POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Lubię poczytać... » O pewnej książce, która się "wyda"
O pewnej książce, która się "wyda"
Autor Wiadomość
fiołkowa 
b. befana_di_campi

Dołączyła: 24 Kwi 2017
Posty: 2248
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2019-07-06, 22:39   O pewnej książce, która się "wyda"

O pewnej książce, która się „wyda”: „NIEZAPOMNIANI, czyli historia pokoleń jednej rodziny” pióra Anny Gallas-Dropińskiej spisana w latach 2009-2018

Czy koncepcja dzieła oryginalna? I tak, i nie. Rodzinna saga dwóch rodów: Gallasów oraz Bularskich opowiedziana przez Ich potomkinię Annę: artystę malarza, byłego samorządowca, społeczną działaczkę nie jest pierwszą tego gatunku publikacją, niemniej: jest ona ze wszech miar inna, a nawet w wielu sekwencjach – odkrywcza!

Autorka, nieodrodne dziecko swoich Przodków włożyła w tę pracę całą siebie. Rozumiem, ponieważ oglądając Jej obrazy, nietrudno – przynajmniej dla mnie – patrzyć na (nie)rzeczywistość oczami Twórczyni, pokiwać głową nad cyklicznością ludzkich losów, wreszcie prawdą o nas samych, o ile rzeczywiście zechcemy stanąć przed sobą w tej prawdzie bezlitosnej.

I tak na przykład, zdaniem dr. Tadeusza Filara, Dyrektora Muzeum Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie:

„Historyk pochylając się nad monografią Anny Gallas-Dropińskiej ma poczucie wielowymiarowego kontaktu z Przeszłością, która poprzez narrację łączącą słowo i wizualność – fotografie, ryciny, różnorodne dokumenty, staje się bardzo obecna – niemal na wyciągnięcie dłoni.(…) W moim głębokim przekonaniu liczące kilkaset stron dzieło wpisuje się w tradycję polskiej narracji historycznej, którą profesor Henryk Barycz określił kiedyś mianem tzw. szkoły angielskiej. Ta dawniejsza szkoła pisarstwa historycznego – powracająca do łask współczesnych historyków oraz serc i umysłów czytelników łączy naukowy tok przekazu wiedzy o przeszłości z literaturą piękną.(…) Język, jakim posługuje się autorka jest niezwykle żywy, bogaty, pełen barw i odcieni. Autorka kreuje przy jego pomocy opowieść niezwykle sugestywną o swoich przodkach na przestrzeni kilku stuleci, którzy wpisali się nie tylko w dzieje Krakowa i Polski, mając niekiedy udział w ważnych wydarzeniach tzw. „wielkiej historii”, ale i w dziejach Europy.(…) Dzieło (…) ukończone (…) w roku stulecia odzyskania przez Polskę Niepodległości – łączy w swej istocie „historię wielką” z historią rodzinną, ukazując – jak wielkie możliwości taki splot niezwykły z sobą niesie. Ta monografia – to w moim odczuciu dzieło potencjalnie filmowe – jestem sobie w stanie wyobrazić, że utalentowany reżyser, korzystając z niego, miałby znakomity punkt wyjścia do stworzenia pasjonującego serialu historycznego.(…)”

Prawda, sami przecież kształtujemy panoramę zdarzeń, tak jak dawno, dawno temu wielce elegijnie skonstatował Kazimierz Brodziński:

„Na piasku piszem rachuby z nadzieją,
Przyszłego domku rysy oznaczamy,
A wiatry losów wiedzione koleją,
Wpadają na nas, nie znające tamy
I mogiłami wszystko nam zawieją”,

Oj, zawieją, zawieją, bo i Autorka monografii w swoim przedsłowiu również odwołała się do owego sypkiego tworzywa, kiedy konkludowała na modłę mędrca Koheleta:

„W dalekim Tybecie buddyjscy lamowie nabierają w dłoń kolorowy piasek i usypują na ziemi subtelne linie kolistych mandali. Powstaje pełen symboli obraz.
Lecz jego żywot skazany jest na ulotność. Nim ludzkie oko nacieszy się i rozsmakuje w wyszukanej estetyce wzoru, w harmonii barw, nim umysł zidentyfikuje sens figur - lama maleńką miotełką unicestwia efekt wielogodzinnej pracy.”

Wszak wszystkie – jakże wyraziste - konterfekty pokoleń, genialnie wychwycone przez Marka Rostworowskiego w jego „Polaków portrecie własnym” (1979) już wcześniej pozwoliły stworzyć możliwość przypatrzenia się w perspektywie długich wieków sobie samym. Albowiem o ile przez ówczesny ustrój byliśmy traktowani niby ci „znikąd”, tak dzięki temu – „muzealnemu i narodowemu” świadectwu – staliśmy się kimś oraz skądś; na dodatek o niepodziurawionej proweniencji.

Analogiczną przeszłość, niczym z ekspozycji dr. Marka Rostworowskiego, ludzie, mają aktualnie opisane rody: istna, sięgająca korzeniami w cudzoziemskość, kapsułka polskości we wszelkiego rodzaju pokrewieństwach, powinowactwach oraz ideowej służby – poprzez Honor – Bogu i Ojczyźnie aż po dziś.

I w tym konkretnym przypadku akurat antenaci Ojca Autorki – śp. Pana Henryka Ryszarda Kazimierza Gallasa – bardziej byli mobilni niż rodzina Matki, dzięki czemu stworzyli misterną plecionkę wielu nacji w swoich wcześniejszych parantelach. Z kolei familia Mamy – Zofii Józefy z Bularskich Gallasowej jest typowo polską rodziną o charakterystycznych dla naszej narodowości zastępowalności pokoleń, które teraz dzięki zachowanym archiwaliom świadczą o Ich wrodzonym umiłowaniu Ojczyzny.

Pani Anna, w przeciwieństwie do jednej ze swych krewnych skrzętnie gromadzi wszystko, co jest konieczne do odtworzenia rodzinnej genealogii. Nie zdziwiłabym się więc, gdyby dodatkowo były nimi scukrzone i skamieniałe pomadki, pogięte bombonierki, nadszczerbione flakoniki po wszelkich płynnych zawartościach, puzderka, kasetki, srebrne widelce z powyłamywanymi zębami, dziurawe koronki od damskich dessusów lub insze bilety, karnety bądź nie do końca zidentyfikowane gadżety.

A czyni tak dlatego, ponieważ wierna słowom Marszałka Józefa Piłsudskiego, stale oraz wciąż akcentuje, iż:

„Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku i teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości...”

Pani Anna zatem bardzo szanuje, w związku z czym jeszcze długa – po łamiących resory, wertepach – przed Nią droga zanim ta Jej benedyktyńska praca przybierze formę drukowanej książki.
Pięknej zresztą książki: zaopatrzonej we wszelkie najbardziej fantastyczne ikonograficzne przyczynki, czego teraz ja – czytelniczka nadesłanego mi pliku PDF - z całego serca życzę.
_________________
Z Ciemnogrodu, gdzie najjaśniej bywa pod latarnią :rotfl:
 
 
jaga 
Jadwiga


Wiek: 21
Dołączyła: 31 Mar 2011
Posty: 4233
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2019-07-06, 23:14   

bardzo ładna i ciekawa recenzja, zachęca do przeczytania
czy spotkanie z autorką już było?
_________________
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.

— Wisława Szymborska
 
 
fiołkowa 
b. befana_di_campi

Dołączyła: 24 Kwi 2017
Posty: 2248
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2021-02-21, 21:07   

Parę dni temu opisana Autorka z wielką dumą przytargała mi do domu wyżej opisane dzieło :padam: Na spotkanie autorskie chyba będzie trzeba cokolwiek poczekać :?: Cholerna :przestraszony: pandemia :przestraszony: :zalamany: :przestraszony:
_________________
Z Ciemnogrodu, gdzie najjaśniej bywa pod latarnią :rotfl:
 
 
jaga 
Jadwiga


Wiek: 21
Dołączyła: 31 Mar 2011
Posty: 4233
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2021-02-21, 21:26   

pandemia hamuje wszystkie prace
_________________
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.

— Wisława Szymborska
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Lubię poczytać... » O pewnej książce, która się "wyda"


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo