Człowieku, krytyku, który szczycisz się tym, że potrafisz pisać obraźliwie (żeby tylko złośliwie), a w każdym razie, byle tylko najgorzej oceniać. Kiedy przecież obraźliwą oceną wcale nie jest negatywna ocena utworu literackiego, jeśli tylko utwór na to zasługuje. Ale co najmniej niestosowne jest (przynajmniej dla szanujących się ludzi) ośmieszanie i wyszydzanie, choćby i kiepskiej twórczości. Jednak cóż zrobić, czego to niektórzy (tym bardziej zawistni) ludzie nie zrobią dla wywyższenia się, no właśnie, po pierwsze poniżaniem (bo do tego tylko taka jednostronna krytyka dąży i służy), zawsze to jakiegoś, a nie byle jakiego oponenta. Jakby to, że komuś się coś nie podoba (a najczęściej nie podoba się dlatego, że go przerasta) mogło być powodem i usprawiedliwieniem do zachowania się poniżej krytyki, każdej krytyki, ludzkiej krytyki.
Powyższą rzecz, w gruncie rzeczy o godności ludzkiej podeprę jeszcze takimi oto wersami:
Bo ja nie wiem bo ktoś nie wie
Bo ja nie wiem
bo ktoś nie wie
co sam i co kto
robi źle a co dobrze.
Tylko że ja już
nie udaję głupka
większego niż jestem.
A jestem tylko taki
bądź taki tylko bywam
(ale bywam ale jestem -
jakby niebywało)
że mnie już nie bawi
zabawa kosztem kogoś.
_________________ Pewnie niemota, może nieograniczony.