POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Lubię poczytać... » Raymond Carver
Raymond Carver
Autor Wiadomość
artur bodler
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-13, 21:31   Raymond Carver

Raymond Clevie Carver, Jr. ( 1938-1988) – amerykański prozaik i poeta, autor krótkich opowiadań.






Szczęście

Kiedy jest jeszcze ciemno na zewnątrz.
Siedzę przy oknie, mam kawę,
i zwyczajne poranne myśli
przewijające się przez głowę.

Kiedy widzę chłopca z kolegą,
maszerujących ulicą,
by doręczyć gazety.

Noszą czapki z daszkiem i swetry,
a jeden z nich ma torbę na ramieniu.
Są tacy weseli.
Nie mówią nic, ci chłopcy.

Myślę, że gdyby mogli,
złapaliby się za ręce.
Jest wcześnie rano,
a oni robią tę rzecz razem.

Dochodzą, powoli.
Niebo nabiera światła,
chociaż blady księżyc wciąż wisi na wodzie.

Tyle piękna w tej minucie,
śmierć i ambicja, nawet miłość,
nie wkracza w te rejony.

Szczęście. Zbliża się
niespodziewane. I kroczy ponad, naprawdę,
którymś wczesnym rankiem pogadaj o tym.




Popołudnie


Kiedy pisze, bez spoglądania na morze,
czuje drżenie końcówki swojego długopisu.
Fala przewala się nad dachówkami.
Ale to nie to. Nie,
ponieważ ona w tym momencie postanawia
wejść do pokoju bez żadnych ubrań na sobie.
Senna, nie jest nawet pewna, gdzie się znajduje
w tej chwili. Jej włosy falują, odgarniane z czoła.
Siada na klozecie z zamkniętymi oczami,
głowa spuszczona. Nogi rozkraczone. Widzi ją
przez drzwi. Możliwe,
że pamięta co stało się tego ranka.
Po chwili otwiera jedną powiekę i patrzy na niego.
Uśmiecha się słodko.



Pajęczyna

Kilka minut temu, wszedłem na pokład
domu. Mogłem stamtąd widzieć i słyszeć wodę,
i wszystko, co zdarzyło się mi przez te całe lata.
Było gorąco i nieruchomo. Fala była niewidoczna.
Bez świergotu ptaków. Kiedy oparłem się o poręcz
pajęczyna dotknęła mojego czoła.
Przykleiła się do włosów. Nikt nie może mnie winić, że zmieniłem kurs
i wszedłem do środka. Nie było wiatru. Morze
było śmiertelnie spokojne. Pajęczynę powiesiłem na krawędzi klosza,
gdzie mogłem patrzeć jak teraz dygocze i wtedy, kiedy dotykam ją
oddechem. Ładna nić. Powikłana.
Wkrótce, nim ktokolwiek się zorientuje,
Ulotnię się stąd.





mojego tłumaczenia
  
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2010-03-13, 22:28   

Świetne!
Dzięki panie K. - Moderatorze! Gratuluję docenienia przez Dyrekcję! :)
 
 
artur bodler
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-13, 23:28   

Jego opowiadania też przyzwoite.

Marek napisał/a:
Gratuluję docenienia przez Dyrekcję! :)


Pierwsza prawdziwa dyrekcja, która mnie w jakikolwiek sposób doceniła! :rotfl:

(dodałem jeszcze jeden)
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15295
Wysłany: 2010-03-14, 11:48   

kamil kwidziński napisał/a:
dodałem jeszcze jeden)

też dobry!
kamil kwidziński napisał/a:
Pierwsza prawdziwa dyrekcja, która mnie w jakikolwiek sposób doceniła!

Ba!
 
 
artur bodler
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-14, 17:47   

Marek napisał/a:
kamil kwidziński napisał/a:
dodałem jeszcze jeden)

też dobry!


Szczególnie druga część - cała ta peryfraza umierania. To obwieszenie pajęczyną klosza i jej dygot. :)
 
 
artur bodler
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-09, 23:08   

Pijąc podczas jazdy

Jest sierpień, a ja nie
przeczytałem książki od sześciu miesięcy
poza czymś zatytułowanym Ucieczka z Moskwy
Caulaincourt’a.
Niemniej jednak, jestem szczęśliwy
jadąc samochodem z moim bratem
i pijąc ćwierćlitrową Old Crow.
Nie wybieramy się w żadne konkretne miejsce,
po prostu jedziemy.
Jeśli zamknę oczy na minutę,
będę zgubiony, ale
mógłbym się przecież położyć i zasnąć na zawsze
przy tej drodze.
Mój brat trąca mnie.
Lada chwila, coś się wydarzy.



Zadrapanie

Obudziłem się ze smugą krwi
nad okiem. Zadrapanie
na pół mojego czoła.
Jednak śpię samotnie w te dni.
Po cóż, do diabła, facet podnosi rękę
na samego siebie, nawet we śnie?
Na takie i podobne temu pytania
staram się odpowiedzieć tego ranka.
Studiując własną twarz w oknie.





Moja córka i jabłecznik

Daje mi kawałek kilka minut
po wyjęciu z piekarnika. Para unosi się
ze szczelin na wierzchu. Cukier i przyprawa –
cynamon – w twardej i spieczonej skorupie.
A jednak nosi te swoje ciemne okulary
w kuchni o dziesiątej
rano – wszystko w porządku –
patrząc jak nabieram na łyżkę
kawałek, podnoszę do ust,
i dmucham. Kuchnia mojej córki,
zimą. Wbijam się w ciasto
i mówię do siebie, żeby dać temu spokój.
Mówi, że go kocha. Czy w jakiś sposób
może być gorzej.



mojego tłumaczenia
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2010-04-09, 23:13   

Ładna nić. Powikłana.
Wkrótce, nim ktokolwiek się zorientuje,
Ulotnię się stąd.


Jak dla mnie - w samo sedno.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » ODSKOCZNIA » Lubię poczytać... » Raymond Carver


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo