pozwól oczom zapomnieć
z odwagą kobiety im pozwól
strąć wczorajsze lęki
z lekkością młodości je strąć
mała madame
gue vous etes triste
a miałeś być
chcesz to zaśnij nawet na prawym skrzydle
najwyżej rozbolą cię lotki i będziesz marudny
szelest piór jestem w stanie znieść spokojnie
wytrzymam też udawanie świerszcza i stróża
tylko rozwiąż problem znikania nad ranem
w bocznej nawie smutku
jestem z powrotem bo zapisałeś mnie
obietnicą że będę zanim szrony spłyną
niezaproszona
wracam w oczy zdziwione pragnieniem
rozkojarzony jak złota kula poranna
jak trawa senna zielenią w środku marca
odwieszasz skrzydła
21.03.09
a co mi tam -
zmieniam się w owoc i o nic nie pytam
pulsując sokiem obok ciebie – z dłoni
czynię kołyskę co zaśpi zmęczenie
nie przemijam bo nocą rodzę wiosny -
powrotem do raju więdnie kalendarz
i pamiętam tylko o falach przypływu
nie lękaj się moje kochanie
nie lękaj
graj
21.03.09
świątkara prowincjonalna
ciemnieję trzema twarzami księżyca
poróżniona światłem w ciemności
na przekór krzywym dniom – tańczę
dojrzała owocem kiepskiego nasienia
trochę naiwnie i przezornie na zapas
maluję niebo z widokiem na starość
i jeszcze raz dookoła
_________________
21,03.09
zakołysz bezsenność
Dotknij zielenią, wierzbowym wierszem.
Póki jestem - dotknij. Nie bój się dewotów.
Tak delikatnie palcami - nie przestawaj,
a pokłonię się ciepłem, nieprzespaną nocą.
Nie nam się bać łamania rytmem zegara.
14.04.09
refleksja czwartkowa
w świat tkany mozolnie
z koronek i wersów
wdziera się jazgot kundla
szybki kopniak prosto
w zaśliniony pysk
i zapominam o łzach
24.02.09
(...)
Już nie wołasz mnie przez sen.
Sam łowisz drgnienia powiek
i tropisz zamyślenia księżyca.
Obejmij chociaż poduszkę.
18.01.08
Spóźnieni
Pogubiliśmy się i na odwagę zły czas.
Już ptaki z nas kpią, że samotne nieloty
marzeniami próbują zastąpić skrzydła.
06.10.08
pod wpływem
(bez kursywy - chociaż sama się pcha)
nie można mnie kochać bezkarnie
złudzenia sądzę według siebie -
diametralnie zmieniam znaczenia
nie dostrzegam dosłowności
nie widzę poezji
w hołdzie prowokacji
tańczę na suficie
do ajsa
napisałeś o duszy drzew
a palce zastygły nad bielą
wstrzymana wiotką brzozą
szeptem składam modlitwę
o koronę płodną gniazdem
22.06.09
połonina pienińska
po linii dźwięku i plamce słońca
poszłam za tobą jak zwinka
tylko madonna drzewiasta
błogosławiła zmartwychwstanie
Szczawnica 06.08.09
rano otworzą się okiennice
w kieszeni srebro i czosnek
w oczach słoneczny blask -
spróbuj się zbliżyć
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty