za senne niedzielne popołudnie
gdy zrywałeś gałązki kaliny krwiste owocem
ofiaruję ci nowe kuszenie
( drażniące jak dźwięk bransoletki
na opalonym nadgarstku)
mówiłeś
patrz el
bo patrzeć potrafisz
będą pięknie lśnić w miedzianym dzbanie
i tak pasują do miłosnych wieczorów
postawię wrzesień na stole rozalii
i wypijemy z nim miętową herbatę
nic nie zostawiłeś wróblom na jesienne ucztowanie
a od tygodnia opowiadasz o braciszku z asyżu
w senne niedzielne popołudnie
nabrzmiałam ciężarem owocu
i dojrzałym kochaniem
25.09.05
_________________ kroplą miodu pocieszamy błaznów
lub sami ze sobą rozgryzamy liść mięty