A bo to raz w życiu trzeba przełknąć gorzką ślinę i to najlepiej ze słodką miną. I wcale to nie jest takie strojenie sobie ze siebie i/czy z kogoś wariata, tylko jak inaczej żyć, w końcu z takim, czy innym bagażem, który nie idzie ot tak odrzucić, zostawić za sobą (bo taka jest ludzka pamięć /poniekąd wybiórcza, czy uczulona na zło/). Ale przecież człowiek nie jest ideałem, nie musi więc wszystkiemu podołać, nawet jeżeli wielu sprawom/trudnościom powinien. Człowiek, jeżeli już coś musi, to musi niejedno przeżyć, a przynajmniej dobrze by było, żeby przeżył.
_________________ Pewnie niemota, może nieograniczony.