Nie będę nazywał cię przyjaciółką
- przyjaciółka, to taka koleżanka z podwórka,
albo z klasy -
to nie te czasy
i nie to spektrum postrzegania;
tu układam własne przykazania,
że każde pragnienie
zasługuje na zaspokojenie,
a każda potrzeba
ma swój ogień z nieba,
tak jak grzmot błyskawicę,
a namiętność winnicę -
i z tamtych właśnie stron
czuć obfitość dojrzałych gron
co tak słodko smakują,
zapachem nęcą, trawią i mdłościami trują.
Podoba mi się twój zapach
- stęchlizna pomieszana z wonią -
i ta właśnie mieszanka
jest twoją najpotężniejszą bronią
przed którą, u progu odurzonego poranka,
ostatnie trzeźwe myśli się bronią,
przed zapachem, strachem, swędzeniem...
- Jesteś westchnieniem!
i tą mieszanką złego i dobrego,
A ja czasem zło i dobro
lubię pozbawić miejsca istotnego
- podobno.
Witam wszystkich serdecznie.
Nie jest to mój pierwszy utworek, ale pierwszy raz przedstawiam go więc postanowiłem to zrobić w tym dziale... że nadaje się do rymowanych, ok, to potem. Na początku chciałbym poznać Wasze opinie, a że lubię być oceniany (choć nie krytykowany;) to czekam z niecierpliwością.
Dzięki za powitanie. To miłe. Przyznaję, że ja też nie znam się na wierszach rymowanych (i w ogóle wierszach) - piszę dla przyjemności (głównie swojej), albo by upuścić emocjom. Cieszę się, że ktoś poświęcił czas na przeczytanie i komentarz. Będę wdzięczny za kolejne. Pozdrawiam.
Witaj. Widać, że potrafisz ciekawie formułować myśli. Zaciekawiasz i zatrzymujesz, ale ...
Wbrew temu co wynika z Twoich wypowiedzi, pod tym i innymi wierszami, to jesteś rzemieślnikiem, a nie artystą słowa. Wyroby które tworzysz pełnią swoją funkcję. Stół jest stołem, krzesło krzesłem. a łózko siermiężnym łóżkiem. Na takim łóżku da się spać, nawet czerpać przyjemności, gdy nam się coś przyśni. Wpuszczasz do swojego domu gości. Jeden z nich obolały wstaje rano,a ty nie rozumiesz, dlaczego się krzywi. Przecież łóżko to łóżko, służy do spania i gość w nim spał.
Gość jednak bywał w innych domach i tam było lepiej wyprofilowane łóżko, lepszy materac, a zanim rozsunął kołdrę to nacieszył oko kompozycją zaścielonego łóżka.
Podobnie w jeździe figurowej na lodzie. Wyobraź sobie parę taneczną, która wyjeżdża na lód chwiejąc się. Topornie wykonuje elementy programu, jednak odrzucają korekty swojego występu, bo oni tak czują i nie znają się na jeździe na łyżwach. Nie tylko się nie znają, ale i nie zamierzają poznać rzemiosła, którym się parają.
Artyści znają doskonale rzemiosło. To co prezentuą, wielokrotnie powtarzane jest w pocie i zwątpieniu. Efekt to uczucie lekkość, prawie frunięcia nad lodem i .... zachwyt widzów. Zachwycają się zarówno Ci, którzy się nie znają na zawiłościach technicznych - oni podziwiają widowisko, ale i zachwycają się sędziowie, którzy wiedzą jak perfekcyjnie powiązano figury i ile w programie było nowinek charakterystycznych tylko dla tego artysty.
W Twoim wierszu najbardziej przeszkadzają mi w odbiorze zbanalizowane rymy gramatyczne, które jazgotem krzykliwych współbrzmień zagłuszają muzykę słowa.
Dowcipnie wypowiadasz słowa, ale nie zmienia to faktu, że to co stworzyłeś, to wg mnie tylko słowa na siłę ubrane w rymy, bo ten zabieg miał im dać poezjopodobną formę.
Nie traktuj mojej wypowiedzi jako moralizowanie. To tylko mój, inny od Twojego, punkt widzenia na poezję. Leszek
Marzyłem o tym, żeby u kogoś, kto to przeczyta, właśnie takie odczucia się pojawiły. Moje utworki nie są wierszami, mają dawać zadowolenie, być proste, dosadne i bardzo łatwe w odbiorze. Chcę, żeby stół był stołem, nawet z niechlujnym obrusem i skrzypiącą wersalką podstawioną do siedzenia. Rozumiem, że można zachwycać się statynami i kompozycją z poduszek - i to jest potrzebne - lecz to nie od satyny zależą sny. W dobry nastrój można wprowadzić się i łyżwiarstwem figurowym i hokejem. Ale odmówić zmęczonemu rzemieślnikowi hokeja tylko dlatego, że jest mniej wysublimowany? On po ciężkim dniu potrzebuje się tylko odprężyć i zasnąć, nawet na skrzypiącym łóżku, nawet przy telewizorze, nie zastanawiając się jak mają wyglądać poszewki czy wypadałoby przeczytać jakąś książkę. Uważam, że i jedno i drugie jest potrzebne jaki i wszystko co pomiędzy. Pytanie tylko czy znajdzie się miejsce?
Cieszy mnie, że te słowa padły z ust kogoś kto (ma coś z pedagoga i) ma warsztat (bez ironii) oraz pokrywają się z moimi zamierzeniami. Szukałem potwierdzenia i polemiki. Dobrze, że można dyskutować, nawet jeżeli ktoś wchodzi w buciorach na dywan. Obawiałem się, że nie będzie żadnych komentarzy, albo ograniczą się one do "ten pan już sam się po(d)pisał i wystarczy". Mam nadzieję, że moje nico aroganckie zachowania zostaną przynajmniej tolerowane. A tymczasem będę lekko zachwycać się Waszymi słowami, sam siermiężnie wykuwając swoje we własnej kuźni. Polemika jest cudowna, może nawrócę, albo nawróconym zostanę.
Cieszy mnie Twoja odpowiedź. Zauważ jednak, że sam sprowadzasz się do roli autora, którego nie będziemy merytorycznie komentować, bo on i tak będzie robił swoje i nie chce dopracowywać tekstów. Jeśli przyjmiemy to założenie, to nic nie będzie nam psuło wspólnej zabawy. Pozdrawiam życzliwie Leszek