Pewnie mnie diabeł podkusił, żeby poruszyć ten drażliwy temat. Drażliwy nie tylko dla mnie, ale tak samo dla potencjalnego czytelnika, który zazwyczaj chce mieć prawo ingerencji w tekst, bo jak nie, to do widzenia. No ale cóż - stało się. Będę musiał teraz wypić piwo, które sobie nawarzyłem.
Dziękuję Elżbieto za (jak mi się wydaje) w dużym stopniu zrozumienia tego mojego dziwacznego podejścia do trudnej kwestii autor - czytelnik.
Wiek: 54 Dołączyła: 25 Sie 2009 Posty: 5262 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-11-14, 17:46
nareszcie miałam czas by skupić się i przeczytać "Dwa zdarzenia"
trudno przejść obojętnie obok tego co piszesz , z taką łatwością to czynisz , że pochłonęło mnie całkowicie
nie uzurpuję sobie prawa jako czytelnik do ingerencji w Twój tekst , bo nie wiedzę takowej potrzeby ( zresztą pani Elżbieta zrobiła co zrobić można było )
ja jedynie dziękuję za miło spędzony czas ( przy lekturze )
Dziękuję za zaufanie. W kwestii ingerencji czytelniczych - odzywam się wtedy, gdy mam nadzieję, że pomagam. Rzecz Autora czy z sugestii skorzysta, bo przecież nie mam monopolu na rację. Staram się rozmawiać o tekście, a nie przerabiać "na swoje kopyto".
Pozdrawiam
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
Nie wydaje mi się, aby te dwa zdarzenia łączyła jakaś szczególna więź. To, że oba przytrafiły się mnie i zaszły kolejno w czasie dwu ostatnich dni czerwca,
Nie jestem poprawiaczem, ale zawsze zwracam uwagę na pierwsze zdania. To jest najtrudniejszy moment do pisania i pokazuje wiele.
Po pierwsze nie mnie a mi - to błąd.
Po drugie piszesz rusycyzmami - Nie wydaje mi się = Mnie się nie wydaje, przytrafiły się mnie/mi = przytrafiły mi się.
Dobra i głęboka historia, ale pisana bardzo wycyzelowanym językiem. Wygimnastykowanym do, momentami, śmieszności. Moim skromnym zdaniem jest zbyt napompowane wydumanymi zdaniami, mądrościami i opisami uświadamiającymi czytelnika. Chyba nie o to chodzi w prozie/opowiadaniu. Zamiast kondensować rozciągasz frazy i ubarwiasz. Troszkę warsztatowej roboty - poskracać, powywalać i uprościć - i będzie dobrze. Czytelnik - w domyśle ja - chce się troszkę poobijać o wystające kanty.
_________________ - Twój brat tam siedzi? - spytał jakiś kolega.
- A co?
- Nic. Cała podłoga we krwi...