strzelały rozwiane wiatrem dmuchawce
i biodra rozkołysane tańcem godowym dwóch serc
w blasku słoneczników piszę pożegnalny wiersz
słyszałam płacz deszczu i oddech dzikich płatków róż
ciszę niewypowiedzianych słów i sen chodzący po nocy
krzyk oddzielanej od srebra luster rdzy i miedzi jesieni
kruchej jak liryka wyrwana ze splecionych prozą kochanków
poznałam ciężar grudki ziemi rzucanej w rozpacz
chłód cienia umierającego słońca w samotnej dłoni
i sens słów - idź a dojdziesz do bram domu...
_________________ Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno...
Halina Poświatowska
...
słyszałam płacz deszczu i oddech dzikich płatków róz
ciszę niewypowiedzianych słów i sen chodzący po nocy
...
A wydawałoby się, że o jesieni to już nic nikt nowego
Bardzo nastrojowy, muzyczny wiersz.
Marudka albo dwie :
myślę, że tu masz literówkę: obdzielanej, chyba w zamyśle było: obdzieranej?
i: "z splecionych", może: ze splecionych?
serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Miało być zapewne sens słów...bo co tu sowy robią nie bardzo kojarzę.
Przyjemny wiersz, dobrze się czyta.
A tak w ogóle to mogłabyś reagować na komentarze, bo tutaj widać, że poprawiłaś za Elżbietą, a choćby słowa dziękuję, nie ma.
Pozdrawiam.
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Szanowna Pani Ireno a gdzie to jest napisane, że nie maiałm takiego zamiaru!
D Z I Ę K U J Ę za czas poświęcony na czytanie mojej pisaniny - ten czas, kochany czas - ale postaram się więcej tu*** zaglądać i komentować.
_________________ Bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno...
Halina Poświatowska