"Wstawiam", może raczej - publikuję Tutaj dla sprawiedliwego osądu mojego nowego pomysłu odcineczki dwa. Czekam na uwagi, krytykę, podpowiedzi...
ROZMOWY PORANNE POZORNIE ZALEŻNE
I. Wtorek, 18 stycznia 2011 o dziewiątej rano
Mówi mi o kobietach. Że żona, jakieś dwie albo trzy fascynacje… A kiedy pytam – a tak dokładniej?
Uściśla, że trzy. Dwie wspomina miło, o jednej chciałby zapomnieć. Czuje się oszukany. Tymi na zielono barwiącymi źrenice oczu szkłami kontaktowymi. To na ich morską połyskliwość dał się nabrać. Omamić zmrużeniami, zamgleniami, wpatrzeniami. Jakże był łasy na nie. Pisał wiersze. Jechał setki kilometrów, żeby ją zobaczyć. Dzisiaj ze wstydem, że nierozważność.
Mówi mi o seksie. Że podziwia mężczyzn, którzy potrafią wyłączyć wszystkie hamulce. Zapominają, jeśli wiedzą, że jest, o „szóstym przykazaniu”. Kobiety, z którymi mógł być, nigdy nie dowiedziały się, dlaczego to „nie mogę”. Bo przecież nie z braku chęci czy niedoskonałości fizycznych. Sfera psychiczna, zaszczepiona w dzieciństwie „religijność”, poczucie, że robi coś bardzo złego, że obraża siebie, Pana Boga nie pozwoliły na pełne spełnienia. I mówi mi, że tęsknił do nich, że wymyślał hipotetyczne zachowania, miejsca, kobiety. Że pisał wiersze zatytułowane „Chciałbym”.
Mówi mi o przytulaniach. Że one już nie takie cudzołożne. Te wszystkie dotykania, muskania. Dłońmi, palcami, ustami. Szukanie miejsc szczególnie wrażliwych. Dawanie i dostawanie ciepła. Pozwalanie na realizację wyobrażeń. Tych z marzeń, pragnień. Tak, to jest miłe. Mówi i uśmiecha się.
Pijemy kawę. Na zewnętrznym parapecie okna dwa wróble dziobią okruszki.
Patrzę na jego dłonie.
2.
Czwartek, 27 stycznia 2011 przed południem
Mówi mi, że długo czytał dzisiejszej nocy. Literacką gazetę. Opowiadania, wiersze, felietony, wywiady. Niewiele wierszy zachwyciło. Mówi o „Trenach” Beaty Patrycji Klary, że świetne!
I o wywiadzie z Mario Vargasem Llosą. Tego od powieści „Miasto i psy”. Także od literackiego Nobla.
Pytam o szczegóły.
Niewiele pamięta. Jakieś fragmenty. Sądzę, że ważne. Mówi, że Vargas napisał „Miasto i psy” po długim wyleżakowaniu się pomysłu w jego umyśle na treść tej książki, że zanim została fizycznie napisana, była już w nim, w jego głowie. Donoszona do dnia napisania pierwszego zdania o tym wszystkim, co stało się w „Collegio Militar Leoncio Prado” wiele lat wstecz.
Tak, mówi, pomysły muszą dojrzewać jak owoce – od małego zalążka do dojrzałości. Nie należy dopuścić do spadnięcia z wysokości gałęzi. Zerwać w stosownym momencie – napisać pierwsze zdanie. To jest najtrudniejsze. Następne piszą się same. Tylko trzeba wiedzieć o czym i jak. Mówi mi, że nie ma pisania „z powietrza”, z chęci pisania! Trzeba najpierw „poranienia”, trzeba najpierw zapoznania. I tu wspomina Charlesa Bukowskiego, Aldę Merini. I treny Beaty.
Dolewam kawy. Ciekawe. Nie sypie cukru, ale miesza łyżeczką dłuższy czas. Patrzy zamyślony na wywołany mieszaniem niewielki lej w kubku.
Mówi mi o leżącym piórze na biurku. Pliku pustych kartek.
Dopija kawę. Wstaje z trudem, bierze kule. Idzie do siebie.
bardzo wciągające, ale na razie "sie zobaczy", natomiast ja się bardzo utożsamaiam z sytuacją, pewnie wrócę. zaintrygowały mnie "soczewkowe źrenice", tym bardziej że długo nosiłam soczewki, ale dla wygody, nie dla zabarwienia:) niebieskie też ładne
zastanowił mnie także fragment pisania, nie z powietrza, tylko jak zrozumiałam z pomysłu i planowania, a jednoczesnie że rodzi się to z "poranienia". sens przekazu jest dla mnie zrozumiały, ale nie do końca sam przekaz. to ja jestem teraz niezrozumiała. o.k.
Przepraszam byłam trochę niedelikatna z tym moim "sie zobaczy", ale obserwuję:)Nie zauważyłam tych kul, ale powiem szczerze, że mam różne przeżycia z osobami niepełnosprawnmymi i szczerze mówiąc niejedna radzi sobie lepiej ode mnie. Mam sąsiadkę na wózku inwalidzkim, niesamowita, pierwsze co to jak na nim "zasuwa" to widać glany, a potem wyłania się piękny uśmiech. Mieszka w moim bloku z chłopakiem, i są udana para, on się nią opiekuje, choć wiem że różnie bywa w tym związku, pewnie jak we wszystkich:)i pozdrawiam serdecznie:)