– W jak sposób wydobywanie dźwięków ma się do powstania Flażoleta z Farlandii i jaki był jego główny cel?
– W żaden sposób. Flażolet z Farlandii urodził się ze słownika poetyckiego Konstantego I. Gałczyńskiego, kiedy szukałem kryptonimu, którym bym podpisywał pocztę literacką, jakiej prowadzenie w „Wiadomościach Kulturalnych” zaproponował mi Krzysztof Teodor Toepelitz, właściciel i redaktor naczelny tego tygodnika. Był to rok 1995. Do „Wiadomości” przychodziło dużo wierszy. Nie chcieliśmy autorów pozostawiać zupełnie bez odpowiedzi; poza tym „poczta literacka” leży w dobrej tradycji naszych pism kulturalnych, np. w krakowskim „Życiu Literackim” prowadzili ją m.in. Wisława Szymborska i Tadeusz Śliwiak.
– Flażolet jest krytykiem, a kim Ty jesteś?
– Flażolet jest mną, a ja jestem Flażoletem. Stworzyłem tę postać i między nami istnieje stosunek tożsamości. Ja zaś jestem krytykiem i poetą. Wydałem, jak dotychczas, dziewiętnaście książek, w tym pięć tomików. Debiutowałem jako poeta. Jako krytyk preferuję poezję, choć piszę także o prozie.
– Gdzie nie publikowałeś?
– Czytam w tym pytaniu sugestię, że publikowałem wszędzie... Hm, zacząłem swoje teksty drukować w 1971 roku i przez minione 38 lat publikowałem rzeczywiście w wielu czasopismach. Kiedyś nawet chciałem na własne potrzeby zrobić sobie ich spis, ale nie pamiętam wszystkich tytułów. Ale, oczywiście, jest i sporo takich, w których nigdy nic nie wydrukowałem. Bo albo nie przyszło mi to do głowy, albo nie chciałem, albo mnie tam nie chcieli. A więc tak dobrze nie było, że drukowałem „wszędzie”. Ale też tak dobrze nie powinno być. Szanujący się autor powinien wybierać sobie pisma; w naszym kraju ponadto jak publikujesz tu, to tam masz drzwi zamknięte i na odwrót. To jest norma.
– Co Cię inspirowało, inspiruje?
– To bardzo trudne pytanie. Nie ma na nie jednej dobrej odpowiedzi. Poza tym inspiracje zmieniają się z wiekiem, co naturalne. Na pewno każdego człowieka pióra inspirują mocne przeżycia i emocje, miłość, cierpienia... Na pewno ważne pytania; pytania o sens i cel życia, o własny los, o drogę, którą idziemy. Także drobiazgi, np. impresje: jakiś piękny szczegół, jakiś estetyczny poryw. Z rzeczy wielkich tzw. ból istnienia, choć brzmi to pretensjonalnie. Ale każdego artystę inspiruje przede wszystkim refleksyjny sposób życia, „filozoficzna” natura, skłonność do nazywania tego, czego inni nie nazywają lub nawet nie postrzegają. Być artystą – to mieć wmontowany bardzo rozedrgany sejsmograf, który reaguje na jakość życia. To także – tak, tak – przewrażliwienie egocentryczne, pewna histeria reagowania, z której bierze się ekspresja sztuki. I ogromna potrzeba autoekspresji – tylko ona tworzy artystę. Tak naprawdę nie wiem, co mnie inspiruje, ale wiem, że jestem ulepiony z tego, o czym powiedziałem powyżej.
– Czy Twoim zdaniem publikowanie prywatnej korespondencji poetów jest etyczne?
– Nie wiem, o co pytasz. Prywatna korespondencja bywa sztuką epistolografii i znam wspaniałe książki z tego powstałe. Prywatną korespondencję zapewne bez oporu można publikować, jeśli obie strony – nadawca i odbiorca – chcą tego. Jeśli zaś czynimy to wbrew którejś ze stron – to oczywiście sprawa staje się kontrowersyjna. Prawo rozstrzyga tę kwestię: właścicielem listu jest jego adresat, a nie autor. Jeśli więc napiszesz do mnie list, to nie muszę się Ciebie pytać, czy mogę go publikować. Bo mogę! To jednak nie znaczy, że powinienem. Zawsze odsłanianie cudzych tajemnic czy intymności to sprawa śliska i nieelegancka. Z drugiej strony korespondencja ludzi wielkich jest tak cennym dokumentem, że w jakiś czas po ich śmierci powinna być upubliczniana.
– Kim jest poeta?, czy musi być filologiem, albo zdobywać nagrody w konkursach, publikować w prasie, co tak naprawdę decyduje, czy ktoś jest, czy nie jest poetą?
