Dzięki!
Pojawisz sie kiedyś w miejscowości Ł.?
Mógłbyś przypomnieć mi tytuł książki, nazwisko tego chłopaka co to zostawił wszystko, wybrał się na pustkowia i zmarł w jakimś zardzewiałym autobisue, który był mu za schronienie... no osioł za mnie i sklerotyk - zapomniałem!
Autorem jest Jon Krakauer (co ciekawe, też za młodu wędrował po Alasce, choć bardziej jako wspinacz), a książka nazywa się ,,Into the wild", polski tytuł: ,,Wszystko za życie".
Wyszła, wyszła, pewnie wszyscy będą źli, ale nie mam serca wysyłać książki, której jakości nie jestem pewien. Poezja to dla mnie coś pierwotnego, nieoswojonego, a wydanie i wszystko wokół tego...to kompletna nuda, pustynia nudy. Nawet Karolowi Maliszewskiemu nie posłałem jeszcze, choć wydawałoby się, że trzymać krytyka w niecierpliwości to głupota.
I przed spotkaniami się wzbraniałem. Dopiero teraz powiedziałem wydawcy, że możemy coś zorganizować. Ale jak myślę o wieczorku, to tylko się zastanawiam, czy będę musiał czytać własne teksty i czy będą tam jakieś ładne dłonie.
Jeszcze raz. Nuda. Wybaczcie. Musiałem spróbować z jedną książką, by uprawomocnić to, co zawsze wiedziałem: nie mam zmysłu do wydawania. A ty Marku, wybacz za prywatę w tym miejscu. Jeszcze raz podkreślę, ,,Listy..." wyglądają fantastycznie. Z przyjemnością kiedyś wezmę je do ręki.
pątniczka
Dołączyła: 29 Sie 2008 Posty: 4966 Skąd: chata za wsią
Wysłany: 2012-03-21, 15:59
_________________ słowa palą, więc pali się słowa
nikt o treści popiołów nie pyta