Był sobie las. W tym lesie rosło od dość dawna pewne drzewo, było piękne, ale wyrosło tuż nad skrajem przepaści. Od jakiegoś czasu właśnie z tego powodu drzewo bało się. Obawiało się, że niedługo spadnie w przepaść. Jedynym rozwiązaniem było wrastać jak najgłębiej w skałę, kurczowo przyczepić się do niej korzeniami, które plątały się i robiły się coraz grubsze.
Drzewo myślało:
- Jeśli mi się nie uda wrosnąć tu na zawsze i okaże się, że nieuchronnie zabierze mnie przepaść, to w ostatniej chwili spróbuję po prostu... odfrunąć? Cuda się zdarzają, przecież...
Skała słuchała myśli drzewa i drwiła, jak to skała. Mówiła:
- Jestem silniejsza od ciebie, nie zwyciężysz. Gdy urośniesz za duże, żeby się mnie trzymać, to spadniesz w przepaść.
Drzewo wiedziało, że skała miała rację. Było już dosyć stare, od dawna stało w tym miejscu. Nie pamiętało, dlaczego wyrosło na skale. Gdy zaczęło myśleć, że to przecież nie najlepsze miejsce dla drzewa, było już za późno na przeprowadzkę. W lesie rośnie tak wiele drzew i gdyby każde przesadzać, gdyby każde mogło tak sobie powiedzieć, że chciałoby zamieszkać w innym miejscu, to byłoby wiele zamieszania. Dlatego drzewo nie miało wyboru i rosło tam, gdzie je zasiano i traciło coraz więcej siły na walkę z twardą skałą. Miało tej siły z każdym rokiem coraz mniej. Musiało przecież rosnąć na wszystkie strony a to wymagało ogromnego wysiłku.
Któregoś dnia drzewo miało piękny sen. Drzewa usypiają często, gdy tylko w lesie jest spokój i nie ma wiatru, usypiają też ciemną nocą uspokojone gwiazdami i milczącymi ptakami.
W tym pięknym śnie do drzewa przyleciał ptak, był duży i bajecznie kolorowy, chodził wokoło pnia, wachlował drzewo swoim długim, rozłożystym, wielobarwnym ogonem. W końcu zmęczony ptak przysiadł pod drzewem, ostrożnie rozłożył wachlarz piór na korzeniach i powiedział:
- Wiem, że się boisz przepaści, ale jeśli pozwolisz mi tu zamieszkać, to kiedyś ci pomogę.
Drzewo obudziło się i rozejrzało wokoło. Nic się nie zmieniło w lesie, ale inne drzewa szumiały głośno i opowiadały o jakimś zaczarowanym ptaku.
Pewnego dnia pojawił się pod pięknym drzewem człowiek. Był najwyraźniej zagubiony. Drzewa szumiały, że przyleciał z jakiegoś miasta na mechanicznym ptaku, ale że wędrując po lesie odszedł za daleko od tego ptaka i się zgubił.
Człowiek ten - zagubiony i zmęczony - usiadł pod drzewem, żeby pozbierać myśli i nabrać sił. Siedział, myśląc o swoim życiu i o tym, że jakoś będzie musiał się znaleźć. Siedział jednak zupełnie niedługo, ponieważ zaciekawiły go korzenie drzewa. Wstał więc i przyjrzał się im uważniej. Spostrzegł, że korzenie i pień drzewa przypominały śpiącego pawia.
Zagubiony człowiek wyjął z kieszeni aparat i sfotografował korzenie i kawałek pnia, żeby je lepiej zapamiętać. Jakoś zupełnie nie zainteresowała go reszta drzewa.
Później schował aparat do kieszeni i schylił się, żeby zawiązać sznurowadło rozsupłane w czasie wędrówki po lesie, a kiedy się wyprostował zdziwił się, że drzewo znikło. Zamiast drzewa, na brzegu przepaści, stał ogromny paw o piórach, jak okruchy tęczy.
Paw powiedział do zagubionego człowieka:
- Chodź za mną, znam wszystkie drogi, wyprowadzę cię z lasu.
Człowiek poszedł za pawiem, po drodze odnalazł swojego mechanicznego ptaka. Podziękował barwnemu przewodnikowi za pomoc i zapytał go:
- Czy chcesz, żebym cię zabrał ze sobą, tam gdzie ludzie zbudują dla ciebie specjalny dom, założą park, będą cię karmić i podziwiać?
- Nie, nie chcę, nie mogę. Obiecałem, że zostanę tu na zawsze. Ja tak naprawdę jestem już drzewem. Pilnuję, żeby nie spadło w przepaść, a jeśli kiedyś braknie nam siły, po prostu odlecimy.
Powiedziawszy to paw odwrócił się od człowieka i zniknął w głębi lasu.
Elżbieta 11.24.2008
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Marku
jeszcze troszkę, troszeczkę poprawiłam ...
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Świetna Eluś .... !!!
jakoś ten Człowiek Leszkiem mi się zadał ....ale to chyba złudzenie optyczne było co ?
NN, podziękuję
no złudzenie, złudzenie serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
odpowiem tak:
każdy widzi, co widzieć chce
takie jest piękno w tej bajjjce serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
I taka jest Elżuniu prawda zawarta w Twojej pięknej bajce ilustrowanej nie mniej piękna grafiką. Sprawiłaś mi nimi wiele radości.
Leszku, ufff ...
doczekałam się Twoich odwiedzin
Cieszę się, że sprawiłam radość.
A wszystko z powodu, lub dzięki Twojemu zdjęciu i moim myślom wyrażonym na głos przez El.
serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Witam Pani Li w bajkowych progach i ...
dziękuję za miłe słowa serdeczności E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E