nie patrzy już w lustro
więcej tam bruzd aniżeli lat
wystarczy widok dłoni
kiedyś mówili
piękne
i stworzone do rzeczy wielkich
delikatne jak rysa na skroni piety
dzisiaj
zastanawia się czy kiedykolwiek
jej przynależały
Może tak ?
Zawsze dłonie moich bliskich miały i mają dla mnie wielkie znaczenie. Bez względu czy alabastrowo piękne...czy pomarszczone z plamami barwnikowymi, zmaltretowane artretyzmem. Ważne, że były czułe. Dlatego wracałam do tego wiersza kilka razy i nie dawał mi spokoju ..............ale nie w takiej formie jak podałeś. Chyba mnie nie udusisz ?
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
ee.. niby dlaczego!
nie uduszę, za to zaraz przywalę takim tekstem, z którym tydzień wojować będziesz.
Irenko, każdy może wybierać sobie i przestawiać jak tylko zechce. często korzystam w przyjacielskich inspiracji. podkupuję, koryguję zapis i wcale nie wstydzę się. mam z tego tylko korzyści.
pozdrawiam
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
No to czekam na ten "przywalający tekst"
Lubię Cię czytać, a że mam trochę inne widzenie ?...wiem, że potrafisz wybaczyć
_________________ kto piórem walczy temu chwała
niech niepokorne wiersze pisze
dla mnie poezja to nieśmiałość
anioła który odszedł w ciszę - Grzegorz Szafoni
Jesteś trzy latat starszy ale wrażenia, spostrzeżenia, odczucia mamy podobne.
Tylko że mi już (niekiedy) nie pomaga "siedzenie na skarpie"... wracam stamtąd bez nadziei, radości... a przecież mam Swoje Miejsce - niektórzy z PS byli Tam... cieszyli się tym byciem... to tak jeszcze odnośnie Twojego "długiego" wiersza...
Marku, przeszedłem potworną szkołę życia. Marku, pośród wielu innych, przyjąłem bezwarunkowo za aksjomat, aowską modlitwę o pogodę ducha [podobno to modlitwa św.Augustyna]. oto ona:
Boże, użycz mi pogody ducha abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
od jedenastu lat odmawiam codziennie wieczorem przed zaśnięciem. potem medytuję dziesięć minut, co zrobiłem tego dnia źle, czego nie powinienem, a co zupełnie niepotrzebnie spowodowało frustrację i o czym powinienem pamiętać następnego dnia. co dnia było lepiej, odrobinę po odrobinie. byłem cierpliwy, jestem cierpliwy. i tak oto jestem szczęśliwym człowiekiem. ogromnie szczęśliwym! a musisz wiedzieć, że z różnych przyczyn, mój świat kilka lat temu legł w gruzach. całkowicie i nieodwracalnie.
a ja, jak ten feniks. czego i Tobie życzę,
hej!
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk
Oczy i dłonie tak wiele mówią o człowieku.
Dobry wiersz, Witoldzie, prosty i prawdziwy.
i ciekawe to, co piszesz o sobie w odpowiedzi Markowi.
Gratuluję wytrwałości...
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Dołączyła: 12 Lis 2009 Posty: 4002 Skąd: zza rzeki
Wysłany: 2011-05-18, 20:45
Witold Kiejrys, - mnie podoba się wiersz. MOże zapis Irenki wypada na lepszy? Jak dla mnie niekoniecznie Witoldzie. Nie gniewaj się na mnie, ale jeszcze mocniej przylgnęłam do Twojej modlitwy, którą sobie skopiowałam:
Boże, użycz mi pogody ducha abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego"
Jest to piękna modlitwa, skorzystam. Dziękuję Ci za nią.Pozdrawiam z wdzięcznością
anastazjo, jestem witkiem, zwyczajnym. i niech tak będzie, oki?
wersja Irenki, jest jej wierszem. może być lepszym, ale przede wszystkim jest inny.
są pomiędzy naszymi wierszami pewne subtelne, a jednak czytalne różnice:
u Ireny wiersz zaczyna się od obrazu, u mnie od patrzenia.
to tylko pozornie podobne, bo różnica wielka. patrząc, nie rysujesz obrazu - reaguje cały umysł, uruchamiasz pamięć, pracują wszystkie zmysły.
u Irenki, to podmiot liryczny wiersza zastanawia się, myśli.
u mnie jest znacząca różnica - to nie podmiot liryczny, to pamięć daremnie szuka nie tylko piękna, ale jeszcze bardziej dobra . to delikatny rys, ale to jest clou, cała istota tego wiersza.
jest taka prawda: dobrzy ludzie mają piękne ręce; źli ludzie, miewają tylko zadbane.
moje szczęście ma bardzo, bardzo spracowane ręce, ale jakże przy tym piękne. cudownie piękne. i wcale nie dlatego, że to akurat moje szczęście.
ja np po widoku dłoni rozpoznaję, czy ktoś jest człowiekiem dobrym, czy nie. bardzo rzadko się mylę.
w tym wierszu, pamięć nie odnajduje w rękach dobra.
podmiot liryczny miał szanse bycia dobrym człowiekiem, ale kiedyś zmarnował ją i zastanawia się, czy to rzeczywiście ten sam człowiek. na miarę tamtych oczekiwań?
a modlitwa? im więcej osób ją przyswoi, tym łatwiejsze życie będą miały. to kwestia wyboru.
pozdrawiam serdecznie
_________________ człowiek szlachetny rozumie prawość, człowiek małostkowy rozumie zysk