tak sobie myślę
że jeśli odejdziesz
to będzie mój koniec
będę umierać powoli
odchodzić dzień po dniu
cicho i łagodnie
coraz cieńsza
coraz mniej wyraźna
lekka
leciutka
rozpłynę się w powietrzu
jak dmuchawiec w babie lato
byle powiew mnie zmiecie
rozniesie w cztery świata strony
żebyś nie mógł mnie już znaleźć
żebym mogła skonać
tak sobie myślę
że jeśli odejdziesz
to będzie koniec
będę umierać powoli
odchodzić dzień po dniu
cicho i łagodnie
coraz cieńsza
mniej wyraźna
lekka
leciutka
rozpłynę się w powietrzu
jak dmuchawiec w babie lato
byle powiew mnie zmiecie
rozniesie w cztery świata strony
żebyś nie mógł mnie już znaleźć
gdy zakwitnę
potencjał to takie cudo, którego nie można się nauczyć
Ty już nie musisz
resztę masz w garści
tylko od Ciebie zależy, co z tym zrobisz ...
wiem, brzmi dramatycznie, zakończenie tendencyjne, ale to mój pierwszy wiersz, chyba zacznę rzeźbić dalej z tego wszystkiego, taki mam plan przynajmniej
rozpłynę się w powietrzu
jak dmuchawiec w babie lato
byle powiew mnie zmiecie
rozniesie w cztery świata strony
żebyś nie mógł mnie już znaleźć
gdy zakwitnę
Moim nieskromnym zdaniem wiersz bardzo zgodny i dopracowany, widać 'profesjonalizm' autora, jedna tylko rzecz mi nie pasuje... końcówka... zwieńczenie jest za twarde, jeśli wiesz o co mi chodzi: