Niedokończone podróże przez nieznajome miasta. Migotliwe okolice, jak płaskie wirujące talerze, rozmazywane pędem. Drogi wijące metalowe węże poprzez pola intensywnie zielone, skoszone łąki, porzucone przy traktach ciężarówki bez kół. Mury ozdobione graffiti, warstwa nowego czasu na archaicznej warstwie. Arcydzieła zmurszałych tynków.
Za murami klatki mieszkań podwieszone prostokątami jaskrawych płomieni. Świetliki w zapamiętałym letnim tańcu. Przy otwartych oknach, drzwiach na balkony, w przyklejonych tarasach, wydrążonych korytarzach ciągną się dialogi o szczęściu, zaliczkach, testamentach i rzekach, w których dawniej pływało tyle karasi. Monologi spojrzeń w samotność, która już nie będzie miała końca. Nagie cienie migoczą na ścianach. Osobno, razem, razem, osobno. Przekochać lato, upał, księżyce i słońca, burze i zabłąkane deszcze, dojrzałe truskawki i zapach ściętej koniczyny. Obudzić się z pierwszym spadającym na czerwono liściem.
≈≈≈≈≈≈≈
- W tej kopercie są pytania – kobieta o twarzy ukrytej w półcieniu, podaje stanowczym gestem grubą kopertę. Gest wyklucza możliwość odmowy jej przyjęcia. Koperta jest szorstka, brudno-żółta, bez znaczka, pęka w szwach.
Pytania są od tego, który jest, ale niewidoczny, niezauważalny. Powietrze, jakim się oddycha lub dusi. I trzeba odpowiedzieć, szczerze, przed sobą, bez strachu. Nikt odpowiedzi nie przeczyta. Najpierw trzeba poznać pytania. Zdobyć się na odwagę rozdarcia koperty. Albo nie rozdzierać, zostawić na później. Nigdy nie otworzyć, nie poznać, odejść nieświadomie. W ostatniej chwili żałować? Nie. Tak. Być może.
Kobieta znika.
≈≈≈≈≈≈≈
- Cieszę się, że jesteś.
- Banał, banał. Ale mów, mów, to koi. Pozwala zapomnieć.
- O czym? Nie chcę zapomnieć. Tego jednego nie chcę. Nie ma mnie, gdy nie pamiętam. Bez pamięci nie znaczę.
- Dobrze, że jesteś.
- Już kiedyś mówiłeś. Ale mów, mów. Powtarzaj. Zapamiętam, uwierzę.
- Jeszcze nie wierzysz?
≈≈≈≈≈≈≈
Ciężkie drzwi otworzyły się z ociąganiem, skrzypnięciem. Ciemność prowadziła do jaśniejszego granatu okna. Otwarte na oścież wpuszczało stukot kopyt. Dorożki z innego czasu, z teraźniejszymi mini-barkami i mini-muzyką. Gondole zaprzężone w śnieżne konie.
tak długo czekałem na Ciebie że nie pamiętam czy czas się przypadkiem nie skończył odpłynął na drugą stronę snu
tak długo szłam do Ciebie że nie pamiętam czy cokolwiek mijałam po drodze czy ktoś mnie widział zauważył pragnienie
≈≈≈≈≈≈≈
Stare rzeźbione łoże. Gdańskie, ciężkie meble pochowane w mroku pod ścianami, w kątach. Biała pustynia szeleszczących prześcieradeł, rozjaśniających wczesną noc.
- Wyglądałeś przez okno? Widziałeś dorożki?
- Tak. Słychać je lepiej tu na górze. Zupełnie jak z wierszy.
- Chcesz, zejdziemy na dół. Pojedziemy?
- Nic nie chcę. Bądź. Po prostu. Bezwstydna. Chodź. Nauczę Cię Ciebie.
≈≈≈≈≈≈≈
Niekończące się podróże przez nieznajome miasta.
Tajemnice, do których zgubiono klucz.
Sekrety, których nikt nie otworzy poza...
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Z ciekawością!
Może kiedyś się "dokończą". Chociażby w pisaniu? Z dobrym "the end"?
Tak, warto robić zapiski. Tyle ucieka, jeśli się nie naniesie na papier.
Jakieś urywki rozmów, widziana "chwila" kiedy ktoś podnosi łyżkeczkę by zamieszać kawę, stukot kopyt konia nocą - właśnie lepiej słyszalny przez otwarte okno... tak właśnie, do zapisania.
A za mną łazi od paru dni "pisanie" dłuższe, łazi, łazi aż wyłazi... to dziwolągowate pisanie. Dobrze, że jest ten dział teraz...
Z ciekawością!
Może kiedyś się "dokończą". Chociażby w pisaniu? Z dobrym "the end"?
Tak, warto robić zapiski. Tyle ucieka, jeśli się nie naniesie na papier.
Jakieś urywki rozmów, widziana "chwila" kiedy ktoś podnosi łyżkeczkę by zamieszać kawę, stukot kopyt konia nocą - właśnie lepiej słyszalny przez otwarte okno... tak właśnie, do zapisania.
A za mną łazi od paru dni "pisanie" dłuższe, łazi, łazi aż wyłazi... to dziwolągowate pisanie. Dobrze, że jest ten dział teraz...
może się dokończą, masz rację...
A pisanie niech nie łazi za Tobą. tylko złap je, i pisz, póki masz ochotę, słowa...
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-10-04, 00:20
Niesamowity tekst! Tak wiele w nim, że aż nie potrafię... nie jestem w stanie ogarnąć myśli...
Więc na razie tyle........
Niesamowity tekst! Tak wiele w nim, że aż nie potrafię... nie jestem w stanie ogarnąć myśli...
Więc na razie tyle........
Katarzyno dziękuję, za... sama wiesz.
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
an [Usunięty]
Wysłany: 2012-10-05, 20:36
Nie ma za co, Elu
Jakoś ostatnio bliżej mi do prozy, niż do poezji...
Nie ma za co, Elu
Jakoś ostatnio bliżej mi do prozy, niż do poezji...
Pozdrawiam Cię serdecznie!
Też czasem mam poezjoalergię...
Trwa krócej albo dłużej... Odczulam się robótkami: malowaniem ścian, framug, grabieniem liści, walką z chwastami
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Długie jesienne i zimowe wieczory sprzyjają podróżom po minionych chwilach i tekstach. Kasia pokazuje, że pośród 17170 tematów można odkrywać perełki. Zachęcam więc do podróż w czasie i przestrzeni przemyśleń twórców.