Twoje życie w moich rękach - kiedy już nawet przestałeś charczeć walcząc o najmniejszy haust powietrza, w zmiażdżonej kierownicą ulubionej Hondy krtani, twoje serce oszalałe z wysiłku robiło wszystko, aby nie zacząć chaotycznie trzepotać w ramach potężnego szoku spowodowanego gwałtownym upływem krwi z ogromnej dziury w czaszce. Toporna krawędź masywnej, betonowej płyty wyrwała część kości ciemieniowej odsłaniając pofałdowany, bladoróżowy mózg. Zwisałeś bezwładnie na pasach bezpieczeństwa schowany pod stertą porozrywanych blach, które jeszcze przed chwilą były Twoim samochodem. Koziołkując wielokrotnie wywróciłeś przydrożną latarnię, a ciężką betonową pokrywę studzienki burzowej przemieściłeś na jakieś sześć metrów. Nie czułeś własnego ciała, bo poharatałeś swój kręgosłup. Przestrzeń wokół Ciebie wypełnił kwaśny zapach świeżej, parującej krwi. Dzięki tracheotomii, regularnym dawkom czystego tlenu, ugniataniu przez prawie piętnaście minut klatki piersiowej i adrenalinie wstrzykniętej do krwiobiegu powoli się ustabilizowałeś. Nie tego się pragnie w wieku dwudziestu dwuch lat, prawda? A przecież jazda nowo oddanym, odcinkiem drogi sprawiała tyle satysfakcji. Atrakcyjna, ponętna kobieta obok. To, że na tylnym siedzeniu siedział jej trzyletni synek, nie miało żadnego znaczenia. Chciwie wciągałeś w nozdrza zapach perfum przemieszany z jej potem. Czułeś przyjemne pulsowanie w skroniach. Wciskałeś pedał gazu bezpodstawnie ufając swoim umiejętnościom za kierownicą i możliwościom samochodu. Zdradził cię czarny lód. Niestety nie skojarzyłeś rozbłysków światła w kryształkach lodu na asfalcie z tym jak mocno oblodzona jest droga.
Walczyłem o Twoje życie - wytrwale, zdecydowanie i z determinacją. Szczęśliwie ona wraz z dzieckiem wyszła z tej masakry prawie bez szwanku. Jak to możliwe zapytasz? Sam nie wiem. Takie rzeczy się zdarzają.
Wiek: 32 Dołączyła: 09 Cze 2010 Posty: 5 Skąd: Tam, gdzie się spada.
Wysłany: 2010-06-09, 20:41
Chyba zrobię więcej dobrego niż złego, jeśli skomentuję tekst, który jak dotąd się żadnych komentarzy nie odczekał. Mimo, że od jego publikacji minął ponad miesiąc...
Cytat:
Twoje życie w moich rękach - kiedy już nawet przestałeś charczeć walcząc o najmniejszy haust powietrza, w zmiażdżonej kierownicą ulubionej Hondy krtani, twoje serce oszalałe z wysiłku robiło wszystko, aby nie zacząć chaotycznie trzepotać w ramach potężnego szoku spowodowanego gwałtownym upływem krwi z ogromnej dziury w czaszce
Możesz wierzyć albo nie... ale to jedno zdanie ;o Strasznie ciężko się czyta.
Ten drastyczny opis trochę mi się skojarzył ze "Śliwkową Wyspą", Nelsona DeMille. No i z tym, jak w "Podpalaczce" S.Kinga taki facet wydłubał sobie oczy na początku powieści. Jest realistycznie, bez upiększania, szczegółowo, podoba mi się.