Stała ze wzrokiem wbitym w pochmurne niebo. Krótka, czerwona sukienka falowała na wietrze. Dlaczego stała boso? Ruszyłem w jej stronę. Ręce, schowane w kieszeniach granatowych bojówek, zacisnąłem w pięści. Bałem się? Stresowałem? Przecież ją kocham. Odkąd pamiętam. Pokręciłem głową. Nie, to nie to. Może radość? Tak długo się nie widzieliśmy. Może. Mimo dużej odległości między nami, widziałem jej twarz. Nieobecną, łagodną, tak dobrze znaną. Wyobraźnia podsuwała obraz jej zielonych tęczówek i różowych ust. Zamknąłem oczy. Zawsze myślałem, że odejdzie. Zostawi mnie, znajdzie innego. Myliłem się. Trwa przy mnie zawsze, kiedy jest na to czas. Pierwsze krople deszczu, spadając uderzyły o nowe buty. Zatrzymałem się. Znowu zmoknę, przemknęło mi wtedy przez głowę. Westchnąłem. Nawet nie wiem, kiedy kaptur czarnej kurtki zakrył długie, jasne włosy. Znów spojrzałem na dziewczynę. Nie poruszyła się. Nawet nie drgnęła. Coraz większe krople spadały na jej twarz, jednak nie zwracała na nie uwagi. Co roku zachowuje się tak samo - jakby jej wcale nie było. Jakby świat nie istniał. Uśmiechnąłem się. Byłem coraz bliżej. Jeszcze tylko kilka kroków. Jestem. Położyłem dłonie na jej policzkach.
- Chciałabym, żebyś tu był.
A tak często myślałem, że jestem...
Stała ze wzrokiem wbitym w pochmurne niebo. Krótka, czerwona sukienka falowała na wietrze. Dlaczego stała boso? Ruszyłem w jej stronę. Ręce, schowane w kieszeniach granatowych bojówek, zacisnąłem w pięści. Bałem się? Stresowałem? Przecież ją kocham. Odkąd pamiętam. Pokręciłem głową. Nie, to nie to. Może radość? Tak długo się nie widzieliśmy. Może. Mimo dużej odległości między nami, widziałem jej twarz.nieobecną, łagodną, tak dobrze znaną. Wyobraźnia podsuwała obraz jej zielonych tęczówek i różowych ust. Zamknąłem oczy. Zawsze myślałem, że odejdzie. Zostawi mnie, znajdzie innego. Myliłem się. Trwa przy mnie zawsze, kiedy jest na to czas. Pierwsze krople deszczu, spadając uderzyły o nowe buty. Zatrzymałem się. Znowu zmoknę, przemknęło mi wtedy przez głowę. Westchnąłem. Nawet nie wiem, kiedy kaptur czarnej kurtki zakrył długie, jasne włosy. Znów spojrzałem na dziewczynę. Nie poruszyła się. Nawet nie drgnęła. Coraz większe krople spadały na jej twarz, jednak nie zwracała na nie uwagi. Co roku zachowuje się tak samo - jakby jej wcale nie było. Jakby świat nie istniał. Uśmiechnąłem się. Byłem coraz bliżej. Jeszcze tylko kilka kroków. Jestem. Położyłem dłonie na jej policzkach.
- Chciałabym, żebyś tu był.
A tak często myślałem, że jestem...
Powalcz z zaimkami. To krótki tekst i dają po oczach.
To raczej wprawka prozatorska.
Pozdrawiam.
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty