Wysłany: 2008-06-17, 22:38 od tygodnia jestem niemową
przed brzaskiem lunarnie głupieję
nie pomaga nawet srebro
zimne i ponoć bardzo kobiece -
zawiodła księżycowa artemida
miłosierdzie i przebaczenie są blisko
szatany cichną zawiedzione różańcem w ciemności
oko zaczyna się dziwić kolorom i kształtom
ucho nadal złośliwie przysypia
chociaż ciało gotowe na namacalność
a jeśli wcale nie muszę mówić -
czasami wystarczy zapach metafory
wygięcie w łuk i skok z zamkniętymi oczami
rano zepnę gładko włosy i umaluję usta
drwiną poszczuję trzask dźwięków w głowie
zapalę papierosa i wystygły błękit w źrenicy
co z tego że nawet w sierpniu mam zimne dłonie
wdech wydech wdech wydech
strużka potu spływa na skroń
emanuelu nadchodzi czas żółci
i więdnących żonkili
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty