POSTscriptum Strona Główna  
  POSTscriptum
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Codzienność
Codzienność
Autor Wiadomość
Marzena 


Wiek: 40
Dołączyła: 15 Paź 2010
Posty: 714
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2011-04-27, 13:18   Codzienność

Drżą dłonie, a wszystko wewnątrz kurczy się do rozmiarów pająka.
Wystarczyłoby spakować walizkę i pójść, tylko dokąd?
Wrócił do domu, otworzył lodówkę i nagniły pomidor doprowadził go do szału.
Przecież pleśń widziana w przekroju, to biologiczne cudo drobnych igieł. Z bliska wyglądają jak synapsy.
Widocznie to nie jego estetyka. Sińce na nadgarstkach kobiety i owszem.
Szał pozbawiony wyjścia awaryjnego i hamulca nawet przepaści, w którą mogłaby się rzucić się bez spadochronu.
Wszystko było bliższe nawet strach. Obce łapy pomiędzy udami, nacisk, bez sensu jakikolwiek ruch, to tylko tak - na przeczekanie.

- Dlaczego mówisz to z takim spokojem - Natasza, widzę, przygryza wargi.
- Nie zależy mi, to nawet już nie boli, jak poranne wstawanie.
To codzienność, rozumiesz?
- Chcesz od początku?
Przyszedł, otworzył lodówkę i zaczęło się. Najpierw brzeg talerza zapieczętował policzek. Odsunęłam się. Nie bolało. To też mu powiedziałam. Psychiatra mówił, żeby go nie denerwować. Najlepiej zabrać dziecko i wyjść, kiedy on wpada w furię.
Pozwolić mi się uspokoić. Mam w dupie jej gadanie.
- Nie bolało, tylko na to cię stać? – spojrzałam na niego. Tak zachowuje się pojmane zwierzę.
Wtedy popchnął mnie na łóżko.
- Zuzia?
- Spała.
Zablokował nadgarstki, chociaż zupełnie nie wiem, po co. Dobrze wie, że jest silniejszy. Nie zamierzałam nawet palcem drgnąć. W końcu, to jego…
Zimne, obrzydliwe dłonie pomiędzy udami i pocałunki jak obleńce.
- Tak, można porównać do robaków, które wpełzają na nagie, rozpalone stopy latem.
- Iza, on chyba nie…- Natasza rozpłakała się.
Kiedy już skończył, usłyszałam:
- Kochanie, mam nadzieje, że było ci dobrze.
W łazience spędziłam pół godziny, do czasu, kiedy Zuzia nie wstała.
Wiesz, nie podarłam spódnicy, majtek, nie nacięłam skóry, nie płakałam…
Zwymiotowałam, a później drugi i trzeci, i czwarty raz…
- Mamusiu.
Wtedy umyłam twarz zimną wodą i wyszłam zająć się małą.
- Wiesz, kochanie, tatuś kocha twoją mamusię.
Natasza wyszła. Pali jednego za drugim, a wiesz, co powie, kiedy wróci?
- Takie życie.
 
 
Elżbieta 
E.M.B.A.


Wiek: 27
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 18479
Wysłany: 2011-04-28, 04:16   

Brak słów... - to w związku z tematyką.
I trudno powiedzieć, że się podobało, bo jakże mogło?

Proza... rzeczywiście proza, dramat, tragedia, bez krzty poezji...

Dobrze napisany szkic, który siniaczy duszę czytelnika.

serdeczności
E
_________________
przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
ˆ E

 
 
Leszek Wlazło 


Wiek: 70
Dołączył: 18 Paź 2007
Posty: 19078
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-04-30, 08:28   

sporo prozy życia jest w tej dobrze oddanej prozie
 
 
jaga 
Jadwiga


Dołączyła: 31 Mar 2011
Posty: 4670
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2012-10-12, 11:00   

mocny tekst, takie życie, ale czy tak musi być - chyba nie :(
_________________
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.

— Wisława Szymborska
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
POSTscriptum Strona Główna » PISANE PROZĄ » Proza poetycka » Codzienność


Kontakt:

w sprawach merytorycznych:
Amandalea: amandalea@interia.pl, Leszek Wlazło: niepoeta2@wp.pl

w sprawach techniczno-merytorycznych:
Łukasz Pfeffer (luk19952): lukasz@pfeffer.com.pl


Pfeffer.com.pl - Zaistniej w internecie
 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by Nieoficjalny support phpBB2 by Przemo