Wysłany: 2008-06-17, 22:57 stary leon opowiada o żonie
baronessa znów obchodzi urodziny
nie jest tajemnicą ile ma lat
dziś wieczorem tyle co przed rokiem
a za parę kieliszków dalej o dwa lata mniej
pijam zazwyczaj dojrzałe bordeaux
w lustrze sypialni blisko jej do trzydziestki
a oczy kochanka nie wytropiły nikłych zmarszczek
za to pierwsze srebro na głowie przyjaciółki
z radością odnotowała już zeszłej jesieni
ależ anette nigdy nie była młoda
otoczenie z uprzejmością twierdzi
że ona sama wygląda świetliście
z cytrynowym tortem połyka pochlebstwa
kwitując je drwiącym uśmieszkiem
przecież wiem - to ugrzecznieni łgarze
ale zważ jak pięknie kopię czas w zadek
i z jakim charme noszę szafirową suknię
potrójna moja wina
potrójny grzech
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty