Gracjano, Ciągle gdzieś gnasz, z dali w dal. A tam, nad Dnieprem... tam już tylko odmęty zalewu. Nie ma porohów. Ale tętent jeszcze rozbrzmiewa, trąca nutkę zapomnianą...
trąca nutką niezapomnianą w wspomnieniach o moim dziadku i jego opowieściach kiedy wspominał
pykając kółeczka fajeczką a ogień w kuchennym piecu trzaskał ...
_________________ Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno...
Halina Poświatowska
... a ogień w kuchennym piecu trzaskał... Oczyma wyobraźni widzę małą dziewczynkę, siedzącą na podłodze, z bródką podpartą rączką i zasłuchaną w dziadkowe opowieści...
Echh, wspomnienia, wspomnienia... na ucho powiem, że też je zaczynam odtwarzać i zapisywać. Za rok - dwa... Tyle że z Wileńszczyzny, nie Ukrainy. Stamtąd ród mój
Z Wina pochodzili moi dziadkowie - długa rodzinna opowieść - musiało tam być pięknie jak mówił dziadek - ludzko, swojsko u siebie aż zostali wypędzeni ...
_________________ Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno...
Halina Poświatowska
U mnie było gorzej - rodzina mamy zdążyła się repatriować, ojca już nie. Sam ojciec był w Polsce. Od końca wojny aż do 1957 nawet nie wiedział, czy ktoś z jego rodziny żyje... za Stalina jego listy wracały z adnotacją "Adresat nieznany".
Jak ja żałuję, że wcześniej nie zbierałem... ale tego, co mam, i tak starczy
Tak! Dziwne i zawiłe są ludzkie losy. Moje pradziadowie wywodzą się z innych stron ja wychowałam się w innym miejscu by uwić swoje gniazdo daleko w obcym nadal mi kraju - robię się sentymentalna a może to tęsknota za czymś utraconym...nie wiem
_________________ Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno...
Halina Poświatowska
zapewne, może za dzieciństwem, za poczuciem bezpieczeństwa, czułością...
no i ten dymek z fajki...
Teraz
Kiedy już czas dzielenia pigułek na pory dnia
i oczekiwania
na listonosza z emeryturą
przenoszę myśl do lat
tamtych
kiedy budowanie tratew z tataraku
czy odkrywanie płci
w zakamarkach parku
Jakże smakował wtedy papieros
palony przez nas czterech
wielkich odkrywców
traperów
Indian