POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 
 Ogłoszenie 

Czy chcecie, aby powstała Antologia 11(2019)?
Czekamy na Wasze zgłoszenia.
Kliknij, a przeniesiesz się do tematu.


Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Sławuś
Sławuś
Autor Wiadomość
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 890
Wysłany: 2015-12-26, 21:55   Sławuś

(-)*Przeliczyłem młodzież. W porządku, nikogo nie brakowało. Odświeżeni po kąpieli, niepamiętający już o zmęczeniu, obtarciach, pęcherzach na dłoniach, bólu krzyża i piekących po wczorajszym słoneczku plecach, wsiedliśmy do samochodu. Po wjechaniu na polną, piaskową drogę, znowu wznieciliśmy tuman kurzu za osinobusem. Byłem już porządnie zgłodniały, pozostali pewnie też. Z każdą minutą byliśmy bliżej sowchozu, gdzie, zgodnie z obietnicą dyrektora, miała na nas czekać jajecznica. Gorąca, pachnąca, z wkrojonym boczkiem lub wędzonką, z podsmażoną cebulką. Do tego świeżutki chlebek i masełko. Na samą myśl ślinka ciekła, a soki żołądkowe zaczynały intensywniej pracować…

[...]Samochód podskakiwał na nierównościach drogi. Kiszki zaczynały już nam porządnie marsza grać, na szczęście nie żałobnego, a obiadowego. Z marzeń o smakowitej jajecznicy na obiad wyrwał mnie nagle okrzyk zdziwienia pomieszanego z oburzeniem:

[...]– Gdzie moje klapki?!

[...]Kto to tak wrzeszczy?! Spojrzałem do tyłu. No tak, któżby inny? Sławek, Sławeczek. Dwa dni był już z nim spokój. Widocznie o dwa za długo, postanowił o sobie przypomnieć.

[...]– Nie krzycz tak, uszy bolą. Nie jesteśmy na wiecu. Co się stało?

[...]– Nie ma moich klapek!

[...]– Mówiłem, że słyszę. Uszy mam świeżo umyte. Jakich klapek?

[...]– Moich! No na nogi, moich japonek.

[...]– A miałeś je? Może zostawiłeś w pokoju?

[...]– Nie, panie komendancie. Na pewno miałem. Jak chodziliśmy na brzegu, to je założyłem. A teraz nie mam.

[...]– No dobrze, wrócimy po nie. Masz szczęście, że ujechaliśmy ledwie kawałek. Hans, zawróć.

[...]Powróciliśmy nad zalew, zszedłem z nim ze skarpy. Klapki leżały na brzegu równiutko ułożone, jeden obok drugiego, jak na paradzie. Oczy Sławusia roziskrzyły się radośnie, jakby odnalazł zagubiony skarb. Rzuciłem pośpiesznie:

[...]– Zabieraj je i wracajmy. Szybciej, bo jajecznica nam wystygnie.

[...]Wskoczyliśmy do osinobusu. Pogoniłem kierowcę:

[...]– Dawaj Hans, dawaj. Jajecznica stygnie.

[...]Samochód przyspieszył, rzucając nami na nierównościach i dziurach w drodze jak workami ziemniaków. Kurz wzbijany za osinobusem mógłby dać zasłonę całemu pułkowi wojska ruszającemu do natarcia.

[...]– A gdzie moje kąpielówki?!

[...]No nie! Tego już za wiele. Znowu Sławek?

[...]– Co znowu? Teraz jeszcze kąpielówki? Może masz je na sobie?

[...]– Nie. Przebrałem się po kąpieli.

[...]– Może kąpałeś się w tym, co masz?

[...]– Nie. Te są w paski, a kąpielówki są w kwadraciki. Nie mam ich!

[...]Odwróciłem się i wzrokiem zlustrowałem jego „niewymowne”. Były faktycznie w paski, do tego suche. Byliśmy już jednak w połowie powrotnej drogi. Kąpielówki to nie jest żaden skarb, aby specjalnie po nie wracać.

[...]– Hans, nie zatrzymuj się, jedziemy dalej.

[...]– Panie komendancie, wróćmy po moje kąpielówki.

[...]– Teraz już za późno. Mogłeś pamiętać. Na stołówce jajecznica stygnie. Jutro po pracy znów nad Ob pojedziemy. Może będą leżały tam, gdzie je zostawiłeś.

[...]– Ale…

[...]– Żadne ale. Chyba że pozostali zgodzą się jeść zimną jajecznicę.

[...]Spojrzenia „wywołanych do odpowiedzi”, jakie spoczęły na dwumetrowym Sławusiu, nawet jego przygięły do ziemi. Usiadł pokornie stłamszony tymi spojrzeniami, mrucząc coś pod nosem. Minę miał tak nieszczęśliwą, jakby własną matkę pozostawił na bezludnej wyspie. Widocznie rozmyślał o być może niepowetowanej stracie. Byłem jednak niewzruszony jak ostaniec. Nie, nie byłem samotny w swoim postanowieniu – czułem milczące poparcie jeszcze dwudziestu siedmiu głodomorów. Wszyscy pewnie już przełykali ślinkę na myśl o czekającym na nas obiedzie. Z powodu braku kawałka materiału z kwadracikami nie będziemy przecież rozwiązywać kwadratury koła – jak odzyskać kąpielówki i jednocześnie zdążyć zjeść gorącą jajecznicę z unoszącym się wokół cudownym zapachem wędzonki i podsmażanej cebulki… (-)

*fragment większej całości
 
 
jaga 
Jadwiga


Wiek: 42
Dołączyła: 31 Mar 2011
Posty: 3097
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2019-10-16, 17:18   

ciekawy
*fragment większej całości
to ci zapominalski Sławuś
_________________
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.

— Wisława Szymborska
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 890
Wysłany: 2019-10-16, 20:58   

jaga napisał/a:
ciekawy
*fragment większej całości
to ci zapominalski Sławuś

Było z nim utrapienie, oj było ;) Ale poczciwy chłopak ;)
 
 
amandalea 
Lidia Kowalczyk


Wiek: 58
Dołączyła: 17 Paź 2007
Posty: 20370
Wysłany: Wczoraj 9:42   

Ciekawy fragment, zachęcający aby poczytać dalej, więcej :)
_________________
a po nas już nic
jeno popiół i zgliszcza
życie to jeden wic
rzekł uczeń mistrza
 
 
Hardy 


Dołączył: 08 Gru 2015
Posty: 890
Wysłany: Wczoraj 10:23   

amandalea napisał/a:
Ciekawy fragment, zachęcający aby poczytać dalej, więcej :)

Jeżel isię spodobał, to... ;)
Dużo nie mogę, gdyż całość jest już wydana w formie książki, ale jeszcze kontynuację "Sławusia" - fragment pt. "Jajecznica" dzisiaj po południu wrzucę.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Sławuś


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo