POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » Ekspres do kawy i Bajo jajo
Ekspres do kawy i Bajo jajo
Autor Wiadomość
PoparzonaKawą 

Dołączyła: 09 Gru 2019
Posty: 617
Wysłany: 2021-08-05, 01:47   Ekspres do kawy i Bajo jajo

Stoję przy automacie, patrzę na wyświetlacz z listą kaw. Spory wybór, większy niż mam u siebie w domu. Rany, kolejny raz przyznaję sobie to w myślach – ten ekspres jest lepszy niż mój – fajnie. Próbuję zebrać w głowie pozytywne afirmacje. Odławiam jak sardynki, ale łapie się wciąż ta sama jakże pokrzywiona i jakaś niedołężna. Ten automat jest taki świetny. Szkoda, że nie umie rozmawiać. A może nie szkoda, pierniczyłby mi o pogodzie, o swoich dzieciach, o wadach cudzych dzieci, mężów, żon i narzekał, że za mało medali zdobyliśmy na olimpiadzie.
Czy jeszcze przychodzą mi do głowy jakieś plusy przebywania tutaj?
Kurwa, no nie, dłużej tak nie wytrzymam, muszę złożyć wymówienie. Druga praca i znowu to samo. Jestem zmęczona. Zmęczona życiem.
Z kawą usiadłam w opustoszałym socjalnym. Lubię kawę. Kocham otulać się jej aromatem, żłopać do ostatniej kropelki moją słodko-gorzką, i to przyjemne ciśnienie po skosztowaniu… taki kop. Może to lepiej, że tą żarliwą miłością obdarzyłam kawę, a nie inny napój; alkoholu nigdy nie lubiłam i tak jest do dzisiaj.
Podobno kawa zmniejsza ryzyko zapadnięcia na alzheimera aż o trzydzieści procent.
O jak mi dobrze, chyba jeszcze jedną opylę. Która to już dzisiaj? Nieważne. Szczęśliwi kawy nie liczą, i czasu.
Trochę mnie głowa boli, ćmi. Kawa podobno jest także naturalnym antydepresantem. Podwyższa poziom dopaminy, jednego z kluczowych neuroprzekaźników odpowiedzialnych za dobry nastrój.
Nagle zaczynam przeciągle ziewać. Nie wiem, czemu. W moich żyłach, zamiast krwi płynie kawa. Oddech mam przesycony aromatem świeżo mielonej. Spać mi się chce, świat nieco wiruje. Kładę głowę na blacie. Kilka minut drzemki nie zaszkodzi. Przymykam oczy.
Łup! – coś nagle uderza w stół.
- Jesteś pijana? – słyszę. Otwieram oczy. Przy stole stoi jakiś małolat, na oko trzynaście-czternaście lat.
Z tego, co wiem, po kawie nie ma się delirki, ale zastanawiam się, czy aby na pewno dzieciak istnieje. Przeciągle ziewam, pocieram rękami oczy. Nie zniknął, patrzy na mnie.
- Zabłądziłeś? – nagle pytam. Nie odpowiada
- Jakie masz poglądy polityczne? – nagle pyta.
Spoglądam na niego i nie bardzo wiem, co powiedzieć, a może on kurwa jednak nie istnieje.
Bo ja nie cierpię lewactwa – nagle znowu zaczyna. Ale żadnej partii nie popieram, wszystkie są do dupy.
- A co złego zrobili ci lewacy, jeśli można spytać? – zaskoczona sobą, nagle podejmuję temat.
- To atencjusze, odpierdalać coś tylko umieją.
- A co oni odpierdalają? – pytam.
- Obnoszą się. Drą mordę o nic. Ja tam nie krzyczę ludziom na ulicy, że jestem hetero.
- Ale oni nie mają podstawowych praw, np. nie mogą wziąć ślubu…
- Bo ślub to przywilej chrześcijan – nagle odpowiada.
- Dobra, nie wiem, z której podstawówki uciekłeś – stwierdziłam.
- Są wakacje, głupia – odparł.
- Świetnie.
- A baby to narzekają, że nie mają praw, że nie są równo traktowane! Dobre sobie. Głupie rozhisteryzowane baby!
- Ale zobacz, jak chcesz upokorzyć, zawstydzić kolegę, to co mu powiesz: nie bądź babą. To jest krzywdzące. Dopóki nie zmieni się pewnych frazesów, lekceważących żartów i tym podobnych, dopóty będzie, jak jest.
- Co ty pierdolisz?! – nagle wykrzyczał.
- Nie bluzgaj mi tu! – podniosłam głos.
- Jesteś pojebana, jak coś takiego niby ma obrażać?! To się mówi jak się chce kolegów podpuścić, żeby coś zrobili.
- A jednak to obraża.
- Jesteś żałosna! Jesteś głupią pizdą. Kobieto.
- O nie, tego już za wiele. Nie wiem, z którego przedszkola się urwałeś, ale tam są drzwi – pokazałam palcem.
- A może ja nie chcę wyjść. No i jakie mądrości mi tu jeszcze wetkniesz?
- Uważaj, młody, żebym ci zaraz nie wetknęła czegoś – odpowiedziałam bez zastanowienia, nie uświadomiwszy, że właśnie dałam się sprowokować.
- Języczek możesz mi wetknąć – nagle odparł.
Popatrzyłam na niego dość skonsternowana, po chwili jednak wybuchłam śmiechem. Przecież to tylko dziecko, nawet zabawne. Przynajmniej tak mi się przez chwilę wdawało.
- Oj, dzieciaku, chyba muszę porozmawiać z twoją mamą, bo jak ty teraz taki jesteś, to chyba później może być tylko jeszcze gorzej.
- Moja matka nie żyje.
- Myślę, że wyczerpaliśmy tematy do rozmowy – stwierdziłam.
- Nie bądź babą, głupia – odparł. A mówi się też na chłopski rozum, i ja się nie obrażam - dodał.
Zamilkłam, nie bardzo wiedząc, co dalej. – No czekam na twoją odpowiedź – kontynuował.
- Ale to jest mniej piętnujące, tu chodzi o cały kontekst, nie rozumiesz.
- Że co?! Jesteś żałosna, jesteś głupia!
- Będę jakoś musiała z tym żyć – stwierdziłam ironicznie.
- Nie musisz, możesz się zabić – nagle wypalił.
- Paskudnie tak do kogoś mówić. Ile ty masz lat? – nagle spytałam.
- Nie twoja sprawa.
- Ktoś powinien cię nauczyć, ze takie plucie na innych z, twoim zdaniem, najcięższych dział jest żałosne, mały. Jest to kwintesencja niedojrzałości – stwierdziłam, uświadomiwszy sobie, że mnie też się to zdarzało w przeszłości.
- O, jesteś – Tomasz wszedł do pokoju. – Wiedziałem, że cię tu znajdę. – Blamowska zgodziła się na poprawki. – dodał.
- Wspaniale, jakby ktoś za mnie pisał książkę, też bym się czuła dobrze.
- To wynik pracy wszystkich. Nie dworuj sobie, wszyscy jesteśmy drużyną, rodziną pracujemy wspólnie.
- Brzmi jak mafia. Nie chcę z tą personą więcej pracować, wolę już zbierać zamówienia na lunch i chodzić po jedzenie do sklepu. Mówię serio i proszę cię jednocześnie, nie mogę z nią pracować.
- Ależ ona sobie bardzo chwili współpracę – rzekł, a kąciki jego ust podniosły się nieznacznie.
- Słuchaj Tomaszu, powiedziałam, że nie chcę i nie mogę z nią pracować. Proszę cię po raz ostatni.
- To poszukaj sobie innej pracy.
- Wiedziałeś, że nie znoszę Blamowskiej. Dobrze się bawisz? Od początku miałeś zamiar dobrze się bawić?
- Nie zaprzeczam, dobrze się bawię – odparł.
- Na kłótnie najlepszy jest seks – nagle stwierdził chłopak, o którego obecności na chwilę zapomnieliśmy.
- Cicho, atencjuszu – Tomasz rzucił.
- Znasz to dziecko? – spytałam.
- Znam.
- Poczekaj, chyba mi nie powiesz... - zdrefiłam.
- Nie powiem – odparł zdawkowo.
- Wujku… - chłopak nagle wtrącił się. – Obiecałeś, że oprowadzisz mnie po swoich włościach.
- Masz zadanie bojowe – rzekł do mnie. - Może chociaż z nim się dogadasz?
- Tomaszu, nie tym tonem, radzę użyć magicznego słowa proszę.
- Proszę – rzucił lekceważąco i wyszedł.
- Wycieczka, wycieczka! – gówniarz zaintonował radośnie. – No rusz się, kobieto! Głupia babo.
- Obawiam się, że twój wujek musi sobie poszukać nowej korektorki – stwierdziłam. Czyli po młodzieżowemu: Bajo jajo – dodałam i odwróciłam się na pięcie.


https://www.youtube.com/watch?v=YCN67r3TBQk
_________________
Nazywam się KATRINA
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Inne formy prozatorskie » Ekspres do kawy i Bajo jajo


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo