odszedł wraz
z nadejściem słońca
właśnie wtedy kiedy minęły gradowe chmury. Smutek bał się tego momentu najbardziej. Ich odejście spowodowało jego odejście. Zniknięcie
z naburmuszonej twarzy delikwenta.
I to jeszcze jakiego!!! Bardzo podatnego na uszczypliwe uwagi. Na krytyczne spojrzenia. Ale nie ma już chmur. Nie ma smutku.
Nastała radość. Delikwentowi od razu zrobiło się lżej i na widok przelatującej jaskółki
zapiał i zadrżał ze szczęścia.
Czy to był........kogut????