jestem z przeszłości
z abecadła które rozsiewa chrząszcz brzmi
po kaligrafowanych kartach
pożółkłych od wylegiwania się na wymyślonym słońcu
w ciągle otwartej książce
jestem ze słowiańskiej chandry
z dni przykrótkich zimowych
zziębniętych i w przemakających butach
na przystankach czterdziestki
w której najlepiej stawać przy wyjściu
jestem z tłumu
w kolejce po pomarańcze
po mięso gdzie ciężarna pobiła obcą babcię
uczyły mnie topografii przetrwania
języka zabłoconych chodników
jestem z latarników i przedwiośnia
z leśniczówki Pranie i zrób to sam misia z okienka i Jacka i Agatki
dobranocek oszukujących głód
przylepką z powidłami
jestem z sierpniowej porodówki
- niech pani nie krzyczy
i tak szybciej nie przyjdzie -
na świat podpisywany gęsim piórem
z jogurtem za łapówkę
jestem z niecierpliwości marzeń
otwartej duszy i wiary
że gdzieś bezsprzecznie jest miejsce
i nikt nikomu nie przeszkadza
w paradzie codzienności
jestem z american dream
w kolorze stereo i dawnych zazdrości
świata wyobrażeń bez określenia
- musisz tu pobyć żeby pojąć - prawdy i kłamstwa
dlaczego w Las Vegas zostają tajemnice
jestem z przemijania
niewidocznej sieci rysów i skaz
w teraźniejszości której nie rozumiem
wieczorami pod lupę biorę przyszłość
łamigłówkę z nieuchwytnym zakończeniem
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E