_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
A może ...- myślę sobie w mig -
Taki ma grymas albo tik ....
może, zupełnie możliwe, ale jak widać na załączonym obrazku od czasu do czasu uśmiech zdobi jej... no właśnie, co? twarz???
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Ważki uśmiech, mozaika nieba w skrzydłach, czego tu się bać...
jak się zastanowić, rzeczywiście nie ma się czego bać, jeśli się jest ważką
inaczej natomiast z człowieczkami...
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Z nimi / nami /tak...
Niezguła ze mnie, zapomniawszy napisać najważniejsze, że równie piękne i intrygujące jak kolibrowa seria... Dla sąsiada drzew, pól i łąk takie zdjęcia to rozkosz... Pozdrawiam porannym wietrzykiem...
Z nimi / nami /tak...
Niezguła ze mnie, zapomniawszy napisać najważniejsze, że równie piękne i intrygujące jak kolibrowa seria... Dla sąsiada drzew, pól i łąk takie zdjęcia to rozkosz... Pozdrawiam porannym wietrzykiem...
Dziękuję za powrót.
Ważki uśmiech również seryjny
ważka na sucho i pod prysznicem, z różnych punktów widzenia, niebieskich, zielonych, obłocznych, na gałązce juki, z której kwiaty opadły
pod prysznicem, lub po, bo upał był i podlewałam roślinki i przy okazji i ważkę a ona nic, siedziała, się uśmiechając, myjąc i wcale woda jej nie straszną była
serdeczności
E
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
wojna światów [Usunięty]
Wysłany: 2016-10-10, 19:59
Elżbieta napisał/a:
i wcale woda jej nie straszną była
Widać: lubi
A zdjęcie nieziemskie, Elu - świetne ujęcie
Widać: lubi
A zdjęcie nieziemskie, Elu - świetne ujęcie
Kasiu
Dziękuję, znowu znalazłaś jedno z moich najulubieńszych ujęć rzeczywistości.
W tym roku ważek było co niemiara, ale że gorąco było i gryzło ciągle mnie coś, to rzadko na nie polowałam. Takie polowania wymagają cierpliwości albo trafu.
Motyle do tej pory się plączą po kwiatach, ale ważki poszły sobie spać, albo nie wiem dokąd.
A rano przy śniadaniu, zamiast saren, przyszedł kojot. Tak myślę, bo na lisa nie wyglądał za szaro-bury. No może nieco na wilka wyglądał, ale ponoć w naszych okolicach wilków 'niet', więc myślę że kojot. Mieszkał gdzieś w okolicy, rok, czy dwa lata temu, kulawy kojot, ale ten dzisiejszy nie kuśtykał.
I tak od ważki przeszłam do kojota.
serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
wojna światów [Usunięty]
Wysłany: 2016-10-11, 19:52
Elżbieta napisał/a:
I tak od ważki przeszłam do kojota.
Lubię te Twoje "przejścia", Elu
Mam w pracy koleżankę, która mieszka na wsi i co rusz opowiada o zwierzakach, które ją odwiedzają. Ostatnio mały lisek zaprzyjaźnił się z miską jej kotów
Elżbieta napisał/a:
ale ponoć w naszych okolicach wilków 'niet'
Cóż... zawsze jakiś mógł się przyplątać. A nawet jeśli nie, kojot to przecież prawie wilk (przez Indian nie przez przypadek nazywany był "małym wilkiem"). No i oba gatunki należą do rodziny psowatych.
Zazdroszczę Ci tych licznych "sąsiadów", choć zdaję sobie sprawę, że niektórzy są kłopotliwi bądź wręcz niepożądani (zwłaszcza - brrrr - węże).
a u mnie zamieszkała wiewiórka - a co bałaganu robi, to nie do wiary - tylko chodzę i grabię resztki szyszek - podobno w ciągu dnia może i kilka dziesiątek "obrobić"