Siedzę przed starą chatą. Dzisiaj, już po raz kolejny
lipcem zajrzało lato - jak dawniej upiekłam sernik.
Mijają pory roku. Zajrzą to kwiatem, to liściem,
cieniem przepatrzą pokój, drzwi otwierając na roścież.
Czekam już bardzo długo, nie mógłbyś czasem zadzwonić?
Miałeś tu być przed drugą. Już sześć lat? Jak ten czas goni.
Zepsuta stara lampa, ta którą sam strugałeś.
Patrzysz ze zdjęcia w ramkach. Czy tylko tyle zostaje?
Nie odpowiadasz, milczysz. A ja tak tęsknię za głosem.
Myślisz - plotę trzy po trzy, a proszę cię tylko o szept.
Pisałam już, jest lato. Tak brak mi gitary i nut.
Na dzisiaj kończę tato. I nie martw się, napiszę znów.
_________________ Właścicielka marzeń nie do spełnienia
Tak .
Wzruszający i ciepły wiersz na dosyć życiowy temat .
Ma swój klimat lecz - Leo zapisałby go nieco inaczej .
Stajemniczył i skórcił wersy .
Nadał odpowiedni nastrój i zadbał o wrażliwe i zapadające zakończenie .
Ale to ja .
Na pewno jednak zaglądam do ciebie AnnoG z ciekawością i przyjemnością .
Ukłon L.G.
_________________ " Każdy dzień to takie małe życie "
Ładnie
Spokojnie a jednak emocjonalnie.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
I zasypiam w ramionach jego gitary
Słodkie kołysanie, powtarzane każdego dnia
To marzenie o śpiewaniu brzaskiem
Narodziło się w Tawernie na Mourarii
„Kochanie, idź już spać, już późno"
Mówi mi zawsze mój tato, kiedy jest obok mnie
W mieszaninie tęsknoty i dumy
Przeczuwając nową miłość w mym ogrodzie