Wysłany: 2013-07-04, 11:07 Co się kryje pod przykrywką kultury i sztuki
Wczoraj gdzieś byłym i to jest moja refleksja z tamtego miejsca, z tamtego spotkania, jak to kulturalnych ludzi, z kulturalnymi ludźmi:
Co ja tutaj robię, poza tym że udaję zainteresowanego i mądrego, a nawet mądrzejszego, co tam od siebie, bo od wszystkich mądrych. Pewnie jak chyba wszyscy tutaj, obecni jak na jakimś spędzie, już nie powiem kogo, czy czego, tylko że człowieka kulturalnego, bo oczytanego, obeznanego i o nienagannym zachowaniu i ubiorze. I to ci dopiero jest kultura i sztuka, a nie żadna maniera (oprócz nienagannej), nie jakieś (gołe, otwarte) barbarzyństwo, którego i tak, ani daleko, ani długo, ani nigdzie, ani nigdy musiałem szukać, bo je zawsze miałem pod ręką (dlatego że wokoło siebie).
Tylko dlaczego dzisiaj odnoszę takie wrażenie, a nawet mam taką pewność, że do prawdziwego barbarzyństwa akurat teraz, bo od wczoraj mam najbliżej, a nawet już go połknąłem, (bo) ten bakcyl wysokiej i najwyższej kultury i sztuki.
_________________ Pewnie niemota, może nieograniczony.