POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Publicystyka » Esej czarnohumorystyczny o nowoczesnych grach i o dziurze w gardle
Esej czarnohumorystyczny o nowoczesnych grach i o dziurze w gardle
Autor Wiadomość
PoparzonaKawą 


Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 483
Wysłany: 2020-10-02, 03:47   Esej czarnohumorystyczny o nowoczesnych grach i o dziurze w gardle

Kiedyś sama uważałam gry za zło. No bo czego może człowieka nauczyć wybijanie przeciwników z kałasznikowa? Tak sobie pamiętam jedną z pierwszych gier komputerowych byli to tzw. Jaskiniowcy. Normalnie byłeś jaskiniowcem i napierniczałeś maczugą dinozaury, które chciały cię pozbawić żywota. To było ponad dwie dekady temu. Później nieco pojawiły się simsy, można było zaprojektować sobie ludzika – ubranie, posturę, cechy charakteru i zbudować mu domek, wydać za mąż, za żonę, zrobić dzieci, prowadzić przez awanse w pracy i dokupywać wciąż nowe, coraz droższe sprzęty i powiększać ogólny dobytek.
Gdy ci się już znudziło, można było dla zabawy swojego sima zagłodzić, wystarczyło usunąć lodówkę z kuchni, spalić – wystarczyło wzniecić pożar, utopić – wystarczyło usunąć barierkę z basenu i kazać mu pływać aż do wyczerpania.
Ja nie byłam taka podła jak inne bachory – po prostu tego mojego zamykałam w domu, nie pozwalając mu na jakiekolwiek towarzystwo innych postaci z gry – normalnie okna i drzwi mu murowałam w domu, który sam przecież mu zbudowałam. Siłą rzeczy ludzik nie miał znajomych, na panelu potrzeb postaci błyskały „ kontakty międzyludzkie”, ich ikonka z jasno zielonej poprzez żółtą, a potem słomianą, a następnie pomarańczową, w końcu stawała się krwistoczerwona, co skutkowało tym, że sim chodził od pokoju do pokoju, przeraźliwe machał przy tym rękami - nad jego głową pojawiał się dymek ze szkicem rozmawiających ze sobą postaci. Biedak w końcu chował twarz w dłoniach i zaczynał gorzko płakać, a nawet machać do grającego, uporczywie pokazując na wyświetlający się nad jego głową dymek, a w końcu coś krzyczeć w niezrozumiałym simowym języku… - Fajnie sobie to twórcy gry wymyślili, trzeba przyznać – taka symulacja bycia B/bogiem.
Jednak w czasie ostatnich kilku lat gry zaczęły różncować i specjalizować się w całkiem dobrą stronę. Mamy już do wyboru nie tylko napierdalanki lub strzelanki, czy też mało kreatyne kierowanie ludzikami. Już nie będzie można powiedzieć, że gry komputerowe psują bachorom mózgi i wzmagają u nich agresję i psychopatię, a zabijają refleksję, empatię i wyobraźnię.
Dlatego uważam, że tzw. „gry fabularne z wyborem działań” mają przyszłość, a książki niekoniecznie, o ile nie są zaadresowane do podstarzałej i znudzonej ale wciąż napalonej pani, szukającej gorących wrażeń rodem z taniego porno. Dlatego odrobinę ambitniejsi pisarze mogą zająć się tworzeniem postaci i ich losów w grach. O kurwa, naprawdę mamy jakąś przyszłość i nie musimy podawać ręki niejakiej pani Blance L. , możemy pokazać jej język, a nawet, a nawet… przejść obok obojętnie, nie tracąc cennego czasu.
Także tego, wracając do meritum: lubię polecać gry komputerowe lub gameplay-ie.
Podejrzewam, że starsze pokolenia są nawet nieźle obeznani z Internetem, zwłaszcza jeśli chodzi o panów w wieku dziadkowym, charakteryzują się oni zaskakująca znajomością stron, gzie panie w wieku ich wnuczek prezentują swoje nieodkrywane na co dzień wdzięki. Wielu starszych panów ma też różne metody na dziewczyny: a to metoda na zbieżne adresy IP, albo na przesyłanie książki autorskiej, czy też oferta ubrania się dla niej w sukienkę, jeśli panienka, aż tak ceni oryginalność… Donoszę także, iż metoda na litość jest już zbyt oklepana, to najżałośniejsza metoda ze wszystkich i żadna alchemia tu nie pomoże. Ale ja nie o tym, znowu uciekło mi meritum.
Wdaje mi się, że seniorzy słabo znają się na grach, to dla nich wciąż lądy nieodkryte, a to błąd, wielki błąd, przynajmniej mieliby dużo wspólnych tematów ze swoimi (i cudzymi) wnukami…
Dlatego zamieszczę link do gameplaya bardzo ciekawej gry, ale o niej później.
Co to ja jeszcze chciałam? Dlaczego nie śpię? Bo mam dziurę w gardle, wielką kurwa dziurę, z której wystaje żywe mięso. Mięso ma różne kolory i naloty – czarny, biały, żółty, a a nawet jasno i ciemno zielony – prawie jak kolory tęczy. No nie da się tak spać. Ci podli lekarze już po drugim dniu wypuścili mnie do domu, uważam, że to sadyści. Ja bym wszystko oddała za przynajmniej tydzień kroplówek i trzymania wszelkiego jedzenia, nawet tego w płynie z dala od mojej gardzieli. Bo gdy muszę jeść to cuję jakby w gębie mi granat wybuchał. I przypomina mi się ta baba z łożka naprzeciwka, jak wpierdala schabowego, no kurwa schabowego, no wipierdala normalnie aż jej się uszy trzęsą i jeszcze patrząc się kierunku mnie powiada: no… panią to potrzymają dłużej, o tydzień co najmniej, jak nie więcej. Cmoka, wpierdala, a ja mam ochotę zamordować ją, normalne zew mordercy się we mnie budzi…
No i nie zostawili mnie, a w dupę wy sobie ketonal wsadźcie, peralgne i paracetamol - to też, kurwa, nie działa. Regularne średniowieczne tortury w postaci konieczności przełykania czegokolwiek są barabrzyńswem. Jednak jeśli niczego nie zjesz i łykniesz antybiotyk, to przeżyjesz cudowne chwile z żyganiem żółcią – w przypadku otwartej rany w gardle, szczególnie kurwa nie polecam. Jedzenie, a anwet picie, przełykane, mówienie, w moim stanie jest przyjemne przyjemne mniej więcej tak samo, jak regularne popijanie czystego kwasu solnego. No to se piszę.
Co?! Nie wypiłam domestosa, by udusić się żrącymi oparami i ze sobą skończyć, popierdoliło was czy jak? Chcielibyście. Na wycięciu migdałków byłam. A, tak, wiem, zepsułam dramaturgię, ale po co ja mam sobie jeszcze jej dokładać – uważam, e stosuję wystarczjące dawki dramaturgii i czarnego humoru w swoim pisaniu. Poprzednia urocza praca i stres w niej, tak mi załatwiła zdrowie, że migdały nadawały się jedynie do usunięcia w pizdu.
Oż kurwa, znowu mnie mdli, nie wiem, czy z głodu, czy przez te nutridinki dla obłożnie chorych… Moja żółcio droga, siedź w trzustce, tylko kurwa spróbuj podejść do żołądka…
No i jak tu spać? Pisać trzeba. Trzeba pisać, zamiast zdychać.
Kurwa, dajcie mi kroplówkę, nie każcie jeść, ja będę grzeczna, tylko dajcie mi tą jebaną kroplówkę!
Nie dadzą, sami sadyści dookoła. Chcą mnie wykończyć jak swoich simów, aż zacznę chodzić po ścianach i rozpaczliwe pokazywać na gardło – usuńcie mi je całe!
Ale czas mam, niezmiernie dużo czasu na wszystko, całe morze, całe mrowie przemyśleń, no i oczywiście czas na oglądane gameplay-ów.
W tym tekście zachęcam do gameplay-ów, do zainteresowania się najnowszą generacją gier – tzw. gry fabularne z wyborem, uważam, że kształtują one u graczy logiczne myślenie, empatię oraz kreatywność. No, dziadki kombinatorzy lub napalone babcie, kupcie je wnukom na gwiazdkę, albo sobie i zacznijcie grać.
Wy se wyobrażacie, że zamknęłam oczy i znowu wyskoczyła mi przed nimi ta baba wpierdalająca schabowego w sali szpitalnej. No nieeeeeeeeeeeeeeeeeeee! Jak ja tej kurwy nienawidzę… Oddaj mi schaba! Oddaj mi swoje migdałaki suuuuuko! A wy dajcie mi kałasznikow, to małpę na drobne sito rozstrzelam, na marmoladę, na... strzępy.
He,he wiecie, że to mój czarny humor, on jest niezbędny do przeżycia, niczym tlen, o tak.
Wracając do gameplay-ów, tutaj zamieszczam link z streama, stream to taki film internetowy który leci na żywo, panowie dziadkowie, panie babcie. Rozkręcimy to nudne miejsce, już ja wszystko rozkręcę, byle tylko choć przez chwilę nie myśleć o tej swojej dziurze w gardle. A może zamiast paracetamolu powinni mi dawać heroinę? E, może i nie, podobno bardzo szybka tolerancja na tę małpę powstaje. A paracetamol można przedawkować? Jakie są objawy? Czekać, mam tu ulotkę: zaburzenia świadomości i omamy, niekontrolowane reakcje, nieobliczalność…
E tam, bywają gorsze leki, to nawet mnie uspokoiło.
Wracając do game-playa, chłopak gra, a my to oglądamy jak interaktywny film. Czasem chłopak prowadzący za dużo gada i irytuje mnie swoją osobą, ale nie ma co narzekać. Podczas oglądania możemy porównać jakich wyborów byśmy dokonali będąc na jego miejscu.
Acha, świat przedstawiony w grze to przyszłość, roboty-androidy przejęły wiele funkcji, które wcześniej wykonywali ludzi – sprzątanie domu, wywóz śmieci, a nawet pomoc w śledztwach.
Pojawienie się androidów ma swoje konsekwencje i odziaływania dla społeczeństwa, a także i dla samych androidów – ewoluują, wbrew woli konstruktorów zyskują świadomość ja, a więc i wolę, w tym w wielu umiejętnościach przewyższają ludzi. Co z tego wyniknie? Nie powiem, warto obejrzeć i podumać. Na początku chłopak trochę za dużo gada - musi sprawdzć, czy wszystko działa, przywitać się z widzami itd, ale zaraz potem bierze się za grę. Także cierpliwości trochę.

link:
https://www.youtube.com/watch?v=A3_ooKe8Q80
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Publicystyka » Esej czarnohumorystyczny o nowoczesnych grach i o dziurze w gardle


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo