POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Bajki » O ewolucji
O ewolucji
Autor Wiadomość
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-02-25, 06:31   O ewolucji

O ewolucji


W malutkim domku z jeszcze mniejszym ogródkiem, że bardziej przypominał apaszkę w kwiatki niż ogródek – wiosną i latem – mieszkała sobie dziewczyna, ona nikogo nie przypominała a mieszkała cały rok.

Domek - w środku - był skromniutki, podobnie jak jego właścicielka, schludny i skromniutki. W oknach kuchni wisiały białe zazdrostki, w oknach sypialni granatowe zasłony, w saloniku białe, muślinowe firany w groszki. Skromne, aczkolwiek eleganckie i wygodne meble wypełniały wnętrza i nie było ich dużo, akurat w sam raz.

Właścicielka domku na co dzień w godzinach od-do była urzędniczką w ważnym urzędzie, w jeszcze ważniejszym i naprawdę ogromnym mieście. Jako osoba skromna nie rzucała się tam nikomu w oczy. Wykonywała swoją pracę na czas i dobrze, żeby nikomu nie przyszło nawet do głowy, by się nią zainteresować. Po prostu była osobą skromną, cichą i ceniącą rzetelność a przy okazji, ale to po godzinach służbowych, również wyobraźnię. Lubiła, w czasie przerwy na drugie śniadanie, rozmawiać ze swoimi biurowymi koleżankami i one też. Znana była jako ta co nie zadziera nosa.

Po godzinach zwykle prawie dziewięciu, włączając w to dojazd do domu, nasza skromna bohaterka wracała do małego domku i po wczesnej kolacji włączała swój komputerek. Żyła skromnie, bo jej urzędnicza pensja nie pozwalała na wyskokowe zakupy, ani na wyskoki w ogóle. Wyskakiwała tylko raz w roku na wakacje i to do dalszej rodziny, której wiodło się zupełnie nieźle. Jej największą chlubą i oczkiem w głowie był wspomniany komputerek. Skromny bo skromny, ale zawsze, i kupiła już dawno. Od dawna było to jej oczko i jednocześnie okno na większy świat, na cały można powiedzieć, biorąc pod uwagę ostatnie nowinki technologiczne. Ten cały świat był częstokrotnie nieskromny, ale nasza bohaterka nie zwracała na to zbytniej uwagi. Przyzwyczaiła się.

Uwagę natomiast, prawie że niepodzielną, skupiała na poezji a inne rzeczy i sprawy, wokół których kręcił się tak zwany cały świat, nie interesowały jej, nie specjalnie. Specjalnie za to interesowała ją poezja, ta z rymami i ta bez - nowe i stare poematy, ody, erotyki, epopeje wierszem, limeryki, elegie, fraszki - a także miejsca, które w języku jej komputerka, i komputerków na całym świecie, nosiły miano stron internetowych. Na tych stronach - jak kiedyś w zadymionych kawiarniach, klubach i miejscach ze stolikami - teraz spotykali się poeci, literaci, piszący, składający, rymujący, tworzący ogólnie rzecz biorąc.

Na tych też stronach nasza skromna urzędniczka pokazywała, lub, jak to niektórzy szumnie określali, publikowała swoją poezję. Bo nasza skromna bohaterka była poetką, jeśli nie w oczach innych, to na pewno w swoich, na przykład, gdy rankiem patrzyła na siebie w lustro.

Była poetką i to chyba nie byle jaką, bo inaczej przecież nie przychodziłaby do niej Poezja - ta prawdziwa – ona bowiem odwiedzała ją od święta i wypełniała wtedy zwykle niezwykle skromny świat, domek, ogródek. Dziewczyna w takie chwile zaszywała się w swoim domku i oczarowana Poezją słuchała, marzyła, pisała.

Dziewczyna zaprzyjaźniła się także ze zwykłymi, ale wiele mówiącymi wierszami, które zjawiały się ni stąd ni z owąd o różnych porach. Czasem je zapraszała, to prawda, ale przeważnie przychodziły, kiedy one miały na to ochotę. Sadzała je wtedy w kuchni na wygodnych, choć bardzo skromnych, krzesłach i wiersze się zapisywały w jej pamięci.

Bywały też i wiersze nieproszone. Te pojawiały się o najdziwniejszych porach i w miejscach, które były bardzo zwykłe. Na przykład w kuchni przy zlewie, gdy dziewczyna myła swój ulubiony kubek w grochy. Wiersze ubrane w skromne, proste szaty nie miały rymów. Z tego też powodu rymy nie przychodziły na myśl naszej skromnej bohaterce. Bohaterka świat widziała oczami i duszą białej poezji. I ta odświętna, prawdziwa biała poezja odwzajemniała się naszej bohaterce, przysyłając jej co prawda nieproszone, nieoczekiwane, ale za to coraz piękniejsze wiersze.

Wiersze naszej skromnej bohaterki początkowo czytało niewiele osób. Tak o tym oznajmiały liczniki na stronach, pokazujące się w komputerku. Dziewczyna nie wiedziała - podobnie jak nie wiedziała, jak to się dzieje, że muzyka wypływa z radia – co sprawia, że te strony działają tak, jak na załączonym obrazku, ale była bardzo szczęśliwa, że przyszło jej żyć w takich wydajnych twórczo komputerkowych czasach.

Na początku, jak już wspomnieliśmy, jej wiersze czytało niewiele osób. Jednak z czasem, gdy zaczęła dzielić się zapisanymi w pamięci prawdziwymi wierszami, grono czytelników się powiększyło i wciąż rosło. Na różnych stronach, zakochanych w tworzeniu, nasza bohaterka dyskutowała o wierszach, o poezji z innymi, i trzeba dodać po pewnym czasie, dobrze jej znanymi, chociaż tak naprawdę zupełnie nieznajomymi osobami. Mamy nadzieję, że wyrażamy się jasno?

Wszystkie te, mniej lub bardziej twórcze, osoby czekały na rozmowy z nią, na słowa zachęty, czasami nagany, krytyki, pochwały. Ona też z przyjemnością rozglądała się po stronach, gdzie rozmawiano o jej wierszach. Myślała o sobie jak o kimś skromnym, ciągle się uczącym, stawiającym wciąż niepewne i nieśmiałe kroki. I było jej z tym dobrze, bezpiecznie. Miała tylu nieznajomych przyjaciół.

Praca od-do w urzędzie była dla niej dopustem, który jednakże dawał chleb, ser, wędlinę i dostęp do komputerka. Dlatego skromna dziewczyna nie buntowała się. Wstawała rano, parzyła kawę, nalewała do pełna do ulubionego kubka w grochy, zjadała kanapki z żółtym serem i wędliną. Robiła makijaż i rozgrzewała lokówkę a później wybierała kostium do biura.

Po dniu wypełnionym owocną pracą wracała z radością do domu i znowu parzyła kawę. Sączyła ją powolutku jednocześnie przeglądając strony internetowe, na których widniały jej wiersze. A wiersze, trzeba przyznać, wyglądały coraz ładniej, żyły swoim życiem, rosły im liczniki wyświetleń.

I właśnie któregoś takiego dnia, wczesnym wieczorem, gdy kończyła drugi kubek kawy pomyślała, że może przyszedł czas, żeby podzielić się swoimi wierszami z jurorami. Z rozmów z innymi, piszącymi wiersze z rymami i bez, wiedziała, że są jurorzy, którzy liczą się w kręgach i jak się przejdzie przez, albo dostanie się do takiego kręgu, to już nie trzeba się o nic martwić. Na pewno nie o pisanie. Ma się autorytet, który pozwala na opinie. Nasza skromna bohaterka postanowiła więc wysłać kilka swoich wierszy na Konkurs z - jak fama niosła - bardzo liczącymi się jurorami a nawet nagrodami. Tak dla próby postanowiła, niczego nie oczekując, ponieważ była bardzo skromną osobą.

Jej skromność okazała się ogromnym atutem. Atut ten wygrał serca i umysły jurorów, którzy orzekli jednogłośnie, że jej wiersze są świeże, oryginalne, i takie prawdziwe, że ma dar i talent i w ogóle niech pisze, niech ewoluuje.

Och, jakże się ucieszyła nasza skromna bohaterka, że ktoś ją docenił, przytulił - na odległość, ale zawsze – przyhołubił, bo ona tam z tymi wierszami nie pojechała, do jurorów, tylko je im wysłała anonimowo z hasłem, bo tak się praktykuje. Jak ją ocenili i docenili, to bardzo, bardzo się ucieszyła. Aż jej skrzydła urosły na kilka minut, tak się ucieszyła. Wybiegła do ogródka, co przypominał apaszkę rozmiarem i biegała tam i z powrotem cała w skowronkach. Razem ze skrzydłami i z tą skowronkową radością przyszło jeszcze inne uczucie, uczucie, początkowo nieśmiałej, ale z czasem coraz większej dumy, a także uczucia dumie towarzyszące.

- Ja, taka skromna dziewczyna, urzędniczka, właścicielka skromnego domku jestem chwalona przez bardzo liczących się jurorów.

Od tego czasu zaczęła, najpierw mimowolnie a później świadomie, w odmienny sposób patrzeć na wiersze innych poetów na stronach. Jeśli chociaż trochę różniły się od jej poetyki, krytykowała je i to nie tak, jak kiedyś, pamiętając, że nie jest wyrocznią, teraz robiła to z mocą i zawzięcie, z wiarą. Czasami, mimo że nie bardzo umiała sobie wytłumaczyć dlaczego, kwitowała wiersze innych jednym słowem: grafomania. Jeżeli autorzy nie zgadzali się z jej opinią, dąsała się i nadymała, prychała, że nie rozumieją, że ona, ona to wie, bo jurorzy stwierdzili, a autorzy się nie znają i szła sobie gdzie indziej, bo szkoda jej było czasu.

Przestała komentować wiersze innych piszących, bo szkoda jej było czasu, nie odpowiadała na pytania, bo nie miała ochoty, nie czytała poezji innych, bo to ją nudziło. Za to sama pisała, pisała, coraz więcej i więcej nowych wierszy. Były to jednak stworzenia bez duszy i rodzone według wzoru, jak stempelki.

Te inne, prawdziwe wiersze, które kiedyś często gościły w jej kuchni, teraz zjawiały się rzadko i jak po ogień. Wypijały chłodną kawę i znikały z pamięci. Prawdziwa poezja, która jak zapewne pamiętamy, przychodziła do niej choćby od wielkiego święta, już dawno jej nie odwiedziła. Być może w kalendarzu skończyły się święta? Strony napełniane coraz to nowszymi wierszami naszej bohaterki pustoszały, miłośnicy jej białych wersów chodzili już innymi dróżkami, aż w końcu doszło do tego, że liczniki, napędzane gośćmi, wszędzie zeszły na psy, czyli do zera.

Nasza bohaterka - pominiemy tu z wiadomych, lub domyślnych względów, dotychczas używany przymiotnik - nie mogła zrozumieć, co się stało, jak to się stało. Przecież miała poparcie liczących się w kręgach jurorów, przecież jednomyślnie orzekli, nobilitowali, przecież nie mogli się mylić? Przecież była poetką z osiągnięciem.

- Czemu więc nikt mnie nie czyta? – zapytała samą siebie w cichości ducha nasza bohaterka.

Odpowiedziały jej zera na monitorze.

© Elżbieta
dwudziestego czwartego dnia lutego 2010 roku
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
norobob 
Robert Szary Czytelnik


Wiek: 61
Dołączył: 12 Sty 2010
Posty: 1162
Skąd: W-wa
Wysłany: 2010-02-25, 06:39   

dziękuję
_________________
Podzespół
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-02-25, 16:13   

norobob napisał/a:
dziękuję

proszę

serdeczności
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
krokiemszeptu 

Wiek: 115
Dołączyła: 19 Lut 2010
Posty: 908
Wysłany: 2010-03-16, 12:17   

hmmmm....z wielka ciekawością przeczytałam.Coś w tym jest, że jeżeli sie wygrywa na konkursach, uważa się za kogoś , kto wie najlepiej.Zanika skromność.To kolokwialnie ujmując nazywa się " sodowa.........."dwie takie osoby trafiłam w necie.No cóż, ich wybór.
osobiście powyżej wyróżnień nie podskoczyłam ;) i tak w sumie zawsze jestem zaskoczona, jeżeli nie powiedzieć zawstydzona, że coś co napisałam zauważono.To miłe i już :)
Elżbieto, ja bym to opowiadanie potraktowała jako przestrogę dla tych co za bardzo uwierzyli w siebie ....
 
 
eva_14 

Wiek: 105
Dołączyła: 28 Lis 2007
Posty: 8981
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-16, 12:35   

znaczy nie jest źle, że wolę niegazowaną i umiarkowanie pochwalą tu i ówdzie :)

ciekawie napisane i gratulacje, za pomysł i lekkość Elżbietko
_________________

Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.


Vicente Aleixandre
 
 
krokiemszeptu 

Wiek: 115
Dołączyła: 19 Lut 2010
Posty: 908
Wysłany: 2010-03-16, 12:41   

eva_14 napisał/a:
znaczy nie jest źle, że wolę niegazowaną i umiarkowanie pochwalą tu i ówdzie :)




jak to do mnie , to tylko "tu" bez " ówdzie" ;) :hyhy: ale i tak pewnie przez pomyłkę ;)
 
 
eva_14 

Wiek: 105
Dołączyła: 28 Lis 2007
Posty: 8981
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-03-16, 12:51   

Cytat:
jak to do mnie , to tylko "tu" bez " ówdzie" ;) :hyhy: ale i tak pewnie przez pomyłkę ;)


nie do Ciebie Kama, sama do siebie, sprowokowało mnie do autoreflesji :D
_________________

Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.


Vicente Aleixandre
 
 
krokiemszeptu 

Wiek: 115
Dołączyła: 19 Lut 2010
Posty: 908
Wysłany: 2010-03-16, 12:59   

eva_14 napisał/a:
Cytat:
jak to do mnie , to tylko "tu" bez " ówdzie" ;) :hyhy: ale i tak pewnie przez pomyłkę ;)


nie do Ciebie Kama, sama do siebie, sprowokowało mnie do autoreflesji :D



bo w sumie wszystkich powinno zmusić, tzn. tych co piszą :) ja osobiście w myślach/ przysięgam, że nieraz myślę/ też szybko samoocenę przeprowadziłam :)
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-03-18, 17:54   

krokiemszeptu napisał/a:
hmmmm....z wielka ciekawością przeczytałam.Coś w tym jest, że jeżeli sie wygrywa na konkursach, uważa się za kogoś , kto wie najlepiej.Zanika skromność.To kolokwialnie ujmując nazywa się " sodowa.........."dwie takie osoby trafiłam w necie.No cóż, ich wybór.
osobiście powyżej wyróżnień nie podskoczyłam ;) i tak w sumie zawsze jestem zaskoczona, jeżeli nie powiedzieć zawstydzona, że coś co napisałam zauważono.To miłe i już :)
Elżbieto, ja bym to opowiadanie potraktowała jako przestrogę dla tych co za bardzo uwierzyli w siebie ....

Kamilo :) dziękuję za zajrzenie.
wie najlepiej - właśnie :looka: kto wie lepiej, lub najlepiej?
I co się bardziej liczy: czy to, że ktoś czyta, reaguje na to, co piszemy? czy też wyścigi konkursowe i w przypadku niektórych "woda sodowa"?
Takie pytanie się nasuwa, gdy myśli się o niektórych nagrodzonych.

Bo nagradzanie kwestią bardzo indywidualnego gustu jest - że użyję inwersji.

PSsssssst mi się udało wygrać i było to miłe, to prawda, i tak jak piszesz również byłam zaskoczona, trochę zawstydzona, to wszystko.
serdeczności
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-03-18, 17:56   

eva_14 napisał/a:
znaczy nie jest źle, że wolę niegazowaną i umiarkowanie pochwalą tu i ówdzie :)

ciekawie napisane i gratulacje, za pomysł i lekkość Elżbietko

Evo :) dziękuję za komentarz.
serdeczności
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2010-03-18, 20:03   

Elżbieta napisał/a:
skromniutki
Elżbieta napisał/a:
schludny i skromniutki
Elżbieta napisał/a:
Skromne, aczkolwiek
Elżbieta napisał/a:
osoba skromna
Elżbieta napisał/a:
była osobą skromną
Elżbieta napisał/a:
nasza skromna
Elżbieta napisał/a:
Żyła skromnie,
Elżbieta napisał/a:
Skromny bo skromny, ale zawsze
Elżbieta napisał/a:
częstokrotnie nieskromny,

Elżbieta napisał/a:
nasza skromna urzędniczka
Elżbieta napisał/a:
Myślała o sobie jak o kimś skromnym


itd....... to celowe? :niepewny:

Acha! Kogoś mi przypomina Twoja "Skromna"... :) Zwłaszcza we fragmencie z jurorami.
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-03-18, 20:17   

Marek napisał/a:
Elżbieta napisał/a:
skromniutki
Elżbieta napisał/a:
schludny i skromniutki
Elżbieta napisał/a:
Skromne, aczkolwiek
Elżbieta napisał/a:
osoba skromna
Elżbieta napisał/a:
była osobą skromną
Elżbieta napisał/a:
nasza skromna
Elżbieta napisał/a:
Żyła skromnie,
Elżbieta napisał/a:
Skromny bo skromny, ale zawsze
Elżbieta napisał/a:
częstokrotnie nieskromny,

Elżbieta napisał/a:
nasza skromna urzędniczka
Elżbieta napisał/a:
Myślała o sobie jak o kimś skromnym


itd....... to celowe? :niepewny:

Acha! Kogoś mi przypomina Twoja "Skromna"... :) Zwłaszcza we fragmencie z jurorami.

Marku :) najpierw powiem dziękuję, że tu zajrzałeś: dziękuję.
Myślę, że każdy zna podobny przykład Skromnych, niekoniecznie odnoszący się do piszących.

Czy powtórzenia celowe? Tak, jak najbardziej, dla efektu ad nauseam.
serdeczności
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2010-03-18, 20:43   

Elżbieta napisał/a:
Czy powtórzenia celowe? Tak, jak najbardziej, dla efektu ad nauseam.

Nooo, mdli, mdli... ;)

Acha! Dobrze, że żadnego konkursu nie wygrałem ani też nie byłem w czołówce...
 
 
iw 

Dołączyła: 15 Gru 2010
Posty: 123
Skąd: Bielany
Wysłany: 2010-12-30, 20:48   

no nie wiem, coś mi to przypomina...ale ja nigdy, nic nie wygralam w życiu,no może to że mam zdrowego syna i czasami zastanawiam się jak to jest...choć z drugiej strony mnie cgyba też by to zdeprymowało chyba. :) pozdrawiam
 
 
 
wojna światów
[Usunięty]

Wysłany: 2014-07-31, 16:08   

Pewnie wiele znalazłoby się osób, jak ta opisana w Twojej bajce, Elu. Ale należy też z mocą podkreślić, że jest dużo takich, którzy wielokrotnie wygrywając, pozostają skromni :)
Dla mnie zawsze miarą wielkości człowieka jest to, w jaki sposób odnosi się do "maluczkich".
Na szczyt dostać się trudno. Ale już spaść z niego - niezwykle łatwo!... Wielu o tym zapomina.

Mądry tekst, Elu :padam:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Bajki » O ewolucji


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo