Fantazje tego pana...to sprawa gardłowa
(aż nadto cielesna),
on tylko myśli, jak by poluźnić ten węzeł szlafroka,
jak by się w węźle dłoni ciasno schować.
Fantazje tego pana - straszne…mordercze…
on pani wyszepcze bez wstydu:
chcę zobaczyć pani wnętrze.
On też wystęka, ślepo we własne słowa zapatrzony,
że on panią widzi, że wie z której siada pani strony,
że on pani imię nuci już od narodzin
- z nawyku, i do tej pory nie liczył żadnej z godzin.
On powie wszystko, co sam zechce,
co jemu się spodoba, co go tylko połechce.
Ale niech pani pamięta, niech się uśmiechnie,
to tylko głupia piosenka, niech pani ze mną
porozmawia lepiej.
Piosenka to materia, do której pochodzę z jeszcze większą pokorą, bo nie mam w tym oczywiście żadnego doświadczenia. Mam taki zbiorek piosenek i jestem w trakcie pisania do nich muzyki. Na pewno niedługo wrzucę. A wszelkie rady z twojej strony, Pasikoniku, przyjmę z podziękowaniem.