Gratulacje, Marku. Dzięki Tobie, Twojej pomocy ukazała się ta książka - mówię tu o drugim linku
serdecznie
e
_________________ przestrzeń
składa się z czasu
pokonywania
prostą linią
myśli
zakrętem pytania
zdecydowaniem
kropki śmierci
po wielokropku
umierania
E
Nie, że się chwalę - ale gdybym tych trzech tygodni nie przysiedział na rękopisami
i nie znalazł sponsora na wydanie - książki by nie było!
Ale splendory mi niepotrzebne - ważne, że Melania zmartwychwstała!
To niezwykła poezja. Owszem niedzisiejsza, inna... poza tym ten tragizm holokaustowy, strach, marzenia które nigdy się nie spełnią...
Zrobiłem to dla Niej. Dla Melanii Fogelbaum. Poetki.
***
Nie miałaś oczu błękitnych ni złotych
I żadna cisza rąk twoich trzepotem nie drżała
Motyli plam słonecznych po murach nie gonił
Twój śmiech
Kołysać cię miała daleka, senna Waikiki
Z ech czerwonych goździków po naszych purpurowych nocach
Miałam zszyć ci koboldzi, maleńki kapturek
Przed urokiem od węży, jaszczurek i mroku
A z łez, ze szczęścia płaczącego kwiecia
czerwony sok w różowych czarek miałaś dłoni
pić by się życia jak słodyczy granatu
ułudnej pieniło poprzez gorycz kwiatów
inną miałabyś i echo pieszczoty w obcej mowie
Raz smukły wdzięk łabędzi oraz chwilę kocham
Życie trysło jak rzeka w pieniach nieznane
Kołysać cię miała daleka senna Waikiki
i zanim przeciekły z żył moich w różane czarki twoich dłoni
sok czerwony ze szczęścia
spałam wśród słońca nad wyspą daleką
słońce wbłąkało się w mgłę
śpiew szare łabędzie
W tę noc gdy nad ranem krzyczałam bez krzyku
i strzępił się dziki
od bólu serca kwiat
w tę noc od krwi gorącą
a już obojętną
Dzięki Marku za przybliżenie nam Melanii Fogelbaum. Za wiersze nieprzeciętnie wrażliwej, nieznanej nam żydowskiej poetki. Za "Otwarte drzwi na nicość". Dzięki za mozół i cierpliwość jaką włożyłeś w odtworzeniu tego, co wydawałoby się dawno utracone. I znów potwierdza się powiedzenie: "Słowa spisane nie giną".
Pozdrawiam serdecznie.
_________________ Niby jestem, lecz wielu mówi, że mnie brak.