POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Czupurkowy azymut
Czupurkowy azymut
Autor Wiadomość
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-05, 23:02   Czupurkowy azymut

Czupurkowy azymut


Przez przeszkloną ścianę widać duży półokrąg zieleni. Gęsta, świeża, pachnąca wczesną jeszcze wiosną, sypiąca w oczy złotym pyłem, osiadająca na parapetach okien i deskach tarasu tysiącami muszek i większych owadów, które najpierw krążą w powietrzu w nieustannym i wydawałoby się bezmyślnym tańcu. One same wiedzą, czemu krążą, co je wzbija w powietrze, co karci, gdy w końcu spadają bez ruchu, bez życia całymi chmarami.

Drzewa, jeszcze nie tak dawno nagie, co rano pokazują kolejne, nowe zwoje zieleni, szaty drapujące się wokół gałęzi, zacieśniające widnokrąg. To, co się do tej pory wydawało na wyciągnięcie ręki, chowa się w zielonym gąszczu, w migotliwym cieniu, za zasłonami, którymi czasem porusza wiatr. Tak będzie do jesieni.

Nad rozsuwanym oknem pojawiło się zgrabne gniazdko. Ukleiły je z mchu, błota i drobno posiekanych, jak sałata, liści jaskółki, czupurki, jak je nazywam na własny użytek, niewielkie brunatno-białe zawadiackie ptaszki, które sobie tylko znanym sposobem zapamiętały azymut sprzed roku, zakodowały wskazówki lotu i wróciły do naszego domu.

„Jest taki dom w Janella, w lesie, ma duże okno, nad oknem jest wygodna, sucha półka, leci się, leci się, aż się doleci...”

Gdy zauważyłam ich coraz częstszą obecność w pobliżu domu i zaczęłam podejrzewać, że się wprowadzają, na eksmisję już było za późno, gniazdko było gotowe. Teraz pozostało tylko obserwować i czekać aż pojawią się jajeczka, bo żal było niszczyć tak misterną robotę.

Czupurki – jak i inne ptaki, może za wyjątkiem szpaków, które aroganckie myślą, że im wszystko wolno, że i tak ludzie nie zauważą ich gierek – to mądre lataczki. Czasem tylko, wypadające im z dziobków zdobyczne kawałki mchu, poszycia leśnego, czy liści, zdradzały, że coś się dzieje nad oknem. Gdyby nie to, trudno byłoby się domyślić, że trwa tam gorączkowy pośpiech i że budowlańcy latają, jak z przysłowiowym piórkiem, żeby zdążyć z ukończeniem mieszkania przed dniem zniesienia jajeczek. Szyby również nie zdradzały przyszłych lokatorów, były czyste, nie było na nich żadnych śladów wypadków. Deski tarasu pod placem budowy także.

- Czy pozwolimy im na mieszkanie u nas? – któregoś dnia zapytałam męża, gdy już się upewniłam, że czupurki się budują.
- Zaglądałaś? Jak wygląda gniazdko? – spytał.
- Wygląda na gotowe – odparłam.
- To może niech zostaną? – odpowiedział.
A niech...
I zostały.

Gniazdko było gotowe. Czupurki latały do i z, siadywały na balustradzie tarasu, o czymś zawzięcie dawały sobie znać, morsowały ogonkami, stroszyły brunatne czapeczki, gdy tylko pojawiały się inne ptaszki, złościły się i wyganiały wszystkie mniejsze od siebie, jednakże zachowując bezpieczną odległość od większych, z respektem i niecierpliwością, czekając aż odlecą.

Polowały na muszki, i inne ptasie smakołyki. Do karmników nie zaglądały, nie są wegetarianami.

Przy dwóch karmnikach, przymocowanych do balustrady tarasu, panuje ciągły ruch. Od rana do wieczora trwa tam nieustanna walka, przepychanka mająca swoje zasady: mniejsze ptaki muszą ustępować większym, ta hierarchia ustalona od dawna jest prosta, łatwa do zrozumienia, bez zawikłań i niuansów. Większe ptaki nawet nie starają się wyganiać mniejszych, nie tracą na to energii, po prostu nonszalancko przylatują i te mniejsze natychmiast odlatują, w pośpiechu i - jeśli zdążą - łapiąc w dziobki jakąś wysuszoną zdobycz. Czekają później na gałęziach pobliskich buków, dębów, klonów, aż do chwili, kiedy te większe nasycą się, wchłoną nasionka, ziarenka słoneczników, rozrzucą, co im nie smakuje i odlecą w inne rejony lasu, nad rzekę. Wtedy mniejsze wracają. I tak w kółko. Ptasia karuzela, kolorowa, rozszczebiotana. Eleganckie dzięcioły, niebiesko-białe bluejay’e, brązowo-białe wronki, czerwone kardynały ze swoimi niepozornymi małżonkami, płochliwe ciemno-niebieskie ptaszki, żółte fincze pojawiające się małymi stadkami, czerwono-brązowe ptaszki, których nazwy jeszcze nie sprawdziłam, dużo, dużo innych, ornitologia zaokienna, która lata, furkocze, prześciguje się w walce o lepsze smaki, rozrzuca, lub z niechęcią wyrzuca wszystko to, za czym nie przepada, a gdy poziom zapasów w pojemniku karmnika obniża się do zera, to wyjada resztki aż do białego drewna podłogi karmnika.

Odkąd czupurki wprowadziły się na dobre do swojego gniazdka, mniejsze ptaki, karmiące się nasionkami z karmników, muszą się bardzo pilnować. Czupurki są bezwzględne w ochranianiu swego terytorium. Wyznaczają „no fly zone” i nie da się tego zmienić. Atakują wszystkie mniejsze ptaszki, gdy te niczego nie podejrzewając przylatują do pożywienia. O tej porze roku mało jest nasion, orzeszków, za mało gotowego pokarmu dla wielu skrzydlaczków, dlatego karmniki są przez nie oblegane z entuzjazmem i widoczną radością.

Przy każdej wizycie obcych, czupurki pikują na nie z balustrady, z gałęzi starego dębu, z dalszych drzew, atakują, a jeśli siedzą spokojnie, to też nie siedzą bezczynnie, bo ciągle obserwują, kto dolatuje do jedzenia. Dziobią swoje ofiary z zadziwiającą agresją, jeżeli wziąć pod uwagę ich wielkość, aż te inne, mniejsze i zapewne głodne odlatują w popłochu od karmników.


Kilka razy dostawiałam drabinę, żeby zajrzeć do - gotowego już od jakiegoś czasu - gniazdka. Czułam wtedy na sobie spojrzenia czupurków, ukrytych gdzieś w pobliżu na gałęziach. Malutkie gniazdko jednak długo było puste. W końcu, przy którejś inspekcji, zobaczyłam pięć malutkich jajeczek. Pięć! W takim małym, jednopokojowym gniazdku pięć jajeczek! Pięć głodnych dziobów w niedalekiej przyszłości.

Przyszłość przyszła dzisiaj. Wykluły się. Gdy „zajrzałam” obiektywem aparatu do gniazdka, na jednym z pisklaczków był jeszcze przyklejony kawałek skorupki, jak biała czapeczka. Pisklaczki, ciemno-różowe brzydalki, przytulone gołymi ciałkami do siebie, wyglądają jak dziwaczny zlepek miniaturowych zalążków skrzydeł, dziobów.

Teraz dopiero się będzie działo!

cdn ... :)

© Elżbieta
piątego dnia maja 2010 roku



Link do zdjęcia pisklaków:
http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=10787
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2010-05-06, 21:07   

Elżbieta napisał/a:
myślł,

Elżbieta napisał/a:
poszycia leśnego, czy liści, zdradzał


literóweczki Pani Przyrodniczko, Opiekunko Ptaków. :)
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-06, 21:32   

Marek napisał/a:
Elżbieta napisał/a:
myślł,

Elżbieta napisał/a:
poszycia leśnego, czy liści, zdradzał


literóweczki Pani Przyrodniczko, Opiekunko Ptaków. :)

Dziękuję panie Szerloku Holmesie :)
a to wszystko przez to, że ą/ą tuż obok ł i przestawiam dwie klawiatury, i się błądzi...

a tekst? tylko lit(e)róweczki są? :|
wiosennie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2010-05-06, 22:32   

Elżbieta napisał/a:
a tekst? tylko lit(e)róweczki są?


Wiedziałem, wiedziałem że tak napiszesz!

Tekst? Dobrze się czyta o ciekawostkach Jannellowych, ptaszkowych!Lasowych...
Bo, jak zawsze u Ciebie, dobrze napisany. Oprzecinkowany i tak w ogóle. :)
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-06, 22:39   

Marek napisał/a:
Elżbieta napisał/a:
a tekst? tylko lit(e)róweczki są?


Wiedziałem, wiedziałem że tak napiszesz!

Tekst? Dobrze się czyta o ciekawostkach Jannellowych, ptaszkowych!Lasowych...
Bo, jak zawsze u Cibie, dobrze napisany. Oprzecinkowany i tak w ogóle. :)


:P :P :P :P :P :P :P
Cytat:
i tak w ogóle
:D

a dzisiaj, dzisiaj zobaczyłam pierwszego kolibra! i pierwszego oriola (kacyk północny (Icterus galbula) cóż za nazwa: kacyk!!! http://pl.wikipedia.org/w...3%B3%C5%82nocny ), co podpijał nektar z kolibrowej studzienki.
wiosennie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Marek 
Z. Marek Piechocki


Wiek: 79
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 15294
Wysłany: 2010-05-06, 22:47   

A na moją Ziemię przylatuje parka czarnych niewielkich ptaków i dłubią norki, podkopują kępki traw i cała działka podziurawiona. I wcale się mnie nie boją jak np.klaszczę w dłonie lub gwiżdżę! Odlatują na chwilę i wracają. Nawet trochę jestem na nie zły, że mi tak podziurawiły. Już się boję co zobaczę po pworocie od Mamy!
Chyba to kosy.
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-07, 16:49   

Marek napisał/a:
A na moją Ziemię przylatuje parka czarnych niewielkich ptaków i dłubią norki, podkopują kępki traw i cała działka podziurawiona. I wcale się mnie nie boją jak np.klaszczę w dłonie lub gwiżdżę! Odlatują na chwilę i wracają. Nawet trochę jestem na nie zły, że mi tak podziurawiły. Już się boję co zobaczę po pworocie od Mamy!
Chyba to kosy.

Być może kosy, albo inne dłubajki :P szukają robali, chrabąszczy majowych, glizd i innych smakołyków. Na pewno bałaganią, ale wiosna wydorośleje, ziemia wyschnie i odlecą. Odstraszyć podobno można muzyką, głośną - podobno.
U mnie wykopki robią pręgowce, czyli Pixi i Dixi. a wtórują im dzielnie turkawki. W ubiegłym roku P i D wykopywały konwalie, bazylię, irysy, cokolwiek zasadziłam one wykopywały, próbując smaku bulw i korzonków. W końcu musiałam się poddać. Na szczęście P i D śpią długo, całą zimą i początek wiosny, więc roślinki się zebrały w sobie i odrosły :)
wiosennie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19078
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-05-07, 18:29   

Jesteś bystrą obserwatorką życia i przyrody Elżuniu. Przyjemnie było pooglądać świat twoim spojrzeniem. :)
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-07, 18:35   

Leszek Wlazło napisał/a:
Jesteś bystrą obserwatorką życia i przyrody Elżuniu. Przyjemnie było pooglądać świat twoim spojrzeniem. :)

:) Leszku, dziękuję za zajrzenie, za miłe słowa.
Przyroda i życie... Przyroda to życie, życie to przyroda, splątane jak winorośl, pnące się we wszystkie kierunki.

Mam nadzieję, że odsapnąłeś, czytając o czupurkach?
wiosennie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19078
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-05-07, 18:39   

może nie odpocząłem jeszcze ale się szczerze uśmiechnąłem :)
 
 
eva_14 

Wiek: 105
Dołączyła: 28 Lis 2007
Posty: 8981
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-07, 18:46   

a mnie się zrobiło tak dobrze i baśniowo, jakbym czytała, bajkę z dzieciństwa.

zazdroszczę Ci czupurków, gniazdka i świadkowania w wykluwaniu

widać Was polubiły, że azymut ten sam
_________________

Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.


Vicente Aleixandre
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-07, 19:17   

Leszek Wlazło napisał/a:
może nie odpocząłem jeszcze ale się szczerze uśmiechnąłem :)

to pięknie :)
uśmiech wyzwala wiele reakcji wpływających na nasze zdrowie :P
wiosennie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-07, 19:29   

eva_14 napisał/a:
a mnie się zrobiło tak dobrze i baśniowo, jakbym czytała, bajkę z dzieciństwa.

zazdroszczę Ci czupurków, gniazdka i świadkowania w wykluwaniu

widać Was polubiły, że azymut ten sam

:) wiesz, ja też czasem myślę sobie, że mieszkam w bajce i cieszę się z każdego drobiazgu, bo gdy byłam mała, to była strefa baśni, bajek, opowiadań - teraz rzeczywistość, z której staram się nie uronić ani kropli. Dlatego rezygnuję z wypraw do miasta, z gonienia po sklepach, z cywilizacji i chodzę po tej baśni... I się dzielę :)

Masz rację, to bardzo, bardzo zadziwiające, że wracają, że mają azymut wpisany gdzieś w zwojach móżdżków i lecą, i przylatują na czas.
Skorupkowa czapeczka była przezabawna :)

wiosennie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
eva_14 

Wiek: 105
Dołączyła: 28 Lis 2007
Posty: 8981
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-05-07, 19:32   

Cytat:
Skorupkowa czapeczka była przezabawna :)


bo ona rozczulająca, jak nic innego

możesz mu szepnąć na czupurkowe uszko, że w czepku urodzony
_________________

Zbyt smutku by to powiedzieć.
Drzewa oszukują
Tymczasem w blasku tylko idą wody.
Tylko ziemia jest twarda.


Vicente Aleixandre
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 28
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2010-05-10, 16:50   

eva_14 napisał/a:
Cytat:
Skorupkowa czapeczka była przezabawna :)


bo ona rozczulająca, jak nic innego

możesz mu szepnąć na czupurkowe uszko, że w czepku urodzony

:) szepnę, nie omieszkam.
Drabinę przygotowałam, inspekcja sprawdzi, co się dzieje u lokatorów. Pewnie tego w czepku nie rozpoznam, ale to nic, wszystkie śliczności :P
wiosennie
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Różne gatunki prozy » Czupurkowy azymut


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo