nie chciałem czekać trzech dni
obiecanych ojcu
- wystarczy droga krzyżowa
gniew kiedy matka próbowała przemyć moje usta
suche z rozpaczy
zmuszone do milczenia
usta w których mogłem przeżuć i wypluć świat
- chciałem tylko spacerowac z Magdaleną po wodzie
a potem kochać nie zważając na nic
dziś zmartwychwstałem z piaskiem na brodzie
w jaskini skalnej dusznej z braku tlenu
odchylam skałę
kręgosłup coś strzyka
- gdzie jesteś ojcze, może śpisz w swym fotelu
z budzikiem nastawionym na dar zmartwychwstania
tę wielką chwilę - ostateczny tryumf
mam pomysł
wymknę się tylko na moment
- pobiegnę do Magdaleny
pospaceruję z nią trochę po wodzie
obejmę jej ciało a potem...
....a potem wiadomo co potem...
i wrócę do siebie
może się nie domyślą
żebym tylko pamiętał przesunąć tak samo skałę
- nieważne zresztą
idę do ciebie panienko
Warszawa, marzec 10
old version:
zmartwychwstanie
nie chciałem czekać trzech dni
obiecanych ojcu
- wystarczy mu moja droga krzyżowa
gniew kiedy matka próbowała przemyć me usta
suche z rozpaczy
zmuszone do milczenia
usta w których mogłem przeżuć i wypluć świat
- chciałem tylko spacerowac z Magdaleną po wodzie
a potem ją kochać nie zważając na nic
dziś zmartwychwstałem piasek mam na brodzie
w jaskini skalnej dusznej z braku tlenu
odchylam skałę
kręgosłup coś strzyka
- gdzie jesteś ojcze, może śpisz w swym fotelu
z budzikiem nastawionym na dar zmartwychwstania
tę wielką chwilę - ostateczny tryumf
mam pomysł może wymknę się tylko na moment
- pobiegnę do Magdaleny
pospaceruje z nią trochę po wodzie
obejmę jej ciało a potem...
....a potem wiadomo co potem...
i wrócę do siebie może się nie domyślą
tylko żebym pamiętał przesunąć tak samo skałę
- nieważne zresztą
idę do ciebie panienko
na zawsze razem
miłość - życia fundament (!)...
Warszawa, marzec 10
_________________ z grochu powstałeś to wstań i się otrzep
to jest poezja a nie pogrzeb
nie chciałem czekać trzech dni
obiecanych ojcu
- wystarczy mu moja droga krzyżowa
gniew kiedy matka próbowała przemyć me usta
suche z rozpaczy
zmuszone do milczenia
usta w których mogłem przeżuć i wypluć świat
...
Jest idea, bardzo dobra - moim nieskromnym zdaniem - ale chyba się trochę pospieszyłeś, bo wiersz jakby niedopracowany ciut
Doskonała otwierająca zwrotka a później obrazy się załamują.
Poczekam na kolejną wersję, naturalnie jeśli będzie takowa.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
nie chciałem czekać trzech dni
obiecanych ojcu
- wystarczy mu moja droga krzyżowa
gniew kiedy matka próbowała przemyć me usta
suche z rozpaczy
zmuszone do milczenia
usta w których mogłem przeżuć i wypluć świat
- chciałem tylko spacerowac z Magdaleną po wodzie
a potem ją kochać nie zważając na nic
dziś zmartwychwstałem piasek mam na brodzie
w jaskini skalnej dusznej z braku tlenu
odchylam skałę
kręgosłup coś strzyka
- gdzie jesteś ojcze, może śpisz w swym fotelu
z budzikiem nastawionym na dar zmartwychwstania
twoją wielką chwilę - ostateczny tryumf
mam pomysł może wymknę sie tylko na moment
- pobiegnę do Magdaleny
pospaceruję trochę po wodzie
obejmę jej ciało a potem...
....a potem wiadomo co potem...
i wrócę do siebie może się nie domyślą
tylko żebym pamiętał przesunąć tak samo skałę
- nieważne zresztą
idę do ciebie panienko
Zrezygnuj z zaimków. Proszę... Obiegnij powtórzone...
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
zobaczę co da sie zrobić... nie wiem tylko czy będzie mi sie chciało... wiesz jak to jest wracac do ledwo napisanego twora
wiem, wiem, ale warto, naprawdę, bo zatrzymuje, porusza, zapamiętuje się - ta dobra część
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
nie chciałem czekać trzech dni
obiecanych ojcu
- wystarczy droga krzyżowa
gniew kiedy matka próbowała przemyć moje usta
suche z rozpaczy
zmuszone do milczenia
usta w których mogłem przeżuć i wypluć świat
- chciałem tylko spacerowac z Magdaleną po wodzie
a potem kochać nie zważając na nic
dziś zmartwychwstałem z piaskiem na brodzie
w jaskini skalnej dusznej z braku tlenu
odchylam skałę
kręgosłup coś strzyka
- gdzie jesteś ojcze, może śpisz w swym fotelu
z budzikiem nastawionym na dar zmartwychwstania
tę wielką chwilę - ostateczny tryumf
mam pomysł
może wymknę się tylko na moment
- pobiegnę do Magdaleny
pospaceruje z nią trochę po wodzie
obejmę jej ciało a potem...
....a potem wiadomo co potem...
i wrócę do siebie
może się nie domyślą
żebym tylko pamiętał przesunąć tak samo skałę
- nieważne zresztą
idę do ciebie panienko
Zabij Arti... Nijak nie mogłam się powstrzymać...
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
i wrócę do siebie może się nie domyślą
tylko żebym pamiętał przesunąć tak samo skałę
Rzadko "poprawiam" wiersze innych, ale... co byś powiedział na:
i wrócę do siebie może nie zauważą
tylko żeby pamiętać o skale
przesunąć tak samo serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Arti, wydaje mi się, że obydwa "zakończenia" są dobre. To z którego, tak rozumiem, zrezygnowałeś, poszerza kontekst.
Ale to twój wiersz, Twój wybór.
Dobry wiersz serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E