Postanowiłem, że nikt mnie od niczego nie będzie uzależniał, a tym bardziej ja sam nie będę się uzależniał, czymże innym, jeśli nie sobą wszędzie najważniejszym. A to, co mnie spotyka (jakbym się o to nie potykał), niech sobie mnie spotyka, z dobrem albo złem dziedzictwa, czy to przypadku, czy to zwykłej kolei rzeczy. Bo jaki bym nie był mądry, nie jestem, ani mogę być mądrzejszy od przypadku, od przyrody, od natury, pewnie też ludzkiej, czyli przede wszystkim (jak już mówiłem) od siebie.
_________________ Pewnie niemota, może nieograniczony.