu trochę książek...
Pozdrawiam.

Aha, tytuł jakiś dziwny. Desant i kurze łapki? Kiedy się to zobrazuje, to groteska wychodzi.
_________________
Kiedy odejdę czytać wiersze pisane przez Anioły - zapomnę, że uczyłam się pływać w kałużach.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Desant na kurzych łapkach


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo