POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » ...To Miejsce Snu
...To Miejsce Snu
Autor Wiadomość
Mithril
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-14, 16:57   ...To Miejsce Snu

- myślisz, że w taki sposób mogę wejść? Nie jestem przekonany, co do celu, choć ty mnie zapewniasz, że to konieczność.
- To Miejsce Snu
- tak, tak wiem. Tylko trudno mi się do tego ustosunkować. Wiatr. Wiatr dzisiaj jest zmęczony śniegiem i piec tli się niezwyczajnie.
- To Miejsce Snu
- wiesz, też się nad tym zastanawiałem. Kiedy ojciec stwierdził, że litość ma znamiona szkła, odszedł. Przeszedł na obręcz bez ołtarzy, jakby chciał komuś udowodnić, że nie było tak źle. To dziwne, nigdy o nim nie myślałem w kategoriach obronnych. Owłosiony tors, ręce, potężne nogi i zakola. Męskość podkreślał głosem, goleniem porannym w zimnej wodzie z szarym mydłem i odorem – tak odorem – wody toaletowej, od której trzeszczała twarz i dłonie.
- To Miejsce Snu
- tak, też go o to pytałem, ale zawsze milczenie sprawiało upływ, jakby sen był tylko znikomą czasu – jego czasu. To zastanawiające jak wiele mam z ojcostwa. No zobacz. Doświadczenia, od których rosnę w więzi. Golenie, którego nienawidzę, poza goleniem pach. Rodzina. Żona. Dzieci. Czasem jak piszę o nienamacalnych istnieniach mojego świata, milczę. Milczę wzniesieniem i obejściem ustalonych ram. Milczę kryzysem i subkulturą, od której bledną wszystkie słowa. Patrzysz na mnie wiedzą wskrzeszenia czegoś, co dawno temu Anders nazwał mężczyzną, a pustynie chłopcem.
- To Miejsce Snu
- może masz i racje, że nazbyt wiele sobie obiecywałem poprzez chorobę życia. Miałem być pokorną ciszą, lękiem nastawionym na służalcze instynkty. Tymczasem zabudowałem się murami, od jakich rosną przestworza. Pamiętasz, jak miałem 14 lat, i po meczu siatkówki dostałem po ryju, bo koszulką musnąłem siatkę? Od tamtej pory, to ja biję. Robię to na wiele, wymyślnych sposobów i daję upust zezwierzęceniu. To takie puste i łakome zarazem, że trudno odbierać zmysłom tą, nienazwaną rozkosz.
- To Miejsce Snu
- ależ naturalnie, że to łechce i po części zabarwia się wstydem, takim wiesz, do samego siebie, bo jak długo można dziecinnieć i chować obrazy niemające już ze mną związku. Tak, masz rację, smutek jest zawsze ten sam. Poczucie krzywdy i żalu ma cały czas świeży aromat i smak krwi na zębach.
- To Miejsce Snu
- nie rozumiem. Dlaczego pytasz o mamę? Była zdziwiona, że nic nie zrobiłem. Wiesz, oczekiwałem wtedy czegoś więcej, jak tylko zapewnienia, że jestem mężczyzną, bez mężczyzny z opóźnioną mutacją. To było dręczące i zobacz jak wyraźnie zostało podpisane. Ma to znamiona sarkazmu, taki żart na rozluźnienie przed czymś naprawdę bolesnym.
- To Miejsce Snu
- dlaczego? Przecież ja właściwie niczego wielkiego nie oczekiwałem, to znaczy miałem marzenia i jakieś niesprecyzowane plany – czasem naprawdę urojone – ale były. Spoczywały w rozpadlinach moich fantazji i prób spełnienia samooczekiwaniem na cud – ale nie nadchodził, a czas był podległy tobie. Nawet nie wiem, dlaczego teraz na ciebie się nie gniewam, gdyż to jest totalny absurd, że nic się nie stało samo, a samo musiało się stać. Śmieszne. Wiesz, wspominając, co poniektóre zdarzenia, nawet te, których się wstydzę - i na twojej twarzy widzę zakłopotanie - czuję ulgę, że na coś takiego czy tamtego się odważyłem. Mimo ograniczającego mnie wstydu mam też momenty dumy i żalu zarazem, że czegoś właśnie nie zrobiłem jak z tą dziewczyną, pamiętasz? Była naga, bezradna, pijana – głaskałem ją, pieściłem po włosach i kołysałem. Nic. Kompletnie nic wtedy nie zrobiłem. Fantazje erotyczne właściwie do dziś nie dają mi spokoju i obracają to w poczucie żalu. Ba, krzywdy nawet. A duma? Pozwala spojrzeć przez lustro na siebie, z pełnymi oczami i określenie „chujem”, zostawić sobie na inną okazję.
- To Miejsce Snu
- tak jasne, wiem, pamiętam. Czasem kradzież, choć teraz to trudno usprawiedliwiać, łatała momenty w złych napadach życia. No chyba tobie, nie muszę tego tłumaczyć?
- To Miejsce Snu
- przepraszam, poniosło mnie. Ale widzisz, że jednak jakieś zbawcze podroża były, jakieś planty, na których jednak mogłem spojrzeć innym w oczy. Zobacz, mimo zachłyśnięcia się wiecznym lotem, dziecko znalazło swój kocyk i mogło się w nim zatopić. A to już coś. Tak, widzę, że twoja postawa jest jednoznaczna jak podejście do losowania lotto – grasz, żeby pokazać w tym uczciwość, a sprawiedliwy będzie jeden, wielu lub wcale. Pamiętasz jak pisałem dramat „An”? To zabawne, ale tak wtedy odbierałem życie wiecznego chaja i pogrążonego w zagubieniu smutku. Wierzyłem w to, że tak jest i że w całości księżycowej sceny z napisem matnia nie mamy, nie możemy, nie powinniśmy nic robić. Bo czego nie zrobimy i tak dokona się poza naszymi plecami.
- To Miejsce Snu
- wiem! Nie musisz mi przypominać! To jednak był mój wybór – myślę, że słuszny, bo nie mam poczucia, że coś straciłem, chyba, że ono – to poczucie - jest niezbędne do człowieczego określenia błędu(?). Jak to ironizuję? Dlaczego?
- To Miejsce Snu
- jasne, tobie wolno. Pamiętasz, czego najbardziej nie lubiłem?
- To Miejsce Snu
- tak, ale nie wiesz jak to odbierałem i jak czułem. To było jak upokorzenie z obrazami aureol na ścianach, jakby świętość była tylko zarezerwowana dla cierpienia i dlatego należało cierpieć, tylko, że ja nie wiedziałem kurwa, za co!?
- To Miejsce Snu
- wybacz. Tak wiem, że to nie moja wina, ale jakoś nie potrafię tego inaczej zbyć, odepchnąć, odesłać, albo przyswoić. Muszę dołożyć do pieca, bo wygasa.
Wiesz, często się zastanawiałem nad nieuniknionością, nad celem pojawiania się i zbywaniu na trudach lub przechadzkach istoty oddychania. To takie moje dywagacje, a ty masz zapewne swoje, nieuleczalnie lepsze od moich. I pewnie, o to zawsze kazano mi się modlić. To jest chore.
- To Miejsce Snu
- możliwe, że wina określona odgórnie miała znaczenie symboliczne, jednak pokuta kolan była rzeczywista.
- To Miejsce Snu
- ciekawe, teraz jak tak sobie rozmawiamy brakuje mi w tym miejsca. Jakby nasza rozmowa miała zawieszony moment, a my przy piecu i herbacie dogorywamy ostatnimi zdaniami o tym, co było. Wiesz, myślę, że mogę się skusić i otworzyć flaszę. Mam Danzką, już trochę u mnie stoi, nie wiem, na co czekała – może na ciebie?
- To Miejsce Snu
- cóż, zatem pozwól, że ja uchylę za te wszystkie słowa, jakich nie odkryłem, książki, jakich nie przeczytałem, kobiety, którym zazdrościłem i pieniądze, których nie miałem. To tylko mgnienie te moje życie. Strzał z bata jeźdźca apokalipsy, którego koń, miał „warkoczyk na ogonie”. Strumień cichy i głuchy jak bór nocą, gdy noce to szept, a dni krzykiem niosły przełęcze słów ponad domami, nie tylko mojego miasta. Gdzie zdawało mi się, że płaczę, a praca była złudną koniecznością na luksus, której mogłem sobie pozwolić. Nad miłość, nad wiatr i grzechy dobyte. Świństwa i pijaństwa. Za szczyt teraz piję, za lęk gdyż boję się…
- To Miejsce Snu
- masz chyba skłonności sadystyczne. Ale wiersz ma charakter wiedzy o samym sobie, a ja zawsze chciałem być wierszem. Wiem, głupoty gadam. Zobacz ile w moich dłoniach zmieściło się ziemi zaczerpniętej z tej donicy. Żyzna, rodna, pachnąca, a z tych garści obecnego przyspieszenia tylko ja i twój śpiew. Śmieszne.
- powiedz, jak on wygląda?
- To Miejsce Snu
- fajnie – mam się bać?
- To Miejsce Snu
- no jasne, ale przyznam, że jestem zaskoczony. Przemyśl pracę w rewii, masz zadatki na komika
- To Miejsce Snu
- zatem chodźmy…
 
 
Irena 


Dołączyła: 02 Cze 2008
Posty: 6353
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2010-03-29, 19:06   

Spowiedź....hmm...zadumałam się, bo ile takich mniej, czy bardziej szczerych spowiedzi odbyliśmy w życiu, aby wyrzucić z siebie ten nagar zbierany latami na aortach serca, kiedy nie pozwala mu zabić miarowo, a oddech dusi się gdzieś w połowie tchawicy. Tylko czy było nam dane znaleźć słuchacza?...tak, słuchacza, nie dyskutanta, nie kogoś z gotową połajanką i receptą jak to powinniśmy...czy jak to najlepiej by było....
Są fragmenty które zatrzymują na dłużej
Mithril napisał/a:
Kiedy ojciec stwierdził, że litość ma znamiona szkła, odszedł. Przeszedł na obręcz bez ołtarzy, jakby chciał komuś udowodnić, że nie było tak źle.
................a może to akt ciągłego lęku, który jakby genetycznie przeniósł się na peela ?
Mithril napisał/a:
Czasem jak piszę o nienamacalnych istnieniach mojego świata, milczę. Milczę wzniesieniem i obejściem ustalonych ram. Milczę kryzysem i subkulturą, od której bledną wszystkie słowa. Patrzysz na mnie wiedzą wskrzeszenia czegoś, co dawno temu Anders nazwał mężczyzną, a pustynie chłopcem.

....milczenie, to też forma ucieczki....ucieczki w siebie...wsłuchiwanie się w ja co najzwyklej utrudnia asymilację z otoczeniem.
Mithril napisał/a:
To tylko mgnienie te moje życie. Strzał z bata jeźdźca apokalipsy, którego koń, miał „warkoczyk na ogonie”. Strumień cichy i głuchy jak bór nocą, gdy noce to szept, a dni krzykiem niosły przełęcze słów ponad domami, nie tylko mojego miasta. Gdzie zdawało mi się, że płaczę, a praca była złudną koniecznością na luksus, której mogłem sobie pozwolić. Nad miłość, nad wiatr i grzechy dobyte. Świństwa i pijaństwa. Za szczyt teraz piję, za lęk gdyż boję się…

...bardzo ładny poetycki fragment, powiazany z opowieścią o życiu...
...i w zakończeniu garść ziemi, żyznej rodnej.... jakby symbol życia, który udało się peelowi wyszarpać z całości życiorysu....jakby tylko z tego co w garści był dumnu...

Co ja Ci będę Mith....jest kawał dobrej pisarskiej roboty !



Serdecznie..............................................................................Ir
_________________
kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę
- Grzegorz Szafoni
 
 
el 

Dołączyła: 16 Gru 2007
Posty: 8708
Wysłany: 2010-04-01, 23:23   

Jaka idea przyświeca zapisowi dialogów? Chodzi mi o tę grę z dużą i małą literą.
_________________
kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty
 
 
Mithril
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-02, 08:16   ...

"To Miejsce Snu" jest cytatem z mojego opowiadania, może powinienem dopisać..............ale na jednym portalu to zrobiłem i zostało to wyśmiane................pod tym wersem z dużymi literami umieściłem sprawiedliwość jednaką dla każdego z nas............sprawiłem to, aby podkreślić jej wielkość i lęk oraz małość peel`a
 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2010-04-02, 21:22   

Mithril napisał/a:
To takie moje dywagacje, a ty masz zapewne swoje, nieuleczalnie lepsze od moich

Wtedy to już rozmawiać nie można. Chyba!
Świetne zdanie!Pomyślane, wymyślone - nieuleczlnie racje, dywagacje... Świetne!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » ...To Miejsce Snu


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo