Wysłany: 2010-06-15, 04:40 nie budźmy ryb bo najzwyczajniej odfruną
nie budźmy ryb bo najzwyczajniej odfruną
noc wygrać ciszą
tamtą na skrzypcach
jak bolero w zmrożonej tonacji
płachta grudnia podpięta fastrygą
iskrami konstelacji Auriga
gdy na granicy słuchu spieszyła syrena
uratować pękające serce
zostawiam w szkicowniku
węglem albo rysikiem na płytkach
snow globe≈ z pamięci
zapisuję lodową podłogę
płynny świat pod stopami
rybią perspektywę
•••
ciągniemy jeszcze zielone
drzewko spłakane żywicą
w anielskich włosach
z echem dawnych lulajże
teraźniejszych carrols≈
na środek gładkiej areny nocy
żeby zapiękniało pogrążonym
w płytkim śnie rybom
kiedy później ogłoszą świt
nieme fanfary
z bąbelków powietrza
uwiją podwodne gniazda
w najbliższym przypływie ciepła
czarujemy drzewko
tańcem wymyślonym na okazję
cichutko na palcach≈
zostawiamy w sypkiej bieli
negatyw chwili
wirującą pozytywkę
upadłe snow angels≈ na czarnej tafli
ćwiczą skrzydła
jeśli się dobudzą w porę
nie utoną
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E