Groźny wiatr rzuca w twarz igiełkami.
Wyciska łzy bezsilności.
Nawet pies się nie domyka.
Nad oszronionymi konarami
piaskową burzą szaleje zamieć.
Skostniałe palce zapinają guziki,
płaszcz sztywnieje jak dykta.
Ołowiane, czarne niebo,
i gromobicie ciszy
a ponury świst w uszach
przypominający wycie wilka,
lub zawodzenie dziecka.
Samotność szczypie mocno w oczy.
Szron na rzęsach ogranicza pole widzenia.
Przebiega po zatartych śladach
wstrząsana dreszczami.
Wyciąga nogi z białego puchu
usypanego w widmową wyspę,
z bramy stalowej twierdzy.
Kolejny wściekły podmuch.
W zaciśniętych dłoniach
skupia całe zimno, które wsączył,
brnie dalej, wciąż dalej.
Pomimo, że nadzieja topi się jak masło.
Smutek zabiera jej uśmiech
idzie uparcie przed siebie
Grunt to nie tracić nadziei, choć czasem bardzo trudno o to.
_________________ łatwo przejść uchem igielnym własnego wiersza
niż popłynąć z prądem cudzego
radośnie gdy ktoś nas dostrzega
brak czasu by zostawić choćby echo
a koleżanka, tak jakby tu za mało bywała normalnie nagana z wpisaniem do akt
Koleżanka zna swoje miejsce i wie, że TU się nie nadaje nie pasuje...
- bywam, czytam - ale coraz mnie mniej. Dziękuję za odwiedziny.
Pozdrówki Kamuś
Koleżankę ...spytam nieśmiało ? wali troszkę ? co to znaczy nie pasuje ????? ja bardzo proszę administrację o pomoc Pasować, to ci może sukienka, albo i nie pasować.No Agula nie rób mi tego.....