– Decyduje wyłącznie talent. Poeta nie musi być ani filologiem ani innym magistrem, może być zupełnie bez szkół, nie potrzebuje żadnych certyfikatów, świadectw ani „zaświadczeń”. Poeta nie musi wysyłać wierszy na konkursy i zdobywać nagrody. Poeta musi umieć pisać dobre, oryginalne, własne, niepowtarzalne wiersze. To jest dar boży. I w historii literatury można znaleźć setki poetów, których nie wykształcił żaden uniwersytet. No, po prostu: wychodzi facet na estradę i tak zaczyna śpiewać, że dech innym zatyka. Tacy są najlepsi. I wciąż są. I wciąż się rodzą. Oni też nie ubiegają się o udział w tzw. życiu literackim. To życie literackie zabiega o nich!
– Jak poeta ma pisać dzisiaj? Przecież wszystko zostało już powiedziane i napisane. Jest szansa na ocalenie współczesnej twórczości?
– Poezja jest wieczna. Sztuka jest wieczna. Skoro istnieje od Homera to niby dlaczego akurat teraz miałaby wyczerpać swoje baterie? Nie, taki moment nie nastąpi nigdy. Dlaczego? Krąży takie powiedzonko, że na świecie być może jest tylko jedna prawda, natomiast istnieje nieskończona liczba jej sformułowań. Z tego wynika wieczność sztuki. Tę samą prawdę ( choć de facto jest wiele prawd i to sprzecznych ze sobą ) można nazywać, wyrażać na różne sposoby. Jak to jest możliwe? Ano tak, że język wiecznie się zmienia, ewoluuje , rozwija się, nie stoi w miejscu. Dzisiaj więc możemy powiedzieć to samo co np. Horacy, ale zupełnie innym, współczesnym językiem. Język waloryzuje się wręcz z każdym pokoleniem na nowo. Tajemnica w języku! Nowy język tworzy nowego poetę, nowe pokolenie poetów, nową formację poetów – i tak po wieki wieków amen. Trzeba zrozumieć, że tajemnica sukcesu tkwi w oryginalności języka, a ta nigdy się nie wyczerpie, nie jest to możliwe.
- Białe, czy rymowane?
- Rymowane, czyli tradycyjne, takie mniej więcej do czasów Skamandrytów czy białe, czyli nowoczesne, takie od czasów Awangardy Przybosia? Tak, to jest dylemat. Jestem za wierszem nowoczesnym i współczesnym, a nim jest bez wątpienia wiersz biały, nierymowany. Nasza epoka to taki właśnie wiersz, on dominuje. Wiersz rymowany, ściślej mówiąc także wiersz sylabotoniczny, to przeszłość i dyskusje na ten temat są zbędne. Było minęło. Barok? Czemu nie, tylko po co? – na tej zasadzie doceniając tradycję, stawiamy na nowoczesność. Jednak nigdy nie mów nigdy i nie bądź ortodoksem. Wciąż mamy dowody, że wiersz postskamandrycki jest możliwy, tzn. twórczy, świeży i piękny. W swoich ulubionych lekturach mam dwa wielkie współczesne tomiki rymowane: „Mapę pogody” Iwaszkiewicza i „Zachód słońca w Milanówku” Jarosława Marka Rymkiewicza. Znam także poetów młodszych ode mnie, np. Staszka Chyczyńskiegi czy Jurka Utkina, którzy programowo piszą wyłącznie rymem. I są świetni. Stąd płynie nauka: współczesna poezja jest nierymowana, co nie znaczy, że rymowana jest zakazana. Trzeba jednak dzisiaj tak umieć rymować, by nie klepać dawnych pacierzy, lecz wydobyć z tej formuły nowe tony i nowe piękno.
– Kogo czytasz i chętnie byś polecił?
– Z klasyków: Gąsiorowski, Herbert, Lipska, Nowak, Różewicz, Rymkiewicz, Styczeń, Śliwonik, Waśkiewicz, Wawrzkiewicz, ze średniego pokolenia: Baran, Gala Jakubowska, Jurkowski, Wyrwa-Krzyżański, Tulik, Ziemianin, z tzw. młodych: Gajda, Galoch, Honet, Lebda, Miniak, Owczarek, nie, nie, nie da się tej listy ułożyć, zawsze kogoś zabraknie. Poezja polska jest dobra, bardzo dobra, znakomita wręcz, choć – jak wszędzie – kultura masowa zepchnęła ją do campusów, katakumb i „trzeciego obiegu”.
– Jakiś dobry doping dla początkującego poety?
– Doping nie; może raczej rada. A więc: dużo czytać, mieć zdolność zachwycenia się wierszem, zazdrościć innym znakomitych tekstów, żyć poprzez „obrazowanie słowem”, poprzez „nazywanie wszystkiego”, zrozumieć, że trzeba wyrazić siebie, wykrzyczeć, wydrzeć z trzewi, z mgły niepojętości, cierpienia i nonsensu, sprawić, by nasza apokalipsa wciągnęła innych w swój wir...
– Co Flażolet jada na śniadania, obiady, kolacje? Słucha muzyki? Pracuje, podróżuje?
– To co inni szarzy, zwykli ludzie. Czasami podróżuję, choć nie jestem typem „podróżnika”. Pracuję w mediach, ale w branży pozaliterackiej; nie mogę doczekać się dnia, kiedy tę pracę kopnę w dupę, o!
– Najgłupsza rzecz, sytuacja, jaką zrobiłeś, brałeś udział?
– Owszem, zrobiłem, zrobiłem, brałem udział, brałem... Poproszę o następne pytanie...
– Jaki jest Wiedeń z lotu ptaka? Tak poetycko…
– O, to wiesz, że Wiedeń jest moim ukochanym miastem? Ale na Twoje pytanie nie ma poetyckiej odpowiedzi. Wiedeń z samolotu wygląda tak jak wszystkie inne miasta. Trzeba dopiero wylądować, przejść się po ringu, po Kärtnerstrasse, posiedzieć przy pomniku Straussa czy Goethego, pójść na Prater, na Grinzing, do Albertiny czy Belvederu... – aby z miłością opowiedzieć Wiedeń.
– Wracając do Flażoleta, napisałeś książkę „Osiemdziesiąt lekcji wiersza”, to zapiski spotkań na łamach poczty literackiej, dla kogo i w jakim celu analizowałeś warsztat początkującego poety?
– To jest po prostu zapis „poczty literackiej” ze wspomnianych „Wiadomości Kulturalnych”. Od zawsze pasjonował mnie warsztat poetycki, prowadziłem i prowadzę liczne warsztaty dla młodych poetów, napisałem „dekalog dobrego wiersza” – tekst, który zrobił swoistą „karierę”, w kwartalniku „Latarnia Morska” mam cykl artykułów pt. „Przekraczanie granic”, w którym też piszę o tajnikach oryginalności poetyckiej... Młodzi, początkujący poeci chętnie wciągają się w te „wykłady”, a ja wierzę, że to im pomaga kształtować autorefleksję na temat własnego języka. Jednym mniej, innym bardziej, ale pomaga, pobudza...
– Kogo zabrałbyś na piknik do Czarnolasu?
– Jakąś zgrabną Urszulkę, he he... A tak poważnie: to wspaniałe miejsce. Magiczne, charyzmatyczne... Warto tam na kilka godzin pojechać samemu i podumać nad sobą-poetą, nad tym po co nam ta trudna, czasami dramatyczna zabawa i w jakiej masce weneckiej ją odtańczyć...
– Jaki ma wpływ Internet (portale literackie) na rozwój poezji (i grafomanii)...
– Ach, to Ty wiesz lepiej. Posługuję się biegle Internetem, ale to Twoje pokolenie ma w tym więcej wprawy... Internet jest ogromnym publikatorem i zastępuje przestrzeń geograficzną oraz przestrzeń księgarni. Tam łatwo nam się poznawać i spotykać. Czytać nawzajem. To sprawa bezcenna. Jestem pewny, że za ileś lat Internet zastąpi literaturę papierową, może nawet biblioteki... Z drugiej jednak strony Internet nie stawia progów jakościowych. Każdy śmieć można tu opublikować. Więc Internet jest zaśmiecony bylejakością, grafomanią, wszystkoizmem, chwastami, odpadami, brrrr. Rodzi się pytanie: jak w Internecie dobra literatura będzie się wybijać ponad złą literaturę? Ale mam nadzieję, że na to znajdzie się sposób.
– Kim jest poeta?, czy musi być filologiem, albo zdobywać nagrody w konkursach, publikować w prasie, co tak naprawdę decyduje, czy ktoś jest, czy nie jest poetą?
