Klimakterium jakieś, czy co?
Wybacz ten komentarz, ale pojawiło się jakiś czas temu słowo wytrych, które nie znaczy nic i które mnie przez swą mnogość powtarzania strasznie irytuje.
Wiek: 54 Dołączyła: 25 Sie 2009 Posty: 5262 Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-01-20, 10:58
Fred napisał/a:
menałe napisał/a:
Oj, zaklimaciłaś
Klimakterium jakieś, czy co?
Wybacz ten komentarz, ale pojawiło się jakiś czas temu słowo wytrych, które nie znaczy nic i które mnie przez swą mnogość powtarzania strasznie irytuje.
Łoj
nie miałam zamiaru zirytować
dla mnie to bardzo milutkie słowo
hmmm...mam nadzieję że autorka oraz odbiorcy mojego komentarze wybaczą...
Ależ wcale nie o to mi chodzi.
To slowo jest dosc powszechnie uzywane i to raczej niekoniecznie przez Ciebie.
Odnioslem sie raczej do slowa, niz do osoby, ktora go uzyla.
Doradzalbym raczej nie ulegac tej manii klimacenia czy klimakterium.
Mnie to po prostu estetycznie razi.
tyle z mojej strony.
ktoś powinien i musi stać na straży poprawnej pisowni
Nie stoję na żadnej straży.
Raczej upominam się o logikę i czystość języka jak o zwykły użytkownik (ang. yuser, czy jakoś tak) To słowo niekoniecznie jest niepoprawne. Mnie razi jego powszechność, głupawość i nijakość. Nie zamierzalem broń Boże atakować Ciebie.
Odrobinę prztypomina to prowincjonalną scenkę z Bałuckiego gdy goście jakowegoś dworku dowiadują się, że Ciotunię boli głowa i zapytują "rzeczowo": "Czy Wasza ciotunia jest "widzialna" ?
Wybacz, że tak sobie "zaklimaciłem"