I.
Nikt nie mówił, ze będzie łatwo
ale nikt nie mówił, że niemożliwe.
Czy demony kiedyś was opuszczają? Bo mnie nigdy. Siedzą mi na ramieniu jak pstra papuga i powtarzają swoje jak zdarta płyta. A przecież mogłoby być tak pięknie...
Ewa siedziała i zastanawiała się co ma zrobić, dopiero co dojechała podróż była męcząca, w sumie 24 godziny spędziła w autokarze - samolotem nie chciała. Co robić, co robić? Świat z tej perspektywy wydawał się lepszy, misternie wydziergany plan działał jest tutaj i zaczyna od nowa...Tak bardzo chciała, tak bardzo chciała zacząć od nowa - sama. No bo niby z kim miała 19 lat, nie była typem podrywaczki ani nawet jej nie było w głowie, zeby znależć sobie sponsora, tak jak robiły jej koleżanki. W domu miała dość wyzwisk, pretensji, obarczania winą za to że jest, że istnieje. -Ciesz się że masz co jeść - jeszce do tej pory w uszach dźwięczy ten denerwujący, przeszywający głos ale kochany głos. Głos matki.
Kolejny dzień dzień minął jej przy kawie, w przytulnej kafejce na rogu ulicy. Ewa siedziała przy oknie i paliła papierosa, dym zataczał w powietrzu chmurzaste kształty. Kelnerka przesuwała się między stolikami, z tyłu wyglądała całkiem do rzeczy, figura nie powiem, nogi trochę kaczkowate: kolana i stopy lekko wykrzywione do środka, uniform jak się patrzy. A z przodu? Też o.k. Twarz byłaby w porządku, gdyby nie te szkaradne linie brwi. Dziewczyno skąd ty do nas przybyłaś? Z krainy w której nie ma luster, czy twój zmysł estetyczny jest tak wypaczony jak szprychy w rowerze po kraksie? Ogólnie rzecz biorąc ona nie miała brew, miała...co ona miała? Dwie bardzo wysoko wytatułowane łuki wykrzywione jak uśmiech a raczej nie-uśmiech Jokera ,tylko że wykręcone o 180 stopni i na czole. Co ona myśli że jest jakaś Pamela Anderson z duuuużymi brwiami. Ja piernicze o co chodzi??? Tatuaż pernamentny, rewelacje kosmetyczne. Ale trzeba jej przyznać: robiła piorunujące wrażenie! Przy okazji Ewa zapytała czy nie znalazłaby się praca? Miała przyjść za dwa dni.
II.
Bo taka jesteś?
Może dawno temu była mężczyzną, kiedyś... w innym życiu? Lubiła przyglądać się dziwkom przy autostradzie. Zastananawiała się jak by to było? Przecież tak często słyszała -Ty kurwo!Ty szmato!Tirówko! Stoją tak przy tych drogach, który się zatrzyma ten ma usługę - ale gdzie oni to robią w lesie, samochodzie, na polu? Przecież one muszą kiedyś spać, a gdzie śpią? W tych wsiach nieopodal? Toż to życie na banicji...jej rozmyślania coś przerwało.
Ooo, ktoś wszedł odwróciła głowę, chłopak miał ogromną torbę khaki a na niej ogromną trupią czachę z napisem "jestem optymistą!" Tyle lat pracowała w "mruczącym cafe"-15 lat- z trzema przerwami, ale zawsze tu wraca jak bumerang.
-Cappucino, espresso czy latte?
-A co Cię to obchodzi?
-Słucham?!
-Po turecku proszę- odparł -taka ma najlepszego kopa, a większa od espresso, więcej czasu na przemyślenia.
Byś się uczesał -pomyślała i podeszla do maszyny. - Chwilkę proszę poczekać-odkrzyknęła-padalcu-dodała w myśli.
Kelnerka z duuużymi brwiami miała na imę Penelopa, obie z Ewą pracowały na różnych zmianach. Kafejka była mała, w kolorze ochry, przyćmionej oliwki i pastelowej brzoskwini. Stoliki były drewniane w kolorze miodu,bez obrusów, na każdym stał witrażykowy lampionik, który po włożeniu zapalonej świeczki, swoim kolorowym, migoczącym blaskiem okalał twarze siedzących przy nich ludzi. W powietrzu unosił się odurzający zapach świeżo parzonej kawy.
-Pij frajerze i spadaj - pomyślała-Po turecku, proszsze! -dodała na głos. Wkurzał ją patrzył na nią jak na obiekt spełniający usługi, i nie tylko o kawe mu chodziło.Co myślał? Tirówka, kurwa,szmata?
-No, postawiła mnie na nogi ta mała czarna-usłyszała, gdy się odwróciła, przy stoliku nikogo już nie było. Zapłacił za kawę zostawiając sumę która starczyłaby na kawę dla całej gromady chętnych. Na stole zostawił również filiżankę , z obok resztką rozlanej kawy. Lubiła bawić się, tak jak w dzieciństwie z chmurami w kształty i obrazy, dziś wylał się Chagall.