„Światłoczułość” – jak na tytuł książki poetyckiej – to desygnat z pozoru oderwany od zagadnień stricte poetyckich, bo przecież oznaczający wielkość określającą stopień reagowania materiałów fotograficznych na światło. Znajomość światłoczułości umożliwia określenie prawidłowej ekspozycji owych materiałów. Pozornie odległe, a jakże w książce Krzysztofa Szymoniaka tożsame z kondycją psychiczną prezentowanego bohatera. Bohatera, który jest i rzeczywisty i pozorny, który poprzez swoją symulację wzbudza negatywną fascynację odbiorcy. Przezroczystość tego wędrowcy, pamiętnikarza, nawet pustelnika sprawia, że czytelnik staje się obserwatorem bezkształtnej, nie posiadającej żadnej formy masy, mimo, iż podglądany świat jest obsadzony postaciami typu prostytutki, pijacy, bezrobotni, bezdomni, „odziani w dresy królowie życia i trolle” [gdzieś tam]. Postaciami wyróżniającymi się przecież z tłumu, mieszkańcami ulic, na których: „piją, w kołysce / uczą tu rzemiosła, rynsztoki pełne są rodaków wzdętych, kurwa / na ustach, Bóg w sercu, ojczyzna w ołowianym śnie” [nie ma mnie w domu].
A jednak dobór takich życiorysów, takich jednostek zagubionych w bezsensie, destrukcji i wszech występującym wyobcowaniu, idealnie odseparowuje obserwatora od świata. Właśnie w tym momencie bohater staje się rodzajem symulakrum samego autora. Jest repliką oraz pozorem repliki myśli i stanów emocjonalnych Szymoniaka.
Odnoszę wrażenia, że podawany przez Baudrillarda przykład, iż podczas udawania choroby, symulant rzeczywiście doznaje pewnych „prawdziwych” objawów i w ten sposób nie można obiektywnie stwierdzić, że jest on nie-chory ( Baudrillard: Precesja symulakrów, w: Postmodernizm. Antologia przekładów, Kraków 1998, s. 176.) sprawdza się w przypadku wierszy Szymoniaka. Ten autor intryguje swoją symulacją. Zaciekawia autokreacją, gdy staje się rodzajem postaci poza światem ukazywanej pustki. Ale to tylko wzmaga w nim poczucie osamotnienia. Nie może bowiem zbliżyć się do ludzi, na których patrzy, którym nawet zazdrości. On jest idealnie wyalienowany. On – czyli Szymoniaka w swej auto symulacji, który pisze o sobie: „gdzie obraz twojego ciała udaje kogoś kim nie byłeś i kogo nikt tam nie pamięta” [autoportret].
Ważnym dopełnieniem tej repliki siebie samego przy wyalienowaniu i osamotnieniu jest kategoria obcości, która wyziera z ogromu wierszy. Obcość należy przecież sama z siebie do tych uniwersalnych problemów, których usunąć nie sposób, i które wciąż niepokoją. W swej obcości, Szymoniak zachowuje się trochę jak widz, jak operator kamery, jak fotograf właśnie szukający właściwej ekspozycji, odpowiedniej światłoczułości. Przybliża się do „bolesnej jasności, światła życia, po prostu światłoczułości” i od niej oddala. Często ucieka w sen, ale i we śnie obcy zakłóca zbudowany przez innych pozorny ład. Zakłóca nie przez to nawet, że jest, lecz dlatego, że w ogóle może być, że może tam spotkać inny – równie beznadziejny świat: „potem idziesz spać, leżysz w obcej pościeli / śniąc byle jakie sny o byle jakiej miłości / i tak dzień po dniu, noc w noc, to znaczy / czasem przeleci mucha lub zadzwoni telefon, / jednak muchy / szybko giną, a głos w słuchawce / twierdzi, że to pomyłka, więc sen” [stare czasy].
Obcy bywa na skrajnych końcach. Raz tam gdzie można: „łapać wiatr w żagle dłoni/ po deszczu tęcza za tęczą, motyle falą stadem jak oszalałe / policzyć mewy”, a innym razem tam gdzie: „beton i asfalt, złodzieje w czarnych bmw, opuścić dżunglę, potem zwątpić w pieśń” [zwątpienie]. Obcy pragnie „miłości i spokoju”, a znajduje „dzicz i schizofrenię” [pożegnanie]. Nic jednak nie może na tą biegunowość poradzić, bo życie ma właśnie takie oblicza, często zmanipulowane. Dlatego też można pomyśleć, że postaci z wierszy Szymoniaka żyją tylko i wyłącznie w świecie, gdzie wszystko może być manipulacją, symulacją, gdzie wszystko może ulec rozpadowi. Na szczęście w jednym z wierszy mamy cudowne obalenie tej tezy. Obalenie, które napawa czytelnika odrobiną przekonania o tym, że jest jeszcze gdzieś świat, w którym nie wszystko jest charakteryzowane jedynie przez domniemanie czy supozycję. Świat, w którym Szymoniak ostatecznie trwa i, w którym jest miejsce dla światłoczułego czytelnika:
„przecież nie wykreślono jeszcze ze słowników piękna
i nadziei przecież nie wszędzie zbrodnia legnie się
w zaułkach przecież są jeszcze sprawy święte i rzeczy
nie z tego świata są jeszcze romantyczni kochankowie
są lipowe aleje i parki pełne zdrowych kasztanowców
aby trafić tam może nie wystarczy być i omijać zaplute
karczowiska może trzeba jeszcze brać się z ohydą za bary”
[gdzieś tam].
Warto trafić do świata wierszy Krzysztofa Szymoniaka, gdyż poza wspomnianymi tutaj kategoriami jest w nich jeszcze wiele erotyzmu strojnych i nieobyczajnych kobiet, bliskich i dalekich śmierci, powitań i pożegnań, wiatru, który „nigdy nie będzie człowiekiem, a człowiek ognia nie prześwietli, może się tylko zapatrzeć, zachwycić, zapomnieć, przekroczyć” [przekraczanie].
Recenzja ta została wybrana w konkursie na Portalu Pisarskiem za najlepszą :-)
Ogłoszony wynik.
Jako pomysłodawca tego konkursu jestem bardzo zadowolony z poziomu nadesłanych prac, których pojawiło się jak na tak krótki okres czasu dość sporo. Wybrać jedną osobę, która wejdzie w skład następnej edycji nie było łatwo. Oprócz pierwszego miejsca zdecydowałem się wyróżnić dodatkowo dwie prace.
Zwycięzcą konkursu jest użytkownik Indianeczka z recenzją Światłoczułość.
Dlaczego właśnie ten tekst? Jak możecie sami zaobserwować pod utworem rozpętała się istna burza. Większość użytkowników była raczej sceptycznie nastawiona do recenzji ale znalazło się też kilku "rodzynków", którzy kunszt pisarski docenili. Mnie osobiście recenzja Indianeczki urzekła stylem, ciekawą stylistyką i płynnością. Według mnie, to właśnie ta recenzja nie jest tylko "recenzją", a ma w sobie to coś!
Wyróżnienia:
Miladora, Miejsce początku - Myślę, że wyróżnienie jest jak najbardziej zasłużone. Miladora nadesłała najwięcej prac konkursowych oraz swoimi cennymi spostrzeżeniami pomagała w tym fachu innym recenzentom. Wracając do tekstów, są one pisane zupełnie odmiennym stylem niż te, które widzimy w dodatkach do gazet i czasopism. Miladora umyślnie wciąga czytelnika w świat książki, by w decydującym momencie urwać opowieść. Gdybym mógł ogłosić dwóch zwycięzców, zapewne tak bym zrobił, niestety musiałem wybrać.
JanE, Szeptem - Drugie wyróżnienie i tym razem tradycyjne podeście do tematu. Po prostu dobrze napisana recenzja, w której jest wszystko czego potrzebuje czytelnik.
Zwycięzców proszę o kontakt przez PW, w celu wysłania nagród książkowych.
Przypominam, że zgodnie z ustalonymi zasadami konkursu użytkownik Indianeczka zostaje włączany do Jury. Ogłoszenie drugiej edycji wkrótce.
A recenzja - do mnie nie do końca przemawia. Nie mam w głowie idealnego modelu recenzji, ale powyższy sposób opisania jednak nie jest tym, który coś przede mną otwiera, coś uchyla, zaciekawia.