Czy tak się kończy czas? Dany kiedyś, na początku, szczodrą ręką. Rozrzutnie. Pozornie rozrzutnie. Z dobrze ukrywaną premedytacją.
Masz życie, masz garść czasu, najpierw minut, później godzin i lat, lat. Jeśli masz szczęście, jeśli gdzieś tam w kalendarzu niebieskim figurujesz od-do. Możesz przecież zgasnąć po kilku oddechach. Skończony dramat. Krótko, boleśnie dla tych, co zostają po tej stronie.
Albo rozpłyniesz się w deszczu. Porwie cię wichura w pola środkowej części stanu.
(było, może będzie)
Las jest moją oazą.
Wyspą.
Burze tu się zatrzymują na progu.
Buki i klony murem bronią naszego domu.
Tu czas się zaczyna.
Kończy opowieść prawdziwa z dnia, który był ostatnim dniem wiosny.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Jeśli ktoś z Was zaglądał tu wcześniej ... przepraszam za "wycięcie" środka...
Muszę się zastanowić, co zrobić z tym fantem.
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E