– Decyduje wyłącznie talent. Poeta nie musi być ani filologiem ani innym magistrem, może być zupełnie bez szkół, nie potrzebuje żadnych certyfikatów, świadectw ani „zaświadczeń”. Poeta nie musi wysyłać wierszy na konkursy i zdobywać nagrody. Poeta musi umieć pisać dobre, oryginalne, własne, niepowtarzalne wiersze. To jest dar boży. I w historii literatury można znaleźć setki poetów, których nie wykształcił żaden uniwersytet. No, po prostu: wychodzi facet na estradę i tak zaczyna śpiewać, że dech innym zatyka. Tacy są najlepsi. I wciąż są. I wciąż się rodzą. Oni też nie ubiegają się o udział w tzw. życiu literackim. To życie literackie zabiega o nich!
dla mnie to najważniejszy fragment - i tak cieszy!!!!!! - to to oczym pisałem pod informacją Indianeczki o warsztatach w Gorzowie -noo, może nieco innymi słowami - sens ten sam - sądzę całość bardzo, bardzo ! - dobre, proste, niewydumane pytania pytania i takież odpowiedzi! - wiele wyjaśniają a przede wszystkim nie w stylu "ja wiem najlepiej"
tak więc dla mnie i dobra "nauczka" i pouczenie!
dzięki Małogorzato!
myślę, że długa się tutaj dyskusja wywiąże
Małgorzata Południak [Usunięty]
Wysłany: 2009-10-28, 10:31
Miło mi Marku, że znalazłeś coś dla siebie, chciałam się z Wami podzielić wywiadem, pomysł zrodził się na piszemy.pl żeby moje rozmowy z L.Żulińskim o poezji w jakiś sposób zebrać i przedstawić szerszemu gronu. Wywiad wydawał mi się najsensowniejszą formą
Chociaż sam wiesz, że ile osób, tyle wniosków, sądów, chęci i niechęci.
dziękuję, że zachęciłeś mnie do publikacji
pozdrawiam
artur bodler [Usunięty]
Wysłany: 2009-10-28, 11:16
Noo, warto było wstawić, czytać też warto, choć ten fragment zaznaczony przez Marka jest trochę pretensjonalny ( pytanie - odpowiedź ) , bo wydaje mi się, że każdy rozumny człowiek zdaje sobie sprawę z faktu, że na bycie poetą nie ma papierów. Aczkolwiek, może rzeczywiście trzeba o to pytać i uzyskiwać takie odpowiedzi - by odświeżyć świadomość ludzi.
Rodzi się pytanie: jak w Internecie dobra literatura będzie się wybijać ponad złą literaturę?
Dobra literatura moim zdaniem zawsze się obroni, niezależnie od tego, gdzie będzie publikowana, a wybijać się będzie treścią.
Ciekawy wywiad
Małgorzata Południak napisał/a:
Nie każdy ma taką świadomość!
A to akurat prawda.
artur bodler [Usunięty]
Wysłany: 2009-10-28, 14:16
Małgorzata Południak napisał/a:
Nie każdy ma taką świadomość!
Tak jak mówię: uważam, że każdy rozumny człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że poetą nie musi być filolog, czy ktoś publikujący w prasie, czy też ktoś wygrywający konkursy.
Poeta jest twórcą, a tworzenie nie jest uwarunkowane regułami narzuconymi przez człowieka. Owszem, to człowiek stworzył definicję poezji, poety, lecz, patrząc na etymologię tych słów, zawarł w tej definicji jakiś pierwiastek boski, niepodlegający kalkulacjom, a już na pewno nie typowo urzędowym podpunktom.
Oczywiście, są osobnicy, którzy uważają, że trzeba, hmm, wygrać 3 konkursy, wydać 2 tomiki. Inni z kolei uważają, że trzeba być wbrew wszystkiemu, pluć na każdego i bezustannie się wywyższać. Jeszcze inni warunkują to należeniem do konkretnych organizacji, typu: ZLP.
Uświadamianie takowych jest raczej nie do zrealizowania
Małgorzata Południak [Usunięty]
Wysłany: 2009-10-28, 14:20
Kamilu, zgadzam się z Tobą, masz rację!
Pozdrawiam i dziękuję, że poświęciłeś dla mnie czas
artur bodler [Usunięty]
Wysłany: 2009-10-28, 14:22
Czytanie tak trzeźwego poglądu na poezję, jak w wywiadzie powyżej,
jest czystą przyjemnością
Oczywiście, są osobnicy, którzy uważają, że trzeba, hmm, wygrać 3 konkursy, wydać 2 tomiki. Inni z kolei uważają, że trzeba być wbrew wszystkiemu, pluć na każdego i bezustannie się wywyższać. Jeszcze inni warunkują to należeniem do konkretnych organizacji, typu: ZLP.
Uświadamianie takowych jest raczej nie do zrealizowania
Szczera prawda
Ciekawy "wywiad" Małgorzato
_________________ a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
Interesujący wywiad. Podziękowania za umieszczenie go na PeeS-ie.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Podzielam pogląd kolegów świetny wywiad i spojrzenie na rzeczywistość szkoda że nie wszyscy zapoznali się wypowiedzią Leszka Żulińskiego mogliby poszerzyć swoją wiedzę.
Dzięki Małgosiu.JJ.