| Leszek Wlazło |
Wysłany: 2020-01-25, 21:11 Temat postu: Wiersze zebrane z POSTscriptum - 2010 |  |
|
rozmowa czwartkowa
Jest przed nami wielka rzeka, którą kiedyś każdy z nas (...)
ale skoro upierasz się że jest szansa na kolejne herbaty
kupmy jutro dębowy stół bo pasuje do naszych dłoni
oprzemy się wygodnie i poczekamy aż zielone listki
zatańczą w porcelanie – mówisz że niepotrzebnie drżę
że:
nieuważny ruch
chwila beztroski
pies co nos wtyka
wiem – to tylko porcelana a miało być o solidnym stole
przestrzeni na rozłożenie książek i pomnożenie kolorów
bo:
o rzece porozmawiamy innym razem
W. 16.12.10
Niemniej istotne są ściany
Niemniej istotne są ściany
(za goddamem)
bo ślad po obrazie równie ważny jak ciężkość ramy
i warto pominąć hak z wkręconą śrubą byle/jakości
jedyne co pewne to kawa spijana nad brzegiem dnia
gdy mylimy łyżeczki w gęstych od rojeń filiżankach
Obrus, dywan?
Potrzebne czy na pohybel zdobieniom poranków?
nieuważna tłukę spodek i nie rozumiem dlaczego
z cukru usypujesz wzorki niemej sekwencji chwili
jeszcze śpię jeszcze śpisz i ciszę nosimy w oczach
bo nocą znów nas trochę za dużo ubyło /prześniło
że ty że ja i - hałas zza okien który nadal próbuje
a nie potrafi zatrzasnąć nocy i przywrócić jawie
29.10.10
trzeba nadążyć
jesiennieje powoli nasze kochanie - czas zwolnić świerszcze
napracowały się latem bo siłą sierpnia rozdzwoniły połoniny
w kuli dojrzewamy winnie ale zostawmy kwasy na czas winy
by wbrew chłodnym wieczorom i nagłym marsom na czołach
pokochać rozcieranie dzikiej mięty między wczoraj a dzisiaj
liczy się przetrwanie na przekór żyłkom nieporadnej dłoni
której w rozmachu wiary zamarzyło się być wszechmocną
ot... nadużycie miłości
25.08.10
powoli - obok siebie - dochodzimy do razem
krok po kroku pleciemy bajdury zagryzane malinową czerwienią
i niespiesznie wyglądamy ciszy – w oczach jeszcze pada deszcz
niby wiosenny a jakoś wątpimy w kwitnienie kolejnych groszków
cisza
gładzi włosy i rozpina następne srebro które chwilami zamartwia
albo bawi pośpiechem - na zmiany kolorów też nie mamy czasu
jakie takie proste – nie musimy nic - to wszystko przez nas i w nas
jutro (z rutyną) przekropimy mrzonką że warto spalać przyrzeczenia
24.08.10
nieumiejętność przyjmowania śmierci
nie mieszczę się między białą różą i ciasną bluzką
którą mam ochotę podrapać za nagłe sczernienie -
drażni koronka pod szyją i ciężkość przeciwsłonecznych
chociaż światła nie ma a zasłona nie zobaczę pozorna
wczoraj przyjaciel przysłał mi małe drewniane skrzydła
z aureolą i sznureczkiem – zadbał o gładkie wznoszenie
nie śpiewamy w oddzielnym chórze więc nie rozgniewa się
że na ślepo zamieniam ścianę w cień lub wieczną jasność
22.07.10
ty taki ładny
Markowi
z kawą przy leniwej poduszce
i z zachętą do otworzenia oczu
mamroczę o kolejne pięć minut
kwitujesz całusem w zaspaną -
dzień dobry naszej codzienności
18.04.10
syzyf to błąd
dla Bieszczadnika
rozbić kamień na kawałki
i na ramionach na szczyt
bogom i szydercom -
na przekór
18.04.10
prognoza pogody - według mnie
jutro najcieplej na południu i w centrum kraju
temperatura maksymalna osiągnie 16 st. C -
ciepło w Krakowie Opolu i Wrocławiu
podobnie w Łodzi Poznaniu i na Kujawach
co ważne
noce z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę -
lżejsze płaszcze bo bez przymrozków.
(kropka uzasadniona)
w niedzielę jak w sobotę -
ciepło z umiarkowanym zachmurzeniem
(parasolka zbędnym bagażem)
po weekendzie ochłodzi się ale...
ale powrotu zimy nie przewiduję
niektórym dała się we znaki zwykłością
i dziwią się że znów pyszne magnolie
pokazują różowy język cichym fiołkom
12.04.10
porozmawiaj ze mną
może o nocnym deszczu który zachęcił żonkile
do założenia śmiesznie pogniecionych płatków
albo że włosy ścięłam stanowczo za krótko -
zanim odrosną będę wyglądać jak chłopak
powiedz też coś o kawie parzonej gdy śpisz
poganianiu kubków by prędzej nam stygły
ale nie mów nic
o skrzynce pełnej rachunków
i racie za zwyczajny uśmiech
01.04.10
skoro śniegi topnieją w górach - czas się zbierać
niech znowu chwila szeroko rozłoży ramiona
i zagryzie tylko na pozór gorzkie źdźbło traw
jeszcze ty - koniecznie na wyciągnięcie dłoni -
słabość tłumaczona niedorzecznością pagórków
możemy do przodu - w cień kapryśnej sokolicy
31.03.10
zakwitnij słowem na wiosnę
Markowi
wyobraźnia nada kształt i znajdzie czas na źródło -
żywej wody zagadanej z tęsknotą czystej zieleni
za którą schowamy to czego nie warto oglądać:
planowany kompostownik lub niekontrolowane
śmietnisko myśli – gdzieś przecież muszą pełzać
jeszcze trejaż szalejący groszkiem lub dziką różą
chociaż bez wnętrza – zwielokrotni ubocze
a prostota zasłoni odmienność przestrzeni
na koniec
szlachetność kamienia bądź zwykłej glinki
i koniecznie dużo miejsca na leniwą trawę
lub nagłe kaprysy stokrotek
10.03.10
http://www.youtube.com/wa...feature=related
wyobraźnia nada kształt i znajdzie źródło
żywej wody zagadanej z tęsknotą zieleni
tam schowamy czego nie warto oglądać:
planowany kompostownik lub rozpasane
śmietnisko myśli – gdzieś muszą pełzać
jeszcze trejaż z groszkiem lub dziką różą
chociaż bez wnętrza – zwielokrotni ubocze
a prostota zasłoni odmienność przestrzeni
na koniec
szlachetność kamienia bądź zwykłej glinki
i koniecznie dużo miejsca na leniwą trawę
lub nagłe kaprysy stokrotek
10.03.10
na marginesie jest trochę tlenu
za stołami zasiedli złotouści - mnie zostało
honorowe miejsce pod i obok zaszczytnych
nie że za ciasno ale z perspektywy klepek
podłogi ciężko sięgać po kruchość filiżanki
a co dopiero marzyć o eleganckim wyglądzie
i prezentacji marsowej zmarszczki na dumie
może zaryzykować wychylenie bezczelnej
gęby - przynajmniej poprosić by myli nogi
zanim je wsuną pod obrus udający białość
na górze poetka bawi kołowrotnym słowem
ten rozczochrany zakorzenieniem w kręgach
głośno zapija reńskim gronowy komplement
na czworakach obieram kierunek drzwi
dobre drzwi – takie otwarte na powietrze
08.02.10
Przyjacielowi M
między pisaniem a kolejnym zawracaniem
znalazłam wiersz bez stołu z kawą i winem -
białe słowa tego popierzonego od chopina
nocami
włóczy się po przystankach autobusowych -
te rozkładami jazdy nie chcą w jego stronę
bo głuche na maszerujące przez głowę nuty
lacrimosa nie pasuje do czerwonych karoserii
na przystanku linii 122 tańczą białe włosy-
zapomniały o pani w barchanowej koszuli
08.02.10
idź na spacer kobieto
jak kania dżdżu czeka na błąd
nieważne jaki - byleby był
a wtedy roztańczą się palce
po literkach i spluną żółcią
resztki jadu z kącików ust
obetrze zazdrosnym szlafrokiem
i dumna z wirtualnej odwagi
szuka w parterze rozdeptanej
30.01.10
by odróżnić chorobę od podejrzeń
stawiam diagnozę bo czas na rytuał przejścia
rytm wyznacza opuchnięte od wczoraj kolano
i obgryziony paznokieć - na zimno łykam
kolejną sztywność w gardle - czas na przerwę
w perfekcji szukania zielonego w słowotokach
jeszcze tylko trzaśnięcie obcasem w głowę
wzruszenie ramion z niedbałym mea culpa
czas na rytuał przejścia – uparta szukaniem
zbyt głucho wyję wbijana osinowym w głąb
29.01.10
Z nudy Panowie i Panie made in el wierszowanie
a co mi tam napiszę sobie wiersz
że rymować nie umiem - to już wiesz
zrodzę piękny kawałek o niczym
i poczekam na komenty w ciszy
najpewniej zjawi się jakiś ekspert
i uczyni mi niejeden despekt
może piękny wykład zaserwuje
ale tylko ja tu decyduję
piszę cudnie no i basta
i nie powód to do chlastań
15.01.10
Kolejna zabawa z tytułem
aż po wzajemność w opustoszałym gnieździe
śniłaś mi się łódeczką słodkich ust -
było tak bez sensu aż po wzajemność
ostatnie wschodzące wspomnienie
miało być o granicach ale podpisali traktat
w Schengen
ach
komu to przeszkadza niespełniona misja
na kolejnej planszy
a na zawietrzej urodzinowy blues -
zwierzenia niedzielnego wierszoklety
13.01.10
przez ten kawałek szkła w oku
widzisz na biało i wieszczysz ślepą bramę do ogrodu
a w głowie słońce zachodzi kolorami i uparcie marzę
o tańcu majowych włosów na wietrze i nowych butach
co stukają zalotnie obcasem i jak głupie wbrew zaspom
wróżą bieganie po odkrywaniu czego jeszcze nie było
gdzie mnie do filozofii o życiu i przemijaniu - po co komu
garb mrozu i przezroczystość kaya - krzywym patykiem
przesuwa lód i mruczy że zieleń nie po myśli spadkom
temperatury i dość wygodnej w ludzkim stadzie pozycji
(tu
sponsorowi dziury w rękawiczkach
i potknięć o zamrożenie styczniem
autorka uświadamia że wychodzi
jego obrazom na przekór)
09.01.10 |